W każdym razie po latach – i po dziesiąt kach wizyt – wiem, że nie ma jednego sposobu na to miasto, na jego czytanie. Niektóre z tych sposobów wydają mi się wręcz dość mylące
Kiedy latem 1992 r. pierwszy raz wybierałem się do Pragi, wiedziałem o niej bardzo niewiele – był to szereg mglistych wyobrażeń zbudowanych na bazie migawek z filmów, lektury (wielokrotnej) „Przygód dobrego wojaka Szwejka” Jaroslava Haška i „Zbyt głośnej samotności” Bohumila Hrabala oraz przeglądania czarno-białego niemieckojęzycznego albumu fotograficznego „Prag”, należącego do mojego dziadka (na zdjęciu okładkowym po moście Karola jechały samochody). Tak czy owak, nic nie mogło mnie przygotować na to miasto.
Źródło: MAGAZYN DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
W centrum uwagi
Nie przegap
Polecamy
Kraj
Świat

