Forsal logo

Największa budowa krajów bałtyckich. Kiedy pojedzie tam szybka kolej?

Wizualizacja szybkich pociągów na linii Rail Baltica.
Wizualizacja szybkich pociągów na linii Rail Baltica./Materiały prasowe
Pociągi jadące 250 km/h z Estonii do Polski – to ambitny plan Rail Baltiki. Do zbudowania jest ok. 900 km nowych linii kolejowych łączących cztery kraje. W szczerej rozmowie z „Forsalem” prezes RB Rail, spółki odpowiadającej za projekt, mówi nam o wyzwaniach, stanie prac oraz kluczowej roli Polski.

Największa budowa krajów bałtyckich

To największy projekt infrastrukturalny w krajach bałtyckich. Powołały one wspólną spółkę (RB Rail), by zbudować sieć kolejową łączącą Estonię, Łotwę i Litwę. W większości miejsc pierwszą mającą „europejską” szerokość toru. Pierwotnie całość miała być gotowa na początku lat 30., ale ze względu na skalę projektu i kłopoty związane z finansowaniem wszystkie terminy się opóźniają.

Spółka RB Rail zleciła już budowy w poszczególnych krajach. Jak tłumaczy w poniższej rozmowie z „Forsalem” prezes Marko Kivil, przy projekcie de facto współpracują cztery kraje. Poza Bałtykami niezwykle istotna jest rola Polski. To tu kończyć się będzie linia biegnąca z Tallinna, po której pociągi pojadą 250 km/h. Kiedy to nastąpi? O tym poniżej.

Polska walczy o Rail Balticę

Piotr Wróblewski: W Polsce również budowany i planowany jest odcinek Rail Baltica (Białystok – Ełk – granica państwa). To nie część projektu, za który Państwo odpowiadają, ale jak rozumiem, jest to fragment niezbędny do powodzenia komercyjnego całej linii. Czy termin ukończenia polskiego odcinka jest ważny z waszej perspektywy?

Marko Kivil, prezes spółki RB Rail: Każdy tak duży projekt infrastrukturalny mierzy się ze swoimi problemami. Rail Baltica, jako współpraca trzech państw bałtyckich: Estonii, Litwy i Łotwy, nie istnieje bez połączenia z Europą. Istotą tego projektu jest to, że łączymy się z europejską siecią o rozstawie torów 1435 mm poprzez Polskę. Na wszystkich naszych mapach widać cztery państwa. W związku z tym traktujemy Rail Baltikę jako projekt Estonii, Litwy, Łotwy i Polski.

Odpowiadając bezpośrednio na pana pytanie: czy termin jest ważny? Tak, zdecydowanie. Zarówno dla nas, jak i dla polskich kolegów, istotne jest, abyśmy połączyli się na czas. Musimy w jak największym stopniu zsynchronizować terminy zakończenia prac.

Mamy zresztą organ zarządzający, który nazywa się „task force”. Uczestniczą w nim wszystkie trzy państwa bałtyckie, Komisja Europejska oraz Polska. Mamy więc format, w ramach którego uzgadniamy harmonogramy, strategie i tym podobne kwestie. Oczywiście istnieją również inne wspólne fora, jak grupy ekspertów technicznych.

Rozmawiałem kilka miesięcy temu z polskim ministrem infrastruktury – Dariuszem Klimczakiem. Wspomniał, że wspólnie – jako cztery kraje – będziecie zabiegać w Unii Europejskiej o wsparcie dla tej inwestycji. Czy jest wspólny głos czterech krajów?

Premierzy trzech państw bałtyckich wydadzą dziś (rozmawiamy 22 września – red.) oświadczenie zapewniające o wspólnym działaniu na rzecz projektu. W dokumencie wskazano też na kluczową rolę Polski i Komisji Europejskiej. Na podstawie deklaracji premierów i rozmów prowadzonych w kuluarach KE widzimy, że projekt jest reprezentowany przez wszystkie cztery państwa.

To nie sytuacja, w której jedno państwo próbuje bronić własnego stanowiska albo negocjować wyłącznie dla własnych korzyści. Niezwykle ważne jest, żeby mówić jednym głosem. Nie osiągniemy sukcesu ani dojrzałości projektu, jeżeli w jednym kraju prace już się zakończą, a w innym będą opóźnione lub pojawi się problem z finansowaniem. Przykładowo, dla Estonii brak połączenia z Łotwą podważa sens projektu.

Wspomniał pan o problemach, o nich za chwilę, ale najpierw chciałbym zapytać o sukcesy. Które odcinki mają zostać uruchomione jako pierwsze? Czy będzie to Estonia?

Patrząc na obecną sytuację, najbardziej zaawansowane są odcinki w Estonii: Tallinn–Pärnu, oraz na Litwie: Kowno–Poniewież. Postępują również prace projektowe na odcinku od polskiej granicy w kierunku Kowna. Na Łotwie również mamy postęp, podpisano tam umowę konsorcjum, do którego należy Budimex, i w tym roku zaczęły się pierwsze prace budowlane dotyczące linii kolejowej od granicy z Litwą w kierunku Rygi. Te cztery odcinki są obecnie w budowie.

Kiedy otwarcie pierwszego odcinka?

Kiedy spodziewa się Pan uruchomienia pierwszego odcinka Rail Baltica?

Naszym celem jest, aby pierwszy odcinek był operacyjnie gotowy w latach 2030–2031. To data zapisana w decyzji wdrożeniowej, która jest najważniejszym dokumentem opisującym projekt. Ten cel pozostaje aktualny dla dwóch odcinków, które mają zostać uruchomione.

W Polsce przez rok trwał proces wyboru wykonawcy na pierwszym z dwóch odcinków Rail Baltica (Ełk–Białystok). Dopiero kilka dni temu PLK S.A. podpisała umowę. Czy podobne problemy występują w krajach bałtyckich?

Sytuacja jest inna, ponieważ w Polsce zakwestionowano wyniki przetargu. W naszym przypadku mamy już zawarte umowy na budowę we wszystkich państwach i prace postępują. Większym problemem – i dotyczy to również Polski – jest kwestia zabezpieczenia finansowania w następnej perspektywie unijnej.

Obecnie to wielka niewiadoma, a od puli otrzymanych pieniędzy zależy, jaką część państwa będą musiały sfinansować z własnych środków. Dopóki nie mamy jasności w tej kwestii, trudno jest przewidzieć wszystkie prace i terminy z wyprzedzeniem. Kontrakty już są, ale pytanie o dokładny harmonogram, do czasu uzyskania finansowania, pozostaje bez odpowiedzi.

Chciałbym więc zapytać o Łotwę, ponieważ słyszałem, że największe wyzwania są właśnie w tym kraju. O finansowaniu Rail Baltiki dyskutuje parlament. Jak na dziś wygląda sytuacja?

Muszę zacząć od wprowadzenia. Podczas gdy Estonia i Litwa rozpoczęły budowę od nasypów pod linie kolejowe, na Łotwie strategia była wówczas inna – zdecydowano, że rozpoczniemy od budowy stacji. To spowodowało, że poczyniono dość duże inwestycje, natomiast pozostałe prace związane z robotami inżynieryjnymi zostały przesunięte na później.

Jak wspominałem, nie ma jeszcze jasności, jak duży będzie wkład UE w projekt Rail Baltica w kolejnym okresie finansowania. W przypadku Łotwy dyskutowaliśmy o strategiach finansowania, w tym o PPP lub innych źródłach finansowania. Rząd zlecił przygotowanie analiz dotyczących możliwych sposobów kontynuowania projektu. W najbliższych miesiącach – na tej podstawie – ma ogłosić strategię dotyczącą budowy Rail Baltica na Łotwie.

Kto będzie jeździł po nowej linii? Zostaną też Państwo jednym z operatorów?

Jean-Marc Bedmar, kierownik departamentu systemów i eksploatacji: Nie, my jesteśmy organizacją odpowiedzialną za budowę infrastruktury, która następnie zostanie przekazana zarządcy. Jest jeszcze drugi aspekt, czyli działalność przewozowa. Potrzebni są operatorzy kolejowi, a oni oczywiście potrzebują taboru.

Na razie sposób organizacji przewozów będzie opierał się na dwóch rozwiązaniach. Pierwsze to „open access”, zgodnie z którym przewoźnik może wejść na rynek na własne ryzyko. Na przykład PKP Intercity, Deutsche Bahn czy Renfe mogą uznać, że dobrym pomysłem jest uruchomienie połączenia Tallinn–Berlin. Muszą wtedy uzyskać zgodę zarządcy infrastruktury i spełnić wiele wymogów dotyczących bezpieczeństwa, finansowania i innych kwestii.

Jeżeli jednak dane połączenie nie będzie przynosiło korzyści finansowych, potrzebna będzie umowa o świadczenie usług publicznych. Trzy rządy muszą porozumieć się w tej sprawie (chodzi o Litwę, Łotwę i Estonię – red.), a następnie ogłaszane będą postępowania dla przewoźników zainteresowanych obsługą linii na określonych warunkach i przy określonym poziomie dotacji. Podobnie jest dziś np. w Polsce.

Czy to nie oznacza, że przewoźnicy już powinni zamawiać tabor na Rail Baltikę? W Polsce Intercity już składa zamówienia z myślą o projektach CPK.

Jean-Marc Bedmar: Jeżeli chodzi o tabor, to operator ma dwie możliwości. Albo będzie posiadać go samodzielnie, albo wynajmować poprzez jedną ze spółek posiadających pool taborowy – podobny do tego, o którym myśli CPK.

W zakresie przygotowania przyszłych przewozów mogę powiedzieć, że współpraca odbywa się dobrze. W zeszłym miesiącu mieliśmy spotkanie z zainteresowanymi. Spotyka się również regularna grupa robocza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Piotr Wróblewski
Piotr Wróblewski

Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.

Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNajwiększa budowa krajów bałtyckich. Kiedy pojedzie tam szybka kolej? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj