Cameron od dawna mówił, że chce wynegocjować z Brukselą nowe warunki członkostwa, a potem zwrócić się do Brytyjczyków o ich zaakceptowanie. Ale dotąd mówiło się o późniejszej dacie.

Premierowi chodzi o luźniejszy związek ze Wspólnotą - informuje The Guardian. Według jego postulatów kraje spoza strefy euro nie byłyby odstawiane na bok przy ustalaniu zasad wspólnego rynku, siła parlamentów narodowych zostałaby wzmocniona w stosunku do Brukseli, a Londyn mógłby ograniczyć dostęp imigrantów unijnych do zasiłków.

Według komentatorów Cameron może o to wystąpić wcześniej niż sądzono. Guardian pisze bowiem, że premier chce zdążyć przed 2017 rokiem, bo w Niemczech i we Francji jest to rok wyborczy. A negocjacje w cieniu kampanii zawsze są trudniejsze. Pierwsze rozmowy z Unią zaczęłyby się jeszcze w tym roku.

Sprawie negocjacji komentarz poświęca The Times. Gazeta pisze, że Wielka Brytania musi mówić liderom unijnym nie o tym co chce dla siebie wydrzeć, ale o tym jak wszystkie stolice
skorzystałby na większej elastyczności Unii.

- Zwycięstwo Camerona zaskoczyło europejskich liderów. Teraz wiedzą oni, że premier ma mandat by zmienić warunki brytyjskiego członkostwa - pisze dziennik. I dodaje, że liderzy Unii powinni brać pod uwagę postulaty Londynu. - Europa potrzebuje Wielkiej Brytanii tak jak Wielka Brytania potrzebuje Europy - czytamy w Timesie.

>>> Polecamy: Rewolucja w rosyjskich elitach. Ulubieniec Putina traci pozycję