Samsung to firma o solidnych finansowych podstawach. Przychód za drugi kwartał bieżącego roku wyniósł 41,7 mld dol., zysk operacyjny 4,9 mld dol. Z jednej strony, są nieco lepsze, niż wyniki sprzed trzech miesięcy. Z drugiej – niższe, niż rok temu. Zysk na czystko skurczył się o 8 proc.

- W reakcji na wyniki akcje Samsunga potaniały o 3,8 proc. do poziomu 1,215,000 wonów na giełdzie w Seulu. W tym roku akcje koreańskiego giganta straciły do tej pory już 8,4 proc. podczas gdy koreański benchmark – indeks Kospi odnotował przecenę rzędu 5,4 proc. – komentuje Konrad Czeski z DM TMS Brokers.

>>> Czytaj też: Apple może wszystko? Amerykański gigant pozywa polską firmę

Telefony na spadku

Dział urządzeń mobilnych, który kiedyś był motorem napędowym firmy, teraz ponosi największą odpowiedzialność za spadek ogólnych zysków. Tylko w ciągu kwartału przychód skurczył się o niemal 38 proc., do 22,4 mld dol. (2,3 mld zysku netto). Marżę zmniejszyła się natomiast z ok. 15 proc. w zeszłym roku do 10,6 proc.

Nawiasem mówiąc, problem z telefonicznym biznesem dotknął również koreańskiego rywala Samsunga – firmę LG. Pokazała najgorsze wyniki od końcówki 2013 r. Dość powiedzieć, że statystycznie na sprzedanym telefonie zarobiła w ciągu ostatnich trzech miesięcy ok. 1,4 centa.

Co dzieje się z tymi telefonami? Swoje robi chińska konkurencja, która stopniowo odbiera udziały rynkowe dotychczasowym liderom. Kolejna przyczyna to niższa niż oczekiwano sprzedaż najlepszych smartfonów z portfolio Samsunga – Galaxy S6 i wersji Edge z zakrzywionym ekranem. - Oczekiwania okazały się przestrzelone. S6 miały wg Samsunga sprzedawać się w relacji 4 do 1 w stosunku do wersji Edge, tymczasem osiągnięto proporcję rzędu 2 do 1 – mówi Konrad Czeski.

Za drogo. Będzie taniej

Dlatego też Samsung złożył obietnicę  „elastycznego dostosowania cen S6 oraz S6 Edge”, co sugeruje obniżki. – Od początku, czyli prezentacji tych urządzeń w marcu tego roku zarzucano firmie, że cena jest zbyt wygórowana – przypomina Konrad Czeski. W Polsce, średnia cena Galaxy S6 z 32 GB pamięci to ok. 2500 zł bez kontraktu. S6 Edge kosztuje nieco mniej poniżej 3 tys. zł.

- Jeżeli Samsung obniży cenę, a jednocześnie wciąż będzie podążał w kierunku stosowania lepszych materiałów wykończeniowych i zwiększania płynności urządzeń, to istnieje spora szansa, że wyniki w następnych kwartałach będą znacznie lepsze – ocenia Konrad Czeski.

Gdy Samsung, chcąc nie chcąc, tnie marże na smartfonach, jego główny rywal w segmencie smartfonów premium - Apple marże zwiększa (szacunkowo o ok. 100 dol. na urządzeniu). Może to zrobić, gdyż iPhone6 sprzedaje się rewelacyjnie. W zeszłym kwartale rozeszło się 47,5 mln smartfonów, co pomogło przełożyć się na czysty zysk ponad 10,6 mld dol.

Samsung ma jednak tę przewagę, że jego klientela na kategorii „premium” się nie kończy. Ma szeroką ofertę tańszych smartfonów, skrojonych pod rynki wschodzące lub zwyczajnie klienta, który nie wyobraża sobie wydatku rzędu 3 tys. zł za telefon, nawet, jeśli go stać.

>>> Czytaj też: Nowy iPod od Apple, czyli iPhone dla ubogich. Odgrzany kotlet się sprzeda?

Chińczycy sprzedają więcej

Dlatego też, to do Samsunga należy wciąż największy kawałek telefonicznego tortu. Analitycy IDC szacują, że w drugim kwartale dostarczył na rynek 73,2 mln smartfonów, co przekłada się na 21,7 proc. udział w rynku. Dystans dzielący Apple (14,1 proc. udziałów w rynku) od Samsunga  wciąż jest duży, ale w porównaniu do ubiegłego roku, firma z Cupertino dostarczyła o prawie 35 proc. smartfonów więcej, Samsung tymczasem o 2,3 proc. mniej.

Chiński Huawei kontroluje już 8,9 proc. rynku, Xiaomi 5,3 proc. a Lenovo 4,8 proc. Na nich zamyka się piątka największych producentów, które dawno już wygryzły z pierwszych miejsc takie marki jak Nokia, HTC czy Sony i LG.

Jednak analitycy wskazują, że tych tańszych modeli Samsunga jest zbyt wiele. A klient, który ma za dużo opcji do wyboru, nie wybierze wcale. Już w zeszłym roku Samsung zapowiadał, że zredukuje liczbę tańszych modeli. Jak dotąd strategii nie zmienił, choć podczas prezentacji wyników jego przedstawiciel podkreślił, że portfolio uprości w przyszłym kwartale.

Zadyszka

Jednak firma daleka jest od tarapatów finansowych. - Ogólna sytuacja Samsunga wygląda bardziej na zadyszkę związaną z modelem S6, niż kompleksowe trudności – mówi Konrad Czeski. Samsung zwiększył wydatki inwestycyjne o 30 proc. Te pieniądze mają iść między innymi na poprawę wydajności fabryk półprzewodników i ekranów, co odbiło się w obecnych wynikach, ale zaprocentuje w przyszłości. W zasadzie, biznes półprzewodników, np. procesorów czy pamięci to segment, który urósł o ponad 80 proc. To ten dział firmy odpowiada za połowę jej zysków kwartalnych.