O cenowych żniwach polskich rafinerii donosi dziennik „Rzeczpospolita”. W środę za baryłkę ropy Brent płacono ok. 43 dolary podczas gdy na początku lipca jej kurs przekraczał 60 dolarów. Ta 30 procentowa obniżka ceny nie jest jednak w żadnym stopniu odczuwalna przez polskich kierowców. Dlaczego?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Koncerny paliwowe nie lubią dzielić się swoimi oszczędnościami z konsumentami. - Zmiany kursu ropy rzadko przekładają się na adekwatne zmiany cen paliw – podkreśla Jakub Bogucki, analityk rynku paliw e-petro.pl w rozmowie z „Rzeczpospolitą".

>>> Czytaj też: Paliwa tanieją znacznie wolniej niż ropa naftowa

Wystarczy spojrzeć na wyniki finansowe dwóch największych polskich koncernów. PKN Orlen w pierwszym półroczu tego roku zarobił 2,95 mld dolarów, podczas gdy Grupa Lotos zanotowała 0,38 mld zł zysku. Paliwowi giganci osiągają również rekordowe marże. W czerwcu Orlen zanotował 11 dolarów marży rafineryjnej. To najlepszy wynik co najmniej od 2008 roku.

Oczywiście marże koncernów paliwowych to tylko jedna strona medalu. Drugą są podatki. Jak donosi „Rzeczpospolita” przy obecnej cenie benzyny Pb95 wynoszącej średnio 4,79 zł, akcyza to prawie 1,56 zł; podatek VAT - 0,90 zł; a  opłata paliwowa - 0,10 zł. Podatki stanowią więc ponad połowę tego, co płacimy na stacji benzynowej.

>>> Czytaj więcej w „Rzeczpospolitej”