Zmienia się nasze podejście do ruchu. Chcemy, żeby nas uzdrawiał

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
4 maja 2018, 15:08
Czarny mężczyzna i biała kobieta składają dłonie w serce
Dłonie złożone w serce/ShutterStock
Mamy dość wtłoczenia w cywilizacyjne ramy i działania według narzuconych schematów. Coraz częściej szukamy takiej formy aktywności, która będzie też rodzajem terapii.

Sala jednej ze szkół jogi na warszawskim Żoliborzu. Kilka osób zaczyna poruszać się w rytm utworu „Lilies of the Valley” z muzyki do filmu o tancerce Pinie Bausch. Każdy tańczy tak, jak chce. Osobno, czasem z kimś, bez powtarzalnej choreografii.

„Zauważ, na jaki ruch masz ochotę”, „Czy chcesz być w kontakcie z innymi osobami, czy chcesz być sam ze sobą?”; „Zobacz, co cię przyciąga, a na co kompletnie nie masz dziś ochoty” – podpowiada prowadząca.

– Moja przygoda z tańcem trwa od dzieciństwa. Gdy byłam mała, uwielbiałam jeździć do lasu, chodziłam wtedy na bosaka i spontanicznie się poruszałam, wyginałam. Może nie był to taniec, ale taki ruch i jednoczesne obcowanie z naturą sprawiały mi przyjemność. Gdy byłam nastolatką, a w moim życiu działy się trudne rzeczy, biegłam do pokoju, włączałam głośną muzykę i tańczyłam w bardzo ekspresywny, szalony sposób. Wtedy stres i napięcia odpływały – mówi o swoich początkach pracy z ciałem prowadząca warsztat Agnieszka Sokołowska, terapeutka tańcem i ruchem (DMT), nauczycielka języka ruchu w podejściu Laban/Bartenieff (to metoda opisania, wizualizacji i interpretacji ruchu ludzkiego ciała).

Śmieje się, że w liceum mało brakowało, a nie zatańczyłaby poloneza na studniówce. – Prowadziłam wszystkich facetów, z którymi tańczyłam w parze. Chyba instynktownie wyczuwałam, że nie lubię, gdy ktoś mi coś narzuca. Fascynowała mnie niezależność, dlatego próbowałam m.in. tańca współczesnego czy CI, czyli tańca improwizowanego w kontakcie z innymi – opowiada.

CAŁY TEKST PRZECZYTASZ W WEEKENDOWYM MAGAZYNIE "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Marta Kawczyńska
Marta Kawczyńska

Dziennikarka. Skończyła Filologię Polską na Uniwersytecie Warszawskim ze specjalizacją animacja kultury, jest też psychoterapeutką tańcem i ruchem (DMT). Pracowała m.in. w Gazecie Stołecznej, Super Expressie, TVP. Jest autorką książki „Alopecjanki. Historie łysych kobiet” oraz współautorką poradników „#Nastolatka”. Specjalizuje się w tematyce show-biznesowej oraz społecznej. W dziennik.pl zajmuje się działem rozrywki i „rozmawia o życiu” z celebrytami. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj