Państwo na rencie. Mamy kilkumilionową kastę ludzi wykorzystujących politykę do osiągania korzyści

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 marca 2020, 10:21
Niewydolne instytucje, złe prawo i schizofreniczne zarządzanie gospodarką przez kolejne rządy stworzyły kilkumilionową kastę ludzi wykorzystujących politykę do osiągania korzyści.

Słyszeliście o sztuce teatralnej zatytułowanej „Pogoń za rentą”? Na pewno nie, bo nikt jej jeszcze nie napisał. A szkoda, bo bohaterów miałaby barwnych.

Jedną z głównych dramatis personae mógłby zapewne być Marian Banaś, prezes Najwyższej Izby Kontroli, a wcześniej szef Krajowej Administracji Skarbowej, oskarżany o machlojki podatkowe. Nie gorzej w głównej roli sprawdziłby się Marek Chrzanowski, były przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, który miał oferować biznesmenowi Leszkowi Czarneckiemu przychylność w zamian za – bagatela – 40 mln zł. Ale i Jacek Kurski ze swoimi zdolnościami do imponującego skalą drenowania budżetu państwa a conto TVP nieźle by sobie poradził. Nie ograniczajmy się jednak do ludzi związanych z obecną władzą. Nie możemy pominąć byłego premiera Jana Krzysztofa Bieleckiego, eksliberała głoszącego potrzebę repolonizacji sektora bankowego; finansistów, którzy wylobbowali sobie w 1999 r. atrakcyjne prowizje od „zarządzania” środkami emerytalnymi w ramach OFE; górników, których niechęć do zmian dorównuje jedynie chęci przyjmowania subsydiów; obrotnych agentów tajnych służb PRL, którzy uwłaszczyli się dzięki transformacji; rozpieszczonego przywilejami środowiska prawniczego oraz tych mediów, które z podlizywania się rządzącym uczyniły model biznesowy.

A to tylko ułamek zdumiewająco długiej listy, dłuższej być może niż sam dramat. W „Pogoni za rentą” grałoby bowiem kilka milionów Polaków: ci, którzy uzyskują nienależne korzyści kosztem reszty społeczeństwa, oraz ci, którzy tworzą sprzyjające temu środowisko. Im słabsze instytucje, im bardziej skomplikowane prawo, im większe zaangażowanie państwa w gospodarkę, tym zjawisko pogoni za rentą silniejsze i tym bardziej szkodliwe. Obecny obóz władzy tylko pogarsza sytuację. Nasze państwo może faktycznie zamienić się wkrótce w – mówiąc Bartłomiejem Sienkiewiczem – w „kamieni kupę”.

Owszem, za rentą goni każdy z nas i samo w sobie nie jest to nic grzesznego. O ile nie mamy skłonności do autodestrukcji, czyli jeżeli po prostu jesteśmy zdrowi, wolimy zysk od straty – przecież renta to po prostu korzyść, którą czerpiemy z tego, że czegoś używamy. Na przykład głowy. Chcemy mieć więcej niż mniej. Naturalna sprawa. Problem pojawia się w momencie, gdy to więcej uzyskujemy nie dzięki wykorzystaniu tego, co należy do nas, nie dzięki naszej pracy i pomysłowości, lecz za sprawą nieuczciwego wykorzystania polityki.

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj