Petru: Emerytury cząstkowe zaszkodzą kobietom na rynku pracy

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
3 kwietnia 2012, 03:14
Ryszard Petru
Ryszard Petru/DGP
Czy 62-latki nie będą wypychane na wcześniejszą emeryturę? Czy 63-latki na świadczeniu nie będą zwalniane przed okresem ochronnym?

Z dnia na dzień dowiadujemy się o nowych szczegółach zawartego w zeszłym tygodniu porozumienia emerytalnego. Niezłym zaskoczeniem była informacja o tym, że wcześniej przechodzący na emerytury rolnicy nie będą ich finansować ze swojego kapitału, tylko z budżetu. Jeśli to prawda, przydałoby się zapytać, dlaczego rolnik ma być traktowany inaczej niż kobieta, o którą tak bardzo przedstawiciele PSL-u się troszczyli. Innym zaskakującym rozwiązaniem jest możliwość łączenia częściowej emerytury z pracą. Przecież świadczenia częściowe miały być dla tych, którym ciężko będzie o pracę w wieku 62 lat. Można się domyślać, że pomysłodawcom chodziło o to, aby system pozostał samofinansującym bez negatywnego wpływu na rynek pracy. Nie sądzę jednak, aby było to możliwe w praktyce.

Teoretycznie kobieta przechodząca na cząstkową emeryturę w wieku 62 lat, zachowując stanowisko pracy, nadal kontrybuuje do sytemu, płacąc składki, a emeryturę pobiera z własnego zgromadzonego kapitału. Wygląda na neutralne. Tylko po co stwarzać taką możliwość osobie, która i tak pracę ma? A co z bezrobotną w wieku 62 lat? Nadal będzie mogła pobierać zasiłek dla bezrobotnych czy urząd pracy zmusi ją do przejścia na cząstkową niską emeryturę? A czy w przypadku zatrudnionych nie będziemy mieli do czynienia z masowym zjawiskiem wypychania na emerytury osób, które właśnie osiągnęły wiek uprawniający do częściowego świadczenia? Albo najbardziej prawdopodobne rozwiązanie – kobieta przechodzi na częściową emeryturę, zachowując miejsce pracy, a pracodawca ją zwalnia przed 63. rokiem życia, tak aby nie zdążyła wejść w okres ochronny. To chyba nie o to chodziło? To tylko kilka przykładów, które pokazują, jak rozwiązanie neutralne w teorii, w praktyce neutralne nie będzie. I co najważniejsze, doprowadzi w konsekwencji do niższej aktywności zawodowej Polaków i niższych emerytur, w porównaniu z wersją pierwotną.

Rozumiem, że politycznie trzeba było się jakoś dogadać. Dobrze byłoby jednak, aby pomysłodawcy mieli świadomość ryzyk związanych z „kompromisem emerytalnym” i byli w stanie zminimalizować je na etapie opracowania ustawy. Doświadczenia światowe pokazują, że wszelkie wyłomy zawsze tworzą pokusę nadużyć. Najlepszym i jedynym skutecznym rozwiązaniem będzie w niedalekiej przyszłości przywrócenie pierwotnej wersji, bez wyjątków i ulg. No bo jak uzasadnić wspólny docelowy wiek emerytalny dla obu płci, ale różny dla kobiet i mężczyzn w przypadku emerytur częściowych. I dlaczego 62, a nie na przykład 63 lub 64? I skąd ta asymetria? Chyba tylko z postsocjalistycznego myślenia, które kobiety kazało uważać za słabsze (w pracach fizycznych) i niebędące w stanie pracować tak długo jak mężczyźni, a do tego z całą masą ważnych zadań domowych do wykonania (których oczywiście mężczyźni wykonywać nie są w stanie). I to patriarchalne myślenie, jak widać, kolejny raz wygrało w polskim parlamencie.

Wraz z podwyżką wieku emerytalnego uzgodniono zmiany w zasadach opłacania składek za kobiety prowadzące działalność gospodarczą i będą one od teraz traktowane na takich samych zasadach jak te na etacie. W końcu! Najwyższy czas odejść od podziału na Polskę etatową i nieetatową. W przyszłości praca będzie coraz mniej etatowa, rosnąć będzie znaczenie elastycznych form zatrudnienia. Nie wspominając o potrzebie zarówno stałego kształcenia, jak i przekwalifikowania. W takiej, zupełnie innej od końcówki lat 80. rzeczywistości przyjdzie nam żyć za dekadę, może chwilę później. Tak samo będzie z rodzajem prac, jakie wykonujemy. Zauważmy, że w krajach od nas bogatszych część zajęć, które w Polsce wykonują specjalnie w tym celu zatrudnione osoby, jest zwykle zautomatyzowana. Większość parkingów jest obsługiwana bez ingerencji człowieka, u nas wciąż dominuje praca rąk ludzkich. Ta różnica wynika nie z zapóźnienia technologicznego, ale jedynie z różnicy w poziomie płac. Przy dalszym wzroście wynagrodzeń w naszym kraju w pewnym momencie zostanie przekroczony próg, powyżej którego bardziej będzie opłacalne zautomatyzowanie procesu parkowania niż opłacanie wynagrodzenia pilnującym. Tak samo w supermarketach, gdzie skanowanie zakupów będzie odbywało się wyłącznie automatycznie, bez udziału człowieka. A jeszcze dwadzieścia lat temu sprzedający musiał posiadać umiejętność zapamiętywania cen, jak również ręcznego dodawania w słupkach na papierowych workach, w które pakowano zakupione produkty. Ta świadomość zmieniających się czasów wciąż, jak widać, z rzadka pojawia się w polskim parlamencie, gdzie dominują schematy myślowe z minionej epoki i często zupełny brak kontaktu ze światem realnym. Na pocieszenie, wsłuchując się w debatę prezydencką we Francji, widać, że nie jesteśmy w tym odosobnieni.

Na koniec krótkie podsumowanie. To dobrze, że szkielet wprowadzanych zmian w systemie emerytalnym został nienaruszony. Na szczęście odrzucono wszelkie szalone pomysły rozkładania tej decyzji na raty czy też wiązania wieku emerytalnego z liczbą urodzonych dzieci. Ale pomysł emerytur częściowych w znacznym stopniu zaprzecza sensowności całej zmiany. Na początku przyszłej kadencji należałoby zacząć od wyczyszczenia systemu z tych nieszczęśliwych rozwiązań.

Tematy: emerytury
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Ryszard Petru
Przewodniczy Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Główny Doradca Ekonomiczny DemosEuropa. Przewodniczący Rady Nadzorczej DI Investors. Pracował jako dyrektor kierujący pionem analiz, strategii i relacji inwestorskich w PKO BP. Wcześniej był Dyrektorem BRE Banku ds. Strategii i Nadzoru Właścicielskiego, jednocześnie był Głównym Ekonomistą Banku odpowiedzialnym za badania makroekonomiczne. Był też Głównym Ekonomistą Banku BPH, gdzie prowadził badania i analizy makroekonomiczne polskiej gospodarki. W Banku Światowym zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Doradzał w zagadnieniach związanych z reformami emerytalnymi i finansami publicznymi w krajach Europy Środkowo Wschodniej i Azji Centralnej. Był doradcą Leszka Balcerowicza, Wiceprezesa Rady Ministrów i Ministra Finansów.
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj