20 września 2026 roku w życie weszło rozporządzenie (UE) 2026/2108 . Powszechnie określane jako nowy Unijny Kodeks Celny. Komisja Europejska nie przebiera w słowach: to, jej zdaniem, początek nowej ery dla ceł w Europie i największa reforma unijnych przepisów celnych od kilkudziesięciu lat. Choć sama regulacja liczy ponad 280 artykułów, jej sedno można streścić w jednym zdaniu: koniec z masowym, niekontrolowanym napływem tanich paczek z internetowych sklepów, sprowadzonych spoza Unii.
Jeśli prowadzisz sklep internetowy, platformę marketplace albo sprowadzasz towary spoza UE do dalszej odsprzedaży, 20 września 2026 roku zaczął się dla Ciebie nowy rozdział. Tego dnia weszło w życie rozporządzenie (UE) 2026/2108. Kompleksowa przebudowa unijnego prawa celnego, która w ciągu najbliższych ośmiu lat zmieni sposób, w jaki paczki trafiają do klientów. Oto co realnie oznacza ta zmiana prawa dla prowadzonego przez ciebie biznesu, krok po kroku.
Najpilniejsze zmiany jakie wprowadził kodeks celny 3 euro za każdą sztukę towaru
Zacznijmy od tego, co już kosztuje pieniądze. Od 1 lipca 2026 roku obowiązuje tymczasowe cło ryczałtowe w wysokości 3 euro za każdą pozycję towarową w przesyłkach o wartości do 150 euro. To nie jest część samego nowego kodeksu celnego, tylko osobne rozporządzenie Rady (UE) 2026/382 – ale dla Twojej księgowości efekt jest ten sam: jeśli wysyłasz do klienta paczkę z trzema różnymi produktami, zapłacisz 9 euro cła, niezależnie od ich łącznej wartości.
To rozwiązanie przejściowe, obowiązujące do 1 lipca 2028 roku. Dotyczy 93 procent całego ruchu e-commerce do UE – czyli praktycznie każdego, kto rozlicza VAT przez IOSS. Jeśli jeszcze nie przeliczyłeś, jak ta opłata wpływa na Twoją marżę przy produktach niskomarżowych, zrób to teraz.
Co dochodzi za chwilę: do 1 listopada 2026 roku Komisja ma ogłosić wysokość docelowej unijnej opłaty manipulacyjnej. Jest to osobna opłata od cła, pokrywająca koszty obsługi celnej Twojego zgłoszenia (sprawdzenie danych, analiza ryzyka, kontrole). Jej dokładnej stawki jeszcze nie znamy, ale warto śledzić komunikaty Ministerstwa Finansów i KAS, które prowadzą w tej sprawie cykl webinarów.
Kodeks celny zakończył erę anonimowości, od teraz jesteś importerem
To być może najważniejsza zmiana filozoficzna całej reformy. Dotychczas za cło i zgodność towaru z przepisami formalnie odpowiadał konsument odbierający paczkę. Teraz tę odpowiedzialność przejmujesz Ty, jako platforma lub sprzedawca towarów sprowadzanych spoza UE, zostajesz prawnie zdefiniowany jako „importer do celów sprzedaży na odległość”.
W praktyce oznacza to, że:
- musisz zadbać o prawidłowość danych celnych, a nie liczyć na to, że kurier czy konsument jakoś to załatwi,
- nieprzestrzeganie przepisów grozi Ci bezpośrednio karami finansowymi,
- systematyczne naruszenia mogą skutkować utratą przywilejów celnych, a w skrajnych przypadkach – ograniczeniem dostępu do rynku UE.
Jeśli dotąd traktowałeś zgodność celną jako problem logistyczny do delegowania na zewnątrz, czas zacząć traktować ją jako ryzyko biznesowe na poziomie zarządu i modelu biznesowego.
Kodeks celny: sprzedajesz z UE czy spoza UE? To zmienia, kto formalnie odpowiada
Nowe przepisy dotyczą każdego towaru przywożonego z państwa trzeciego i sprzedawanego konsumentowi w UE. Niezależnie od tego, gdzie formalnie siedzibę ma Twoja firma. Jeśli sprowadzasz towar spoza Unii i sprzedajesz go do UE, podlegasz tym samym zasadom bez względu na adres rejestracji spółki. Różnica pojawia się dopiero w tym, kto może pełnić rolę importera i brać na siebie formalną odpowiedzialność.
Masz siedzibę w UE: możesz sam występować jako importer do celów sprzedaży na odległość. Odpowiadasz bezpośrednio za zgłoszenie celne, dane i należności – bez pośrednika. Możesz też ubiegać się o status AEO lub Trust and Check i korzystać z uproszczeń opisanych wyżej we własnym imieniu.
Nie masz siedziby w UE: nie możesz samodzielnie występować jako importer w UE – potrzebujesz przedstawiciela celnego z siedzibą w Unii. Gdy działa on we własnym imieniu (przedstawicielstwo pośrednie), rozporządzenie uznaje go za importera. Towary ze sprzedaży na odległość może objąć procedurą dopuszczenia do obrotu tylko przedstawiciel ze statusem AEO w zakresie uproszczeń celnych albo zaufanego przedsiębiorcy. W praktyce oznacza to, że wybór partnera logistycznego lub agencji celnej w UE przestaje być tylko kwestią ceny i czasu dostawy – staje się decyzją o tym, kto bierze na siebie Twoje ryzyko celne.
Jest też trzecia sytuacja, o której łatwo zapomnieć: jeśli sprzedajesz towary pochodzące z Unii (np. kupione od unijnego producenta lub hurtownika i wysyłane do klienta bez przekraczania granicy zewnętrznej UE), cała ta reforma Cię nie dotyczy. Nie ma tu importu z państwa trzeciego, więc nie ma mowy o cle, opłacie manipulacyjnej ani obowiązkach importera do celów sprzedaży na odległość. Dotyczy to zarówno sprzedawców z UE, jak i spoza UE, o ile sprzedają towar, który już wcześniej znajdował się w unijnym obrocie.
Praktyczna wskazówka: jeśli prowadzisz sprzedaż mieszaną, czyli część towaru sprowadzasz z np. z Chin, Bangladeszu czy Turcji, a część kupujesz od dostawców w UE, to warto rozdzielić te strumienie w systemie już na etapie magazynowania. Nowemu kodeksowi podlegają tylko przesyłki z towarem spoza UE. Pomieszanie towarów z obu strumieni w jednym procesie zgłoszeniowym (sprzedaży konsumentowi) najczęściej kończy się niepotrzebnym płaceniem cła i opłaty manipulacyjnej także od towaru unijnego.
Identyfikatory produktu. Taki nowy obowiązek kodeks celny wprowadza od listopada
Od 1 listopada 2026 roku (dobrowolnie już od lipca) musisz dołączać do zgłoszeń celnych identyfikatory produktu (PID). To dane, które mają pozwolić organom celnym automatycznie sprawdzać, czy dany towar nie figuruje na listach produktów niebezpiecznych lub niezgodnych z normami UE. Jeśli Twój system zarządzania katalogiem produktów nie jest jeszcze gotowy do generowania takich identyfikatorów, to zadanie na najbliższe tygodnie, nie miesiące.
Kodeks celny wprowadza IOSS, AEO i Trust and Check. To przepustka do uproszczeń
Nowy system premiuje tych, którzy grają czysto i są zorganizowani. Przepisy zawierają trzy narzędzia dla solidnych przedsiębiorców.
IOSS (Import One Stop Shop) – jeśli jeszcze nie jesteś zarejestrowany, zrób to priorytetowo. Pozwala naliczać VAT już w momencie sprzedaży, zamiast zaskakiwać klienta dopłatą przy odbiorze paczki. Jest to prosty sposób na zmniejszenie liczby porzuconych przesyłek i reklamacji.
Status zaufanego przedsiębiorcy (Trust and Check) – to nowy status, który działa obok dotychczasowego AEO, a nie w jego miejsce, i jest od niego wyraźnie bardziej wymagający. Kandydat musi prowadzić regularne operacje celne od co najmniej trzech lat, mieć czystą historię (niekaralność, terminowe płacenie należności celnych, VAT i akcyzy), a przede wszystkim dysponować systemem IT, który przekazuje organom dane o przepływie towarów w czasie zbliżonym do rzeczywistego. Jeśli jesteś importerem do celów sprzedaży na odległość, dochodzi jeszcze wymóg korzystania z IOSS od co najmniej dwóch lat. W zamian dostajesz prawo do samodzielnego zwalniania własnych towarów bez czekania w kolejce do kontroli celnej. Jeśli operujesz dużym wolumenem przesyłek, to różnica między paczką czekającą dzień na granicy a paczką, która jedzie dalej od razu.
Status AEO – nadal istnieje i jest łatwiejszy do zdobycia. Dobrze sprawdza się w firmach, które nie spełnią wymogów Trust and Check, a chcą skorzystać z uproszczeń celnych (np. odprawy scentralizowanej). Pamiętaj tylko, że AEO nie daje prawa do samodzielnego zwalniania towarów ani do składu do sprzedaży na odległość.
Firmy łączące IOSS ze statusem Trust and Check zyskują dodatkowo dostęp do składu celnego do sprzedaży na odległość – możesz sprowadzać towar hurtowo, zamiast płacić za obsługę celną każdej pojedynczej paczki osobno, i dopiero na miejscu kompletować przesyłki do klientów.
Co nowy kodeks celny zmienia w Twoich systemach IT
Jeśli działasz w Polsce, zgłoszenia celne e-commerce obsługujesz przez system AIS/e-COMMERCE na platformie PUESC. Warto znać kody procedur, które będą pojawiać się w twojej firmowej dokumentacji:
- F48 – towary rozliczane przez IOSS,
- F49 – uregulowanie szczególne (zgłoszenia zbiorcze, składane do 5. dnia kolejnego miesiąca),
- F53 – zgłoszenie standardowe ze zredukowanym zestawem danych (tzw. C07).
System już teraz automatycznie nalicza tymczasowe cło 3-euro dla każdej zgłaszanej pozycji towarowej. Jeśli korzystasz z zewnętrznego operatora logistycznego lub agencji celnej, upewnij się, że mają to wdrożone i że rozumiesz, jak ta kwota wygląda w bieżących rozliczeniach.
Horyzont czasowy – na co się przygotować i kiedy
- Już teraz: cło 3 euro/pozycję, przygotowania do identyfikatorów produktu.
- Listopad 2026: ostateczna wysokość opłaty manipulacyjnej, obowiązkowe PID.
- 21 września 2027: ogólny start stosowania większości nowych przepisów.
- 1 lipca 2028: pełne uruchomienie unijnego centrum danych celnych dla e-commerce – to moment, w którym zamiast tradycyjnego zgłoszenia celnego zaczniesz (lub będziesz mógł zacząć) przekazywać dane bezpośrednio do centralnej platformy UE. Wygasa wtedy też tymczasowe cło 3-euro.
- Marzec 2031 i marzec 2034: stopniowe rozszerzanie obowiązku korzystania z centrum danych na pozostałych uczestników rynku – jeśli nie działasz wyłącznie w e-commerce, te daty też Cię dotyczą.
Kodeks celny na bieżąco
Jeśli miałbyś wybrać trzy rzeczy do zrobienia od razu: sprawdź, czy rejestracja IOSS jest aktualna i prawidłowo powiązana ze wszystkimi kanałami sprzedaży. Dwa, przelicz wpływ cła 3-euro na marżę swoich najtańszych, najczęściej sprzedawanych produktów; i zapisz się na najbliższy webinar Ministerstwa Finansów lub skontaktuj się z nimi pod adresem Reforma_Unii_Celnej@mf.gov.pl, jeśli masz pytania dotyczące konkretnie twojej sytuacji. Reszta reformy rozkłada się na lata, ale te opisane trzy zmiany już obowiązują i należy je wdrożyć.
Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię. Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.

