Cztery dni pracy za tę samą pensję. Początkowo nie mogli w to uwierzyć
Kiedy pracownicy Wodociągów Chrzanowskich dowiedzieli się, że będą pracować krócej, trudno im było uwierzyć, że rzeczywiście dostaną dodatkowe wolne, a ich pensje pozostaną bez zmian.
– Dowiedziałam się o tym o 23:00 i myślałam, że mi się to śni – opowiadała jedna z pracownic w rozmowie z Radiem Kraków.
Trudno się dziwić zaskoczeniu. Wodociągi Chrzanowskie zatrudniają ponad 300 osób i odpowiadają za dostarczanie wody oraz odbiór i oczyszczanie ścieków na terenie Chrzanowa, Trzebini i Libiąża. Z usług przedsiębiorstwa korzysta około 100 tys. mieszkańców, a także lokalne firmy i instytucje.
W takim zakładzie nie da się po prostu zamknąć drzwi w piątek i wrócić do pracy po weekendzie. Infrastruktura wodociągowa i kanalizacyjna musi działać przez całą dobę, a na awarie trzeba reagować niezależnie od grafiku.
Mimo to spółka zdecydowała się przystąpić do rządowego pilotażu. Od stycznia 2026 r. pracownicy otrzymywali dwa dodatkowe dni wolne w miesiącu. W lipcu ich liczba wzrosła do czterech, co pozwoliło ograniczyć czas pracy o 20 proc. Wynagrodzenia pozostały na dotychczasowym poziomie. Po kilku miesiącach przedsiębiorstwo zaczęło zauważać efekty, których nie da się sprowadzić wyłącznie do liczby wolnych dni.
Mniej zwolnień lekarskich i o połowę mniej wypadków. Pierwsze wyniki pilotażu
2 listopada 2026 r. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowało materiał przedstawiający doświadczenia Wodociągów Chrzanowskich. Pracownicy opowiadali w nim o dodatkowym odpoczynku, czasie spędzanym z rodziną i łatwiejszym oddzielaniu obowiązków zawodowych od życia prywatnego. Spółka zwróciła też uwagę na zmiany w absencji chorobowej i bezpieczeństwie pracy.
– Jako firma zauważyliśmy zdecydowanie zmniejszoną ilość dni chorobowych naszych pracowników – mówiła Joanna Rokicka-Zielińska, odpowiedzialna w przedsiębiorstwie za sprawy związane z bezpieczeństwem.
Według jej relacji do października liczba wypadków przy pracy była o połowę mniejsza niż w analogicznym okresie poprzedniego roku.
Zmianę odczuwają również pracownicy z wieloletnim stażem. Rafał Zastawny, od ponad 20 lat związany z pogotowiem wodno-kanalizacyjnym, przyznaje, że jego praca jest stresująca i wymaga odpoczynku. Wcześniej trudno było mu wygospodarować kilka kolejnych dni na pobyt z bliskimi. Teraz pozwala na to nowy grafik.
Piotr Leśkowicz, dyrektor ds. eksploatacji sieci wodociągowej, wspomina z kolei reakcję swojej rodziny. Bliscy początkowo wątpili, że czterodniowy tydzień pracy da się zorganizować i że przyniesie korzyści. Z czasem zobaczyli, jak wykorzystuje dodatkowe wolne.
Doświadczenia pracowników są pozytywne, choć dane o absencji i wypadkach wymagają jeszcze pełnej analizy. Spółka przedstawiła dotąd swoje obserwacje, bez szczegółowych statystyk pozwalających ocenić wpływ samego skrócenia czasu pracy. W przedsiębiorstwie zmieniano także organizację obowiązków i przygotowywano automatyzację części czynności.
Dla innych pracodawców podobne doświadczenia mogą być jednak argumentem za dokładniejszym przyjrzeniem się krótszym grafikom. Zwłaszcza że chrzanowska spółka działa w branży wymagającej nieprzerwanej obsługi mieszkańców.
Blisko 5 tys. pracowników już pracuje krócej. Pensje pozostają bez zmian
Wodociągi Chrzanowskie należą do uczestników programu „Skrócony czas pracy – to się dzieje!”, uruchomionego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Zainteresowanie pilotażem było znacznie większe, niż pozwalała na to liczba dostępnych miejsc. W naborze przeprowadzonym od 14 sierpnia do 15 września 2025 r. złożono 1994 wnioski. Początkowo zakwalifikowano 90 pracodawców, a według aktualnych danych ministerstwa program realizuje 78 podmiotów – 38 prywatnych i 40 publicznych.
Nowe zasady obejmują niemal 5 tys. zatrudnionych.
Pracodawcy mogą wybierać sposób ograniczenia liczby godzin, uwzględniając charakter działalności. Część zdecydowała się na czterodniowy tydzień pracy, inni skracają codzienne obowiązki lub przyznają dodatkowe dni wolne.
W pierwszym półroczu 2026 r. czas pracy ograniczano o co najmniej 10 proc., a od lipca o 20 proc. Pracownicy objęci programem zachowują dotychczasowe wynagrodzenia i warunki zatrudnienia. Firmy muszą również utrzymywać zatrudnienie na poziomie co najmniej 90 proc. stanu początkowego.
27 października w resorcie pracy odbyło się trzecie posiedzenie zespołu monitorującego pilotaż. Swoimi doświadczeniami podzielili się m.in. przedstawiciele Hydroduktu, Symbiozy.IT, Wodociągów Chrzanowskich, Fundacji SYNAPSIS oraz KAJ Packaging. Ministerstwo poinformowało, że uczestnicy programu realizują zadania zgodnie z harmonogramem i zachowują stabilną sytuację finansową. Pracodawcy wskazywali jednak na trudności z układaniem grafików, organizowaniem zastępstw oraz zapewnieniem ciągłości produkcji i usług.
Każdy zakład musi znaleźć własny sposób na pogodzenie dodatkowego wolnego z codziennymi obowiązkami. Dobrze widać to na przykładzie samorządów, które w ramach pilotażu sięgnęły po zupełnie różne rozwiązania.
Wolne piątki i nawet 13 dodatkowych dni urlopu. Samorządy zmieniają organizację pracy
W Starostwie Powiatowym w Oleśnie pracownicy objęci programem otrzymali w pierwszym półroczu 13 dodatkowych dni urlopu. Musieli wykorzystać je do końca czerwca, a od lipca urząd przeszedł na czterodniowy tydzień pracy.
Dla osób uprawnionych do 26 dni ustawowego urlopu oznaczało to w pierwszym półroczu możliwość skorzystania łącznie z 39 dni płatnego wypoczynku.
Urząd nadal przyjmuje interesantów przez pięć dni w tygodniu. Wymagało to odpowiedniego rozłożenia obowiązków, a także inwestycji w rozwiązania, które umożliwią mieszkańcom załatwianie części spraw bez kontaktu z urzędnikiem.
Przy starostwie stanął urzędomat pozwalający odbierać dokumenty przez całą dobę, również w weekendy. Zaplanowano też wykorzystanie dokumentomatu i narzędzi sztucznej inteligencji wspomagających wypełnianie wniosków. Na realizację projektu powiat otrzymał 542 tys. zł dofinansowania.
Inny sposób ograniczenia liczby godzin wybrały Nowe Skalmierzyce, gdzie na drugie półrocze zaplanowano 77 dodatkowych godzin wolnego. W Miastku pilotaż przewiduje 35-godzinny tydzień pracy oraz dodatkowe dni urlopu, a gmina Mstów zdecydowała się połączyć krótsze dniówki z wybranymi wolnymi piątkami. Dla mieszkańców zmiany mogą być mniej odczuwalne niż dla samych urzędników. Wiele samorządów stara się utrzymać dotychczasowe godziny obsługi, organizując pracę rotacyjnie.
Nie wszędzie przebiega to jednak bez trudności. W Nowych Skalmierzycach początkowo pojawiały się problemy związane z dostosowaniem się mieszkańców do zmienionych godzin przyjmowania interesantów. Burmistrz Jerzy Łukasz Walczak w październikowej rozmowie z lokalnymi mediami przyznał, że decyzja o utrzymaniu krótszego czasu pracy w przyszłym roku jeszcze nie zapadła.
Krótszy tydzień pracy również w 2027 roku? Część firm chce zostać przy nowych zasadach
Do końca roku pozostały niespełna dwa miesiące, a wraz z nimi zbliża się zakończenie testowania krótszego czasu pracy. Pracodawcy stoją przed decyzją, która dla wielu zatrudnionych może oznaczać powrót do dawnych grafików albo zachowanie dodatkowego odpoczynku.
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z „Faktem” z 6 października 2026 r. potwierdziła, że resort otrzymuje sygnały od uczestników pilotażu zainteresowanych kontynuacją nowych zasad po zakończeniu programu.
Są już również konkretne deklaracje. Artyści Uliczni Krakowa, organizacja działająca w branży eventowej, otrzymali 60 tys. zł dofinansowania i zdecydowali się na krótszy czas pracy połączony z elastycznym rozliczaniem godzin.
– Na pewno zamierzamy kontynuować taki model pracy – powiedziała Juranda Król w rozmowie z portalem XYZ.
Jak wyjaśniła, pracownicy dobrze przyjęli zmiany i bardziej skupiają się na wykonaniu powierzonych zadań. Przy krótszym czasie pracy mniej miejsca pozostaje na przeciągające się obowiązki, które można zakończyć wcześniej.
Organizacja nie odnotowała strat, choć ze względu na sezonowy charakter działalności trudno jej jednoznacznie ocenić wyniki. Największą trudnością okazała się dokumentacja: szczegółowe monitorowanie czasu pracy, efektywności i przygotowywanie sprawozdań.
Mimo tego Juranda Król deklaruje, że zamierza utrzymać nowy model. Zwróciła również uwagę, że pracownicy przyzwyczaili się do krótszych dniówek i niechętnie przyjęliby ich ponowne wydłużenie.
Z decyzją zwlekają natomiast niektóre większe przedsiębiorstwa. KAJ Packaging, producent opakowań, testował krótszą pracę jeszcze przed przystąpieniem do rządowego programu. Firma otrzymała w ramach pilotażu 982 tys. zł, jednak według jej przedstawiciela Andrzeja Jankowskiego środki te nie pokrywają w pełni kosztów dodatkowych płatnych dni wolnych.
Przedsiębiorstwo traktuje zmianę jako inwestycję w atrakcyjność miejsca pracy i zadowolenie zatrudnionych. Ostateczna decyzja dotycząca przyszłości krótszych grafików ma jednak zależeć również od sytuacji gospodarczej.
O powodzeniu takiego modelu przekonuje z kolei Herbapol Poznań, który wprowadzał go stopniowo od stycznia 2024 r., bez udziału w obecnym rządowym pilotażu. Przedsiębiorstwo zaczynało od jednego wolnego piątku miesięcznie, zwiększając ich liczbę w kolejnych kwartałach. Prezes spółki Tomasz Kaczmarek informował później o mniejszej rotacji i absencji pracowników. Herbapol zakończył również 2024 r. najlepszymi wynikami finansowymi od kilkunastu lat.
Według prezesa krótszy czas pracy był jednym z czynników, które przyczyniły się do tego sukcesu. Firma kontynuuje przyjęty model i traktuje go jako część długofalowej strategii zarządzania.
Koniec rządowego wsparcia. Pracodawcy ostrzegają przed kosztami
W ministerialnym programie na realizację projektów w latach 2025–2027 przewidziano 50 mln zł z Funduszu Pracy. Jeden pracodawca mógł otrzymać maksymalnie 1 mln zł, przy limicie 20 tys. zł na pracownika objętego pilotażem.
Dofinansowanie pomaga pokrywać koszty reorganizacji, szkoleń, nowych technologii i wynagrodzeń. Po zakończeniu testów firmy, które zechcą utrzymać krótszy czas pracy, będą musiały samodzielnie zapewnić finansowanie przyjętego modelu.
Od początku budziło to obawy części organizacji pracodawców.
– Obawiamy się, że skrócenie czasu pracy obciąży firmy kosztami, których nie zrekompensuje większa wydajność pracowników – ostrzegał Robert Lisicki, dyrektor departamentu pracy Konfederacji Lewiatan.
Organizacja wskazuje przede wszystkim na przemysł, budownictwo, transport i turystykę oraz małe i średnie przedsiębiorstwa. W wielu zakładach utrzymanie dotychczasowego poziomu produkcji przy mniejszej liczbie godzin może wymagać dodatkowego zatrudnienia albo większych inwestycji.
Tam, gdzie można zautomatyzować część czynności czy ograniczyć liczbę spotkań i zbędnych procedur, łatwiej znaleźć czas na dodatkowy odpoczynek. W przedsiębiorstwach wymagających stałej obecności pracowników przy maszynach, na budowie czy podczas obsługi klientów możliwości są mniejsze.
Dla firmy zatrudniającej kilka osób nawet jeden dodatkowy dzień wolny w tygodniu może oznaczać konieczność reorganizacji całej działalności. Z tego powodu o przyszłości pilotażu przesądzą nie tylko opinie zatrudnionych, ale też koszty, wydajność i możliwość utrzymania odpowiedniej liczby pracowników.
Czy pracodawca może wprowadzić czterodniowy tydzień pracy bez zgody rządu?
Polskie przepisy pozwalają już dziś na skrócenie czasu pracy przy zachowaniu dotychczasowego wynagrodzenia. Pracodawca może dobrowolnie ustalić korzystniejsze warunki zatrudnienia, np. 35- albo 32-godzinny tydzień pracy, odpowiednio regulując zasady obowiązujące w zakładzie.
Wynika to m.in. z art. 18 Kodeksu pracy, który dopuszcza postanowienia korzystniejsze dla pracowników niż przewidziane w przepisach.
Zgodnie z art. 129 § 1 Kodeksu pracy standardowy czas pracy co do zasady nie może przekraczać ośmiu godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin w przeciętnie pięciodniowym tygodniu pracy, w przyjętym okresie rozliczeniowym nieprzekraczającym czterech miesięcy.
Odrębne rozwiązanie przewiduje art. 143, regulujący system skróconego tygodnia pracy. Na wniosek pracownika, złożony w postaci papierowej lub elektronicznej, można dopuścić wykonywanie obowiązków przez mniej niż pięć dni w tygodniu, wydłużając dzienny wymiar pracy maksymalnie do 12 godzin. Okres rozliczeniowy nie może wtedy przekraczać jednego miesiąca. Zgodnie z art. 150 § 6 zastosowanie tego systemu następuje na podstawie umowy o pracę.
W praktyce pracownik może więc pracować przez cztery dni po 10 godzin, zachowując 40-godzinny wymiar tygodniowy.
W rządowym pilotażu liczba godzin faktycznie maleje, a wynagrodzenie pozostaje bez zmian. Podobne zasady można wprowadzać także poza programem, dostosowując umowy o pracę, regulamin lub inne obowiązujące u pracodawcy dokumenty.
Wiele zależy zatem od decyzji samej firmy. Przepisy pozwalają jej skrócić tydzień pracy już teraz, choć nie nakładają powszechnego obowiązku stosowania 32- czy 35-godzinnego wymiaru.
Co wydarzy się od 2027 roku? Ministerstwo przygotowuje rekomendacje
Testowanie krótszego czasu pracy w ramach rządowego programu potrwa do 31 grudnia 2026 r. Później rozpocznie się etap podsumowań i analizy wyników.
Pracodawcy mają czas do 15 maja 2027 r. na przekazanie resortowi sprawozdań końcowych oraz wymaganych ankiet. Ministerstwo będzie oceniać m.in. wpływ nowych zasad na zatrudnienie, produktywność, zdrowie pracowników i funkcjonowanie przedsiębiorstw.
Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zapowiedziała w rozmowie z „Faktem”, że kompleksowe podsumowanie pierwszych wniosków ma być dostępne w pierwszych miesiącach 2027 r. Na tej podstawie resort przygotuje rekomendacje, w tym ewentualne propozycje zmian legislacyjnych.
Rząd nie podjął dotąd decyzji o powszechnym wprowadzeniu czterodniowego tygodnia pracy od 2027 r. Część pracodawców może jednak utrzymać krótsze grafiki samodzielnie, korzystając z możliwości przewidzianych w obecnych przepisach.
Dla uczestników pilotażu odpowiedź nadejdzie więc wcześniej niż ewentualna zmiana ustawy. Już na przełomie roku dowiedzą się, czy dodatkowe wolne pozostanie częścią ich codzienności.
W Wodociągach Chrzanowskich, gdzie pracownicy początkowo z niedowierzaniem przyjmowali wiadomość o krótszym tygodniu pracy, nowe grafiki obowiązują od dziesięciu miesięcy. Dla części zatrudnionych oznaczają więcej czasu z rodziną i możliwość odpoczynku po stresujących obowiązkach.
Teraz decyzja należy do pracodawców. To od nich zależy, czy od stycznia 2027 r. pracownicy nadal będą mogli korzystać z dodatkowych dni wolnych, czy wrócą do wcześniejszego wymiaru czasu pracy.
Podstawa prawna:
Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (Dz.U. 2026 poz. 1245).
Źródła: Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, PAP MediaRoom, Radio Kraków, „Nowa Trybuna Opolska”, XYZ, „Fakt”, Konfederacja Lewiatan, Herbapol Poznań.
Krzysztof Rybak – prawnik, redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się tematyką podatków, nieruchomości oraz prawa cywilnego i gospodarczego. W swoich tekstach wyjaśniam zmiany w przepisach i ich praktyczne skutki. Przez lata byłem związany z branżą naukową i rolniczą. Zostałem wyróżniony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi za osiągnięcia w obszarze rynku konopnego.

