Rosyjska firma wyprzedziła dotychczasowego lidera, firmę Stock Spirits, pod względem ilości sprzedanych litrów wódki oraz wydatków na ten napój. Stock Spirits jest właścicielem miedzy innymi Żołądkowej Gorzkiej oraz Lubelskiej

CEDC wysunął się na prowadzenie na polskim rynku wódki krótko po przejęciu przez grupę alkoholową Roust, której właścicielem jest rosyjski miliarder Roustam Tariko

Walka ceną i smakami

Wypowiadający się anonimowo dla "Rzeczpospolitej" przedstawiciel branży wskazuje, że na tak szybką zmianę na pozycji lidera mogła mieć wpływ niska cena wódek produkowanych przez CEDC – Nie jest sztuką zwiększać udziały w rynku. Sztuką jest nie dopłacać do produkcji – wskazuje. Nie zgadza się z tym Krzysztof Kouyoumdjian, przedstawiciel CEDC, który podkreśla, że sukces udało się osiągnąć dzięki udostępnieniu mniejszych opakowań i wódek smakowych, które zyskiwały na popularności w 2014 roku.

Zdaniem cytowanego przez "Rzeczpospolitą" Grzegorza Łaptasia, dyrektora w dziale doradztwa PwC, działania CEDC bazują głównie na zmianie opakowań oraz dbaniu o dostępność i dobrą ekspozycję w sklepach – Konkurenci są w stanie skopiować te działania a jedynym ograniczeniem jest możliwość sfinansowania drogiego i dużego działu sprzedaży – wyjaśnia.

Według KPMG polski rynek wódki jest warty 13 mld. złotych. Liderem rynku jest w tej chwili CEDC z udziałem 35,3 proc. Na drugim miejscu jest firma Stock Spirits z udziałem 31 proc. a na trzecim Belvedere, właściciel wódki Sobieski, z udziałem 15 proc.

Autor własnego sukcesu

Majątek Roustarama Tariko jest oceniany na 1,1 mld. dolarów. Będący własnością miliardera holding Russian Standard zatrudnia w tej chwili ponad 25 tys. ludzi. W swoim portfolio, oprócz alkoholi, holding ma także Russian Standard Bank, największego pożyczkodawcę na rynku konsumenckim w Rosji.

W przeciwieństwie do wielu rosyjskich oligarchów Tariko sam zbudował swoje bogactwo. Rozpoczynał działalność biznesową w latach osiemdziesiątych, gdy pomagał zagranicznym turystom znaleźć wolne pokoje w moskiewskich hotelach. Później zajął się importowaniem Kinder Niespodzianek i czekoladek firmy Ferrero. Bogactwo przyniósł mu kontrakt na import Martini do Rosji, gdzie alkohol stał się hitem.

Czytaj więcej w "Rzeczpospolitej"