Maurycy Beniowski. Człowiek, któremu nie wyszło

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 maja 2019, 11:00
Afryka
Afryka/ShutterStock
Losy Maurycego Beniowskiego to w gruncie rzeczy bardzo polska historia. Oto polityczny awanturnik, który rzucał śmiałe wyzwanie silniejszym od siebie i honorowo przegrywał
4219984-u74eaa-recenzja-podroze-20-p.jpg

Co można zrobić z historią, którą znają wszyscy? Takie pytanie narzuca się jako pierwsze na widok „Podróży króla Madagaskaru” Jeana-Christophe’a Rufina, powieści fikcjonalizującej losy Maurycego Augusta Beniowskiego (vel Benyovszky’ego Mórica, vel Mórica Beňovskiego), XVIII-wiecznego szlachcica, żołnierza, buntownika, podróżnika i kolonizatora, najsłynniejszego środkowoeuropejskiego poszukiwacza przygód, człowieka, który został – na krótko – malgaskim władcą niezależnym od korony francuskiej. Ale zaraz potem pojawia się następne, niepewne pytanie: Czy aby na pewno wszyscy znają tę historię? Bo może wcale nie.

Beniowski (1746?–1786) na szczyt sławy wspiął się na przełomie XVIII i XIX stulecia, niedługo po swojej śmierci – to wtedy po całej Europie sunęła fala przekładów jego pamiętników i wtedy utrwaliła się jego legenda, niekoniecznie zresztą taka, jakiej sam by sobie życzył: legenda awanturnicza i zaprawiona sporą dozą zmyślenia.

>>> Czytaj też: „Polskie kolonie” – zobacz, gdzie Polska mogła zbudować imperium


W XIX w. pamiętano o Beniowskim: Juliusz Słowacki pożyczył sobie jego nazwisko – ale z biografii wziął zaledwie parę drugorzędnych szczegółów – tytułując swój poemat dygresyjny (na marginesie: jeden z najpiękniejszych utworów literackich napisanych kiedykolwiek po polsku).

Gdzieś po drodze do współczesności utrwaliły się dwie szkoły interpretacji dziejów życia grafa Beniowskiego. Jedną z nich można nazwać apologetyczną, drugą zaś – krytyczną. W skrócie – bo jeszcze będzie o tym mowa – szkoła krytyczna (dziś wspomagana przez badania związane z dyskursem postkolonialnym) twierdzi, że Beniowski koloryzował, łgał, aspirował, kreował, wyolbrzymiał i przywłaszczał sobie cudze idee, w istocie będąc (charyzmatycznym wprawdzie) nieudacznikiem i mitomanem, a reszty dokonały konwencjonalne wzorce narracyjne i oczekiwania czytelnicze.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP  

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Piotr Kofta
Piotr Kofta

Pisarz, krytyk literacki, publicysta

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj