Dele Atanda / Media / Jamie

„Dane” – to słowo klucz odmienianie jest w świecie gospodarki przez wszystkie przypadki. W czasach, gdy naftowe Saudi Aramco debiutuje na giełdzie z wyceną liczoną w trylionach dolarów to jednak właśnie dane ogłaszane są nową ropą naftową, paliwem do rozwoju ery cyfrowej. Problem jednak w tym, że bez właściwego silnika, mechanizmu wykorzystania danych, są one albo ograniczone, albo bezużyteczne. Czasem wręcz destrukcyjnie wpływają na społeczny oraz biznesowy ekosystem.

- Najciekawsze i najbardziej wartościowe dane to te nasze, osobiste. Jednak nikt przy zdrowych zmysłach nie chce się nimi dzielić ot, tak, ze światem. Jednocześnie nie zawsze zdajemy sobie sprawę, jak wymierną wartość mają te zestawy danych, którymi i tak dzielimy się z Facebookiem czy innymi. Są one na tyle cenne, że właściciele tych serwisów wolą korzystać z naszych danych kosztem np. abonamentu - mówi Dele Atanda, otwierający swoim wystąpieniem zakończony Impact fintech’19 w Katowicach.

Atanda to w dziedzinie digital trust niekwestionowany guru. Znany jest jako założyciel i prezes metaMe, od lat forsujący ideę budowania zaufania cyfrowego i zarazem jeden z największych orędowników nowego otwarcia w kwestii zarządzania cyfrowymi informacjami na nasz temat.

Strasznie i nieśmiesznie

Reklama

Atanda, poprzez metaMe, zaproponował światu nowy szkielet ekosystemu, w centrum którego stanie najlepszy silnik dla danych – cyfrowe zaufanie.

- Nasze czy firmowe dane to dobro niewyczerpane i nierywalizujące z innymi dobrami. Ich uniwersalizm sprawia, że możemy je szybko rozpowszechniać na całym świecie. Możemy też na nich zarabiać, to w końcu istota mojej wizji ekonomii napędzanej danymi. Jednak żebyśmy byli skłonni sprzedać nasze dane, musimy mieć poczucie zaufania, tego, że nie trafią one w niepowołane ręce lub że nie zostaną wykradzione lub wystawione na np. licytację wbrew naszej woli – wyjaśnia twórca metaMe.

Ta teza ma potwierdzenie w liczbach: pomimo coraz większych, prawnych obostrzeń w obrocie, przechowywaniu i zbieraniu danych, obecnie aż 6,8 mld prywatnych rekordów ma status ukradzionych. W ostatnich dniach w sieci, na niezabezpieczonym serwerze, wykryto ponad 1,2 mld rekordów użytkowników, z czego znaczna część połączona była m.in. z numerami komórek i profilami w mediach społecznościowych.

- Brzmi strasznie? Dlatego czas zbudować nowy, uniwersalny standard dla danych w sieci. Oparty na etyce, najlepszej technologii i objęty niezależnym nadzorem – proponuje gwiazda sceny Impact fintech’19.

ONZ zakasuje rękawy

Zatem – od słów do czynów. Atanda poprzez metaMe proponuje technologię…nie wymagającą zaufania. Technologię, dzięki której w sytuacji udostępniania czy sprzedaży danych z naszego portfela nie będziemy myśleli o zaufaniu. Tak jak nie myślimy o tym, że stracimy dane karty płatniczej, gdy np. płacimy zbliżeniowo.

- Tworzymy technologię, w której zaufanie nie będzie podnoszone. Zawsze i bezwarunkowo będzie można jej ufać – przekonuje szef metaMe.

Skąd ta pewność? Wraz z Organizacją Narodów Zjednoczonych (ONZ), opracowuje zasady Uniwersalnych Praw Cyfrowych, mających być rozwinięciem zapisów dotyczących praw człowieka. Do tego, przy udziale British Standards Institute, wykuwane są etyczne kanony użycia danych przez firmy, ich debiut już w lutym 2020 r. Całość uzupełni mPod – cyfrowy protokół, technologicznie gotów dorównać najwyższym standardom.

- Mając taki zestaw narzucimy nową jakość w ekonomii i otworzymy nowe strumienie przychodów dla biznesu. Zakładam bowiem, że najpierw swe silosy danych otworzą firmy, dopiero w kolejnej fazie dojdziemy do etapu, w którym to dane klientów i konsumentów znajdą się w obrocie i na których każdy z nas będzie miał szansę zarobić – prognozuje wizjoner.

Na poparcie swoich założeń, przytacza badania, pokazujące jak mocną walutą jest cyfrowe zaufanie: firmy stawiające właśnie na cyfrowe zaufania mają aż 22-krotnie większy potencjał na przyciągnięcie klienta niż obojętna na ten fakt konkurencja. To sprawia, że średnio będą rosnąć o 30 proc. szybciej niż korporacje bez elementu digital trust. Zgodnie z hasłem – buduj cyfrowe zaufanie, albo zgiń.

>>> Czytaj też: Krysztofiak-Szopa: Startupy przyciągają coraz więcej starszych i bardziej doświadczonych ludzi

Źródło nieznane