Kopalnie Polskiej Grupy Górniczej (PGG) i Jastrzębskiej Spółki Węglowej (PGG), które od wtorku na trzy tygodnie wstrzymają wydobycie węgla by zdusić ogniska koronawirusa, w miarę możliwości będą w tym czasie kontynuować wysyłkę i sprzedaż już wydobytego surowca - wynika z informacji obu firm.

Umożliwi to - w miarę możliwości technicznych i organizacyjnych - sprzedaż części zapasów zgromadzonych na przykopalnianych zwałach i powinno w maksymalnym zakresie zapewnić ciągłość zbytu węgla do odbiorców. Jak wcześniej informowano, na zwałach Polskiej Grupy Górniczej jest obecnie ponad 3 mln ton węgla, a łączna wielkość zapasów surowca w kopalniach w końcu kwietnia przekraczała 7,7 mln ton.

W poniedziałek rano resort aktywów państwowych ogłosił, że od wtorku przez trzy tygodnie węgla nie będzie wydobywać 10 kopalń PGG i dwie kopalnie JSW. W PGG są to trzy z czterech tzw. ruchów kopalni ROW (Chwałowice, Marcel i Rydułtowy), dwie z trzech części kopalni Ruda (Pokój i Halemba-Wirek), kopalnia Piast-Ziemowit (obie części), a także kopalnie Bolesław Śmiały, Mysłowice-Wesoła i Wujek. W JSW wydobycie mają wstrzymać kopalnie Budryk oraz Knurów-Szczygłowice.

W zatrzymywanych kopalniach PGG pracuje łącznie ok. 26 tys. osób, zaś we wstrzymujących pracę kopalniach JSW ok. 8,4 tys. - 3,3 tys. w kopalni Budryk, 2,5 tys. w ruchu Knurów i 2,6 tys. w ruchu Szczygłowice.

Łącznie objęte trzytygodniowym przestojem zakłady zatrudniają niespełna 34,5 tys. osób. Nie oznacza to jednak, że wszyscy ci pracownicy nie będą świadczyć pracy. Nadal będą pracować m.in. służby odpowiedzialne za odwodnienie kopalń, wentylację, odprowadzanie metanu oraz bezpieczeństwo pożarowe i metanowe. W zależności od kopalni takie "minimalne obłożenie" oznacza zaangażowanie od ok. 300 do nawet 800 pracowników w każdym zakładzie. Ponadto konieczne jest tzw. odświeżanie frontów, by zapobiec potencjalnym pożarom pod ziemią.

W niektórych kopalniach będące już w toku roboty będą zatrzymywane stopniowo, w ciągu kilku najbliższych dni. Np. dyrekcje kopalń Budryk i Knurów-Szczygłowice zostały zobowiązane przez zarząd JSW do przeprowadzenia do 12 czerwca niezbędnych działań profilaktycznych, mających na celu zabezpieczenie kopalń przed zagrożeniami naturalnymi.

Przez całe trzy tygodnie w dwóch zatrzymanych kopalniach JSW będą prowadzone prace niezbędne do zabezpieczenia zakładu przed zagrożeniami oraz roboty zabezpieczające fronty eksploatacyjne. "Ich podstawowym celem jest umożliwienie szybkiego powrotu do normalnej produkcji. Ponadto w miarę możliwości technicznych i organizacyjnych obie kopalnie będą wywiązywały się ze swoich zobowiązań wobec kontrahentów" - podała spółka.

Podczas przestoju w kopalniach PGG i JSW nie będzie pracować większość administracji zatrzymanych kopalń, do pracy przyjdą jednak wybrane osoby odpowiedzialne za załadunek i wysyłkę już wydobytego węgla, fakturowanie itp.

W poniedziałek rano szef resortu aktywów państwowych, wicepremier Jacek Sasin zapewniał, że w kopalniach PGG i JSW wyłączonych z produkcji będą prowadzone prace i roboty niezbędne do zabezpieczenia zakładu przed zagrożeniami naturalnymi oraz roboty zabezpieczające fronty eksploatacyjne i umożliwiające powrót do normalnej produkcji po trzech tygodniach postoju.

Zdaniem ministra, decyzja o tymczasowym wstrzymaniu wydobycia w dwunastu śląskich zakładach pracy PGG i JSW jest podyktowana troską o bezpieczeństwo załóg górniczych. W ramach badań przesiewowych w śląskich kopalniach zostało już przebadanych ponad 50 tys. górników, stąd duża liczba pozytywnych wyników testów.

Resort aktywów państwowych zapewnił, że zatrudnieni w objętych przestojem kopalniach górnicy otrzymają 100 proc. wynagrodzenia. Przestojowi do 28 czerwca sprzeciwia się górnicza i śląsko-dąbrowska Solidarność, która zażądała od premiera wycofania decyzji o trzytygodniowej przerwie w pracy kopalń.

We wtorek przed południem związkowcy z PGG spotkają się z zarządem tej największej górniczej spółki. Tematem rozmów mają być przede wszystkim perspektywy działania PGG do końca tego roku - w perspektywie zapotrzebowania energetyki na węgiel, prognozowanej tegorocznej wielkości produkcji oraz skutków pandemii koronawirusa dla przyszłości kopalń. W maju związkowcy zgodzili się na redukcję wymiaru czasu pracy i wynagrodzeń górników o 20 proc., nie zamierzają jednak godzić się na to w kolejnych dwóch miesiącach.

Przedstawiciele górniczych spółek nie chcą na razie szacować, jakie skutki ekonomiczne będzie miało czasowe wstrzymanie wydobycia oraz ile węgla nie zostanie w tym czasie wydobyte. "Na obecnym etapie spółka nie jest w stanie oszacować wpływu powyższych działań związanych ze wstrzymaniem wydobycia na działalność oraz sytuację finansową, operacyjną i perspektywy spółki i grupy JSW" - podała w komunikacie jastrzębska spółka. Szacunków z tym związanych nie podał również dotąd zarząd PGG.

Prezes JSW Włodzimierz Hereźniak ocenił, że na obecnym etapie zagrożenia epidemicznego racjonalnym rozwiązaniem jest maksymalne ograniczenie pracy w tych kopalniach, aby nie tworzyć ognisk potencjalnego zarażenia koronawirusem tam, gdzie do tej pory ryzyko było niewielkie. "Apeluję do wszystkich pracowników JSW o zachowanie rygorystycznych zasad profilaktyki. Od państwa odpowiedzialności zależy nie tylko zdrowie współpracowników, ale także zdrowie państwa rodzin" – napisał prezes do załogi kopalń.

"Nasze decyzje są podporządkowane trosce o zdrowie pracowników. Musimy chronić miejsca pracy. Zagrożenie epidemiczne minie i nasza spółka musi być gotowa, aby aktywnie włączyć się w proces odmrażania gospodarki. Służą temu plany działań przygotowane na szczeblu spółki i każdej kopalni" – zapewnił Hereźniak.

Jak wynika z danych spółek węglowych, od początku epidemii do poniedziałku rano zakażonych koronawirusem zostało łącznie 4999 górników - 1638 w Polskiej Grupie Górniczej, 2771 w Jastrzębskiej Spółce Węglowej i 590 w kopalni Bobrek, należącej do spółki Węglokoks Kraj (249 z nich już wyzdrowiało).

W PGG najwięcej chorych jest w kopalniach: Jankowice (672), Sośnica (460) i Murcki-Staszic (235), Marcel (138), Bielszowice (71) i Bolesław Śmiały (14). W JSW najwięcej zakażeń było w kopalni Pniówek (1587) i Zofiówka (1148), mniej w kopalniach Borynia i Jastrzębie-Bzie (po 13) i Budryk (10).

Górnicy stanowią ponad połowę spośród 9965 wszystkich osób zakażonych w woj. śląskim. 2468 osób w regionie wyzdrowiało, a 241 zmarło. Łącznie w szpitalach w regionie jest leczonych 319 osób z koronawirusem. Śląskie jest województwem o największej w Polsce liczbie potwierdzonych zakażeń. W regionie zbadano już blisko 103,2 tys. próbek pod kątem Sars-CoV-2.

>>> Czytaj też: Niemcy ostro krytykują propozycje sankcji USA ws. Nord Stream 2: "Wrogi atak"