Ewa Skrzydło-Teferska, prezes Urzędu Patentowego RP i dr hab. Mariusz Jan Radło, prof. SGH, kierownik Katedry Globalnych Współzależności Gospodarczych byli gośćmi studia DGP i SGH na Forum Ekonomicznym w Karpaczu. Mówili m.in. o tym, jak przebiega wdrażanie patentów w naszym kraju i dlaczego biznes radzi sobie z tym lepiej niż uczelnie.
Firmy z patentami są silniejsze
Według prezeski Urzędu Patentowego etap, w którym nie docenia się wynalazków i wynalazców, mamy w Polsce już za sobą. – Jako Urząd Patentowy pracujemy nad budowaniem świadomości, czym jest wartość niematerialna, że jest intensywnie potrzebna i że te firmy, które mają patenty, znaki, wzory, są po prostu silniejsze na rynku, że są bardziej konkurencyjne, że ich pracownicy więcej zarabiają – mówiła Ewa Skrzydło-Teferska.
Zwróciła uwagę, że sektor innowacyjnych firm, które mają prawa własności przemysłowej, zatrudnia 4,2 miliona pracowników, a badania międzynarodowe pokazują, że od 2008 r. wzrost inwestycji w dobra niematerialne jest trzykrotnie większy niż w dobra materialne. Według prezes liczba patentów musi wzrosnąć. – Ale by gospodarka była naprawdę innowacyjna, musimy doprowadzić również do tego, żeby znaczna część tych patentów była komercjalizowana, bo dopiero wdrażane na skalę przemysłową innowacje czynią gospodarkę innowacyjną – zaznaczała Ewa Skrzydło-Teferska.
Patent tylko finałem grantu
A z tym mamy problem.Pokazują to badania przeprowadzone przez SGH we współpracy z Urzędem Patentowym i Głównym Urzędem Statystycznym.
Prof. Radło zwrócił uwagę, że dwie trzecie z 11,5 tys. patentów zarejestrowanych w latach 2019–2023 należy do szeroko rozumianego sektora nauki, a jedna trzecia do przedsiębiorstw. Ale zaledwie 1% przychodów z komercjalizacji dały patenty, których właścicielami są szkoły wyższe albo instytuty badawcze, zaś 99% przychodów przyniosły patenty będące własnością firm. – To pokazuje pewną strukturalną niedoskonałość naszego systemu innowacji. Duża część podmiotów, które patentują, nie są w stanie tego komercjalizować – ocenił ekspert SGH.
Badania pokazały też, że sektor nauki upatruje barier we wdrażaniu patentów w braku popytu na tworzone technologie i braku zainteresowania inwestorów. Według naukowca SGH, to sygnał – szkoły wyższe i instytuty badawcze nie rozumieją rynku i go nie znają. – Jeśli nie ma popytu na technologię, nie ma popytu inwestorów na te patenty, to znaczy, że ktoś nie zadał sobie pytania: dla kogo ja to tworzę? – stwierdził prof. Radło. Dodał, że w wielu wypadkach patent był wskaźnikiem w projekcie grantowym, żeby odhaczyć, że grant zakończył się sukcesem.
Konieczne są zmiany
– Być może słaba aktywność po uzyskaniu patentu jest wynikiem tego, że ocena parametryczna nie mobilizuje pracowników uczelni do tego, żeby wykazywać się również komercyjnie – zauważyła Ewa Skrzydło-Teferska. – Po pierwsze wysoko należy wyceniać sam patent, wyżej niż to jest obecnie (…) Praca nad wynalazkiem i uzyskaniem patentu naprawdę jest dużym wyzwaniem. A po drugie trzeba znacznie wyżej punktować komercjalizację patentów w związku z obrotami z przychodami uzyskiwanymi z tej komercjalizacji – zaproponowała prezeska Urzędu Patentowego.
Jakie korzyści finansowe z patentów mają firmy, a jakie sektor nauki? Czy mamy szansę pójść w ślady Korei Południowej, która kiedyś kopiowała japońskie technologie, a dziś ma swoje produkty innowacyjne? Dlaczego musimy opierać rozwój gospodarczy na rodzimych technologiach? Zapraszamy do obejrzenia i wysłuchania całej rozmowy.