Europa Środkowo-Wschodnia (EŚW) starzeje się szybciej, niż polityka publiczna potrafi zmieniać język debaty. O kobietach na rynku pracy nie da się już mówić jak o temacie pobocznym. To jedno z głównych pytań o przyszłość gospodarki. Bez aktywności zawodowej kobiet – także tych, które znikają z rynku między opieką nad dziećmi a opieką nad rodzicami – coraz trudniej będzie myśleć o rozwoju gospodarczym.
Demografia nie poczeka na politykę
Rozmowa z prof. Chłoń-Domińczak koncentrowała się wokół najnowszego studium „Kobiety na rynku pracy: wyzwania i potencjał w obliczu zmian demograficznych" przygotowanego przez prof. Igę Magdę, kierowniczkę Katedry Ekonomii w Kolegium Analiz Ekonomicznych SGH oraz prof. Annę Ruzik-Sierdzińską z tejże Katedry. Analiza obejmuje rynek pracy w Polsce oraz w innych krajach EŚW i poszukuje odpowiedzi na następujące pytania:
Jak zmieniła się aktywność zawodowa kobiet w krajach EŚW w ostatniej dekadzie i jakie są różnice między grupami wieku?
Jak duże są niewykorzystane zasoby pracy kobiet w regionie i jaki potencjał wzrostu podaży pracy reprezentują?
Jakie bariery ograniczają dalszy wzrost aktywności zawodowej kobiet i jakie działania mogłyby je przełamać?
Aktywność kobiet znacząco wzrosła, ale napotyka na bariery
Z przeprowadzonych przez naukowczynie badań wynika, że w ciągu ostatnich 15 lat aktywność zawodowa kobiet w Polsce i EŚW znacząco wzrosła. Wśród głównych barier dalszego wzrostu wymieniono jednak: nierówny podział nieodpłatnej pracy domowej, niską elastyczność czasu pracy, wykluczenie transportowe obszarów wiejskich oraz niską aktywizację kobiet z niepełnosprawnościami. Zatrudnienie matek względem ojców znacząco obniża także rodzicielstwo (różnica rośnie z liczbą dzieci, do 27 p.p. przy trójce i więcej dzieci). Wyzwaniem wciąż pozostaje też luka płacowa, gdy chodzi o zarobki kobiet względem mężczyzn.
Wśród sposobów rozwiązania zasygnalizowanych tu problemów badaczki rekomendują rozbudowę opieki nad dziećmi, reformę emerytalną wspieraną przekwalifikowaniem, większą elastyczność pracy, inwestycje w transport publiczny, aktywizację młodych kobiet i osób z niepełnosprawnościami, przekwalifikowanie nadwyżek pracy w rolnictwie oraz zmianę norm kulturowych dotyczących podziału obowiązków domowych.
– W grupach największej aktywności zawodowej wskaźniki zatrudnienia są już wysokie. Ale demografia stawia pytanie o kolejne rezerwy. W całej Europie Środkowo-Wschodniej to ok. 1,7 mln kobiet, które można byłoby jeszcze zaktywizować – zwróciła uwagę prof. Chłoń-Domińczak. Zastrzegła przy tym, że nie chodzi o proste wezwanie: „idźcie do pracy”. To byłoby efektowne, ale nieskuteczne. Kobiety od lat stoją między dwiema presjami: gospodarka ich potrzebuje, a jednocześnie część debaty obarcza je winą za spadek dzietności. To uproszczenie prowadzące do fałszywych diagnoz. Rodzicielstwo nie jest wyłącznie kobiecym obowiązkiem, tak jak starzenie się społeczeństwa nie jest prywatnym problemem rodzin.
Dobrostan to nie luksus, lecz warunek aktywności
Jeśli państwo i pracodawcy chcą większej aktywności zawodowej kobiet, muszą zobaczyć jej pełny koszt: czas, opiekę, organizację pracy i nierówny podział obowiązków domowych. Z badań budżetu czasu nadal wynika, że kobiety wykonują więcej pracy w domu niż mężczyźni. Elastyczne godziny pracy, usługi opiekuńcze, dostępność żłobków, przedszkoli i wsparcie dla osób opiekujących się starszymi rodzicami nie są więc dodatkami z broszury HR. To infrastruktura rynku pracy.
Prorektorka SGH wskazała także na rolnictwo i małe gospodarstwa, które w regionie często są raczej formą samozatrudnienia niż klasycznej produkcji. Tam również są rezerwy, ale ich uruchomienie wymaga inwestycji w kompetencje, przekwalifikowanie i mobilność. Boom edukacyjny już pomógł kobietom wejść mocniej na rynek pracy, choć luka płacowa utrzymuje się nawet między absolwentkami i absolwentami tych samych kierunków.
Najtrudniejszy temat zaczyna się przy kobietach 50 plus. Niższy wiek emerytalny działa jak sygnał wysyłany do pracodawców: skoro do emerytury zostało niewiele, może nie warto inwestować w rozwój. W praktyce kobieta 55-letniabywa oceniana nie przez pryzmat zdrowia, doświadczenia i kompetencji, lecz przez liczbę lat do ustawowej granicy. Tymczasem kobiety żyją dłużej, często dłużej pozostają w zdrowiu i nierzadko są lepiej wykształcone. Marnowanie tego potencjału jest luksusem, na który kurczący się rynek pracy nie będzie mógł sobie pozwolić.
Wszyscy mamy lekcję do odrobienia
Prof. Chłoń-Domińczak nie wskazuje jednego winnego. Pracę mają do wykonania rząd i samorządy, bo tworzą ramy usług publicznych. Mają ją pracodawcy, bo decydują, czy elastyczność jest realna. Mają ją szkoły i uczelnie, bo budują kompetencje i świadomość własnej wartości. Wreszcie – ma ją społeczeństwo, bo bez zmiany domowych i kulturowych nawyków część reform pozostanie na papierze.
Ważne jest też słowo, które w debacie gospodarczej bywa traktowane podejrzliwie: dobrostan. Gdy Unia Europejska mierzy się z konkurencją Stanów Zjednoczonych i Chin, łatwo uznać prawa pracownicze za balast. Ekspertka SGH odwraca tę logikę: satysfakcja z pracy i życia przekłada się na produktywność oraz gotowość do dłuższej aktywności. Badanie SHARE pokazuje, że tam, gdzie warunki pracy są lepiej oceniane, pracownicy chętniej zostają na rynku.
Najważniejszy wniosek z rozmowy jest prosty: nie wystarczy apelować do kobiet o większą aktywność. Trzeba zbudować taki rynek pracy, na którym nie oznacza ona samotnego niesienia podwójnego albo potrójnego ciężaru. W Polsce i regionie rezerwa istnieje. Pytanie, czy państwo, firmy i rodziny potrafią przestać traktować ją jak darmowy zasób, a zaczną jak kapitał, w który trzeba inwestować.
Zapraszamy do obejrzenia i wysłuchania całej rozmowy.