Forsal logo

Spółdzielnie mieszkaniowe zmieniają rachunki za ogrzewanie. Dla niektórych to będzie wstrząs

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
dzisiaj, 06:37
Spółdzielnie mieszkaniowe zmieniają rachunki za ogrzewanie. Dla niektórych to będzie wstrząs
Spółdzielnie mieszkaniowe zmieniają rachunki za ogrzewanie. Dla niektórych to będzie wstrząs/Shutterstock
Maksymalne zakręcanie kaloryferów, żeby rachunek za ogrzewanie był zerowy. Od nowego roku taki sposób oszczędzania przestanie działać. Mieszkańcy bloków będą musieli zapłacić minimalną część kosztów ogrzewania, nawet jeśli niemal w ogóle nie korzystają z grzejników. Zmiany obejmą również podzielniki kosztów, ciepłomierze i wodomierze.

Kaloryfer będzie zakręcony, ale opłata nie zniknie

Do tej pory część mieszkańców bloków próbowała ograniczać rachunki za ogrzewanie, maksymalnie skręcając termostaty. W skrajnym przypadku grzejniki pozostawały zakręcone przez większą część sezonu grzewczego. Od 2027 roku nie będzie można w ten sposób całkowicie uniknąć kosztów ogrzewania.

Nowe przepisy mają ograniczyć sytuacje, w których niektórzy niemal całkowicie zakręcają grzejniki, a jednocześnie korzystają z ciepła, które dociera do jego mieszkania z sąsiednich lokali. Bo ciepło nie kończy się przecież na ścianie. Przenika przez ściany i stropy czy rury centralnego ogrzewania, które biegną przez łazienki. Dzięki temu nawet mieszkanie, w którym grzejniki są zakręcone, może być częściowo ogrzewane przez sąsiadów, szczególnie jest mieszkaniem wewnętrznym a nie narożnym.

To właśnie ten problem ma zostać rozwiązany przez nowe zasady. Od 1 stycznia 2027 roku ustawienie termostatu na minimum nie będzie więc oznaczało, że mieszkaniec całkowicie uniknie opłaty za ogrzewanie.

Nawet przy zakręconych grzejnikach trzeba będzie zapłacić

Nowe przepisy przewidują minimalną opłatę odpowiadającą co najmniej 15 proc. średnich kosztów zmiennych ogrzewania przypadających na metr kwadratowy budynku. Nie oznacza to jednak, że każdy mieszkaniec bloku zapłaci dokładnie taką samą kwotę. Wysokość opłaty będzie zależała między innymi od kosztów ogrzewania konkretnego budynku oraz zasad przyjętych przez wspólnotę mieszkaniową lub spółdzielnię.

W praktyce oznacza to jedno: nawet osoba, która niemal w ogóle nie odkręca kaloryferów, będzie musiała pokryć część kosztów związanych z utrzymaniem odpowiedniej temperatury w budynku. Nie będzie więc już możliwości całkowitego „wyzerowania” kosztów ogrzewania wyłącznie poprzez zakręcenie grzejników.

Chodzi o to, żeby mieszkanie nie wychładzało się do zera

Minimalna opłata ma uwzględniać tak zwaną temperaturę bazową. Zwykle przyjmuje się poziom około 16 stopni Celsjusza. To nie jest przypadkowa wartość. Całkowite wychładzanie mieszkania może powodować dodatkowe problemy. Zbyt niska temperatura sprzyja pojawianiu się wilgoci i pleśni. Może również utrudniać utrzymanie odpowiednich warunków cieplnych w całym budynku.

Mieszkanie nie jest bowiem całkowicie odizolowane od pozostałych lokali. Temperatura w jednym mieszkaniu wpływa na warunki cieplne w sąsiednich lokalach, podobnie jak ogrzewanie sąsiadów wpływa na mieszkanie z zakręconymi grzejnikami. Dlatego nowe zasady mają uwzględniać nie tylko indywidualne zużycie ciepła, ale również fakt, że mieszkańcy budynku są od siebie zależni.

Koniec z wizytami pracownika w mieszkaniu. Liczniki będą odczytywane zdalnie

Na zmianach dotyczących rachunków się jednak nie kończy. Nowe przepisy obejmą również urządzenia służące do rozliczania zużycia mediów. Do końca 2026 roku podzielniki kosztów ogrzewania, ciepłomierze oraz wodomierze mają zostać dostosowane do zdalnego odczytu.

Dla mieszkańców oznacza to przede wszystkim koniec konieczności wpuszczania pracownika do mieszkania tylko po to, żeby spisał stan urządzenia. Dane będzie można odczytać zdalnie. W części bloków będzie to oznaczało konieczność wymiany obecnych podzielników, ciepłomierzy lub wodomierzy na urządzenia spełniające wymagania dotyczące zdalnego odczytu.

Podzielnik, ciepłomierz i wodomierz też się zmienią

Zmiany dotyczą więc nie tylko samego sposobu naliczania kosztów ogrzewania. Do końca 2026 roku urządzenia wykorzystywane do rozliczania zużycia mają być wyposażone w możliwość zdalnego przekazywania danych. Dotyczy to podzielników kosztów ogrzewania, ciepłomierzy oraz wodomierzy.

W praktyce oznacza to zmianę sposobu odczytywania danych z mieszkań. Nie trzeba będzie umawiać wizyty ani czekać na specjalistę, który pojawi się w mieszkaniu z urządzeniem do odczytu. Stan licznika będzie można sprawdzić zdalnie. To rozwiązanie może być szczególnie wygodne dla tych, których często nie ma w domu w godzinach, kiedy odbywają się odczyty.

Dlaczego wprowadzane są te zmiany?

Nowe zasady nie są wyłącznie polskim pomysłem. Wynikają z konieczności dostosowania polskich przepisów do unijnej dyrektywy w sprawie efektywności energetycznej, czyli EED, oraz ze zmian w prawie energetycznym.

Jednym z celów nowych regulacji jest bardziej sprawiedliwe rozliczanie kosztów ogrzewania w budynkach wielolokalowych. Chodzi o sytuację, w której część mieszkańców ponosi koszty ogrzewania swoich lokali, podczas gdy inni ograniczają zużycie niemal do zera, jednocześnie korzystając z ciepła przenikającego z sąsiednich mieszkań. Nowe zasady mają sprawić, że każdy mieszkaniec będzie uczestniczył przynajmniej w części kosztów związanych z ogrzewaniem budynku.

Od 2027 roku zakręcony kaloryfer nie wyzeruje rachunku

Dla mieszkańców bloków najważniejsza będzie data 1 stycznia 2027 roku. Od tego momentu samo zakręcenie grzejnika nie wystarczy, aby całkowicie uniknąć opłaty za ogrzewanie. Nawet jeśli ktoś praktycznie nie korzysta z własnych kaloryferów, będzie musiał pokryć minimalną część kosztów. Jednocześnie do końca 2026 roku podzielniki kosztów ogrzewania, ciepłomierze i wodomierze mają zostać dostosowane do zdalnego odczytu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jagienka Michalik
Jagienka Michalik

Absolwentka politologii i dziennikarstwa na  Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec.  Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże,  ostatecznie zwyciężyła magia mediów  internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także  te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZacznijcie gromadzić to już teraz. Ten oficjalny apel wywołuje powiew grozy »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj