Wielka rafineria w Chinach
W północno-wschodnich Chinach zbliża się do uruchomienia ogromny kompleks rafineryjno-petrochemiczny. To istotna inwestycja dla regionu, który w dużym stopniu odczuwa skutki wojny w Zatoce Perskiej — w 2025 roku Bliski Wschód dostarczał Chinom około połowy importowanej ropy.
Nowa instalacja w prowincji Liaoning będzie w stanie przetwarzać 300 tys. baryłek ropy dziennie. Pierwsza dostawa surowca - zbiornikowcem Kassab - dotarła na początku października. Oznacza to, że cały kompleks rafineryjno-petrochemiczny wszedł w fazę przygotowania do rozruchu.
- Dostarczenie pierwszej arabskiej ropy naftowej stanowi kluczowy krok w fazie przygotowań przedprodukcyjnych HAPCO i odzwierciedla silne wsparcie oraz ścisłą koordynację wszystkich partnerów. Wzmacnia to nasz wspólny cel, jakim jest stworzenie światowej klasy kompleksu petrochemicznego, który zaspokoi długoterminowe potrzeby przemysłu - powiedział Jia Fei z Panjin Xincheng.
Co zmienia nowa rafineria?
Huajin Aramco Petrochemical Company (HAPCO) to wspólna inwestycja chińskiego koncernu zbrojeniowego NORINCO oraz Saudi Aramco. Spółka z Arabii Saudyjskiej odpowiada za dostawy ropy - do 210 tys. baryłek dziennie.
Inwestycja warta około 12 mld dolarów ma zwiększyć bezpieczeństwo surowcowe Chin i rozwój tamtejszej petrochemii. Zakład zajmie niemal dziewięć kilometrów kwadratowych, czyli jest około cztery razy większy od Rafinerii Gdańskiej. Co ciekawe, oba obiekty łączy to, że udziałowcem jest Saudi Aramco. Mimo większej powierzchni chińskiej instalacji, moc przerobowa polskiej rafinerii to ponad 10 mln ton rocznie, wobec 15 mln ton w Panjin.
Po co Chinom kolejna rafineria?
HAPCO, którego pełne uruchomienie analitycy oczekują na początku przyszłego roku, będzie odpowiadał za zaledwie około 2 proc. chińskiego przerobu ropy naftowej, który w 2025 roku wyniósł 737,59 mln ton.
Według informacji podawanych przez Aramco zakład ma przede wszystkim służyć do przerobu ropy na etylen, paraksylen i specjalistyczne chemikalia. To główny cel budowy instalacji wartej miliardy dolarów. W przypadku etylenu mowa o 1,65 mln ton rocznie. To surowiec potrzebny zarówno w branży motoryzacyjnej, jak i przy produkcji elektroniki.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
