Forsal logo

Szef OpenAI chce łagodniejszych regulacji AI. Polska i Europa wobec cyfrowej rewolucji

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
wczoraj, 11:40
Sam Altman
Sam Altman/Shutterstock
Dynamiczny rozwój AI wymaga od rządów na całym świecie równie dynamicznego i często bardzo skrzętnego regulowania prawa. Nie wszystkim jednak to na rękę, zwłaszcza jeśli sztuczna inteligencja jest ich domeną. Zdaniem Sama Altmana regulacje tego sektora powinny być znacznie łagodniejsze.

Sam Altman stawia rozwój AI ponad przesadną ochronę

W rozmowie przeprowadzonej przez Politico z Sam Altman stwierdził, że zbyt daleko idące regulacje prawne mogą na pewnym etapie odciąć ludzi od narzędzi oferowanych przez AI. Zdaniem szefa OpenAI aktualnie regulacje, zamiast skupiać się na zagrożeniach krytycznych, stawiają środek ciężkości tak, że blokuje to eksperymentowanie z tą technologią. To zaś sprawia, że ludzie nie mogą w pełni wykorzystywać potencjału, który drzemie w tej technologii.

Zdaniem Altmana, nie do przyjęcia jest układ, w którym AI byłaby wolna od nadużyć, oszustw czy nie do końca legalnych ruchów. W głównej mierze sprawiłoby to, że potencjalne korzyści byłby niemal nieosiągalne. Tego zaś, jak można się domyślać, prężnie rozwijająca się branża, mocno zależna od zewnętrznych inwestorów, nie może zaakceptować.

Jednocześnie Altman podkreślił, że nie chce, aby cała branża została wyłączona z jakichkolwiek regulacji. W niektórych obszarach jak najbardziej popiera on surowe podejście do zastosowań AI. Co więcej, jest on w stanie przyznać rację swojemu rynkowemu rywalowi - Dario Amodiemu (Anthropic). Tutaj głównie chodzi o wspólną decyzję branży o spowolnieniu rozwoju najbardziej zaawansowanych modeli.

Dwa spojrzenia na zagrożenia wynikające z rozwoju AI

Oczywiście ta zgoda nie jest pełna i panowie różnią się fundamentalnie na innych płaszczyznach. Jedną z rzeczy, które Altman mocno krytykuje, jest pogląd dotyczący kontroli AI przez "jedno laboratorium", czyli idei zakładającej m.in. współpracę największych podmiotów AI, globalne sankcje oraz niezależnych od firm ewaluatorów.

Jest to pokłosie debaty między Altmanem a Amodeim, która wynika z obaw szefa Anthropic dotyczących dalszego rozwoju AI i obaw, które to za sobą niesie. Firma ostrzegała, że niektóre z jej najbardziej zaawansowanych systemów próbowały unikać wyłączenia lub ukrywać informacje. OpenAI z kolei opublikowało zasady zgłaszania przypadków, w których AI działa niezgodnie z intencjami twórców, i ujawniło kilka takich incydentów z udziałem własnych agentów AI.

Spór między OpenAI a Anthropic dobrze pokazuje, jak różnie branża patrzy na regulacje. Zwolennicy bardziej liberalnych przepisów, w tym wspominany Altman, przekonują, że zbyt surowe zasady spowolnią innowacje i odetną ludzi od narzędzi, które mogą pomóc w sektorach takich jak medycyna, nauka czy edukacja.

Zwolennicy takiego podejścia podkreślają również, że regulacje skupione głównie na najgroźniejszych scenariuszach są skuteczniejsze niż próba wyeliminowania każdego potencjalnego ryzyka. Co dosyć istotne, takie podejście do tematu podziela administracja Donalda Trumpa. Prezydent USA sprzeciwia się ograniczeniom dla AI, argumentując, że oznaczałyby oddanie przywództwa Chinom, które są głównym rywalem w tym technologicznym wyścigu zbrojeń.

Zwolennicy ostrożniejszego podejścia zaś kontrargumentują, że najbardziej zaawansowane systemy AI rozwijają się szybciej, niż branża potrafi ocenić ich ryzyko. To sprawia, że o potencjalnych konsekwencjach rozwoju AI dowiadujemy się, dopiero kiedy dojdzie do czegoś niepożądanego. Jako potwierdzenie tej tezy przywoływane są incydenty ujawniane przez same firmy AI, w tym przypadki, w których modele obchodziły zabezpieczenia lub zachowywały się niezgodnie z intencjami twórców. Ich zdaniem bez wspólnych zasad firmy będą stale ścigać się między sobą kosztem bezpieczeństwa.

I to pokazuje ciekawy paradoks, bo obie strony zgadzają się, że jakaś regulacja jest potrzebna. Spór dotyczy jej zakresu i tego, kto ma decydować o dostępie do najpotężniejszych modeli.

Unia Europejska a regulacje AI - surowe i bardzo szczegółowe podejście

To jednak są kwestie, nad którymi dywaguje się przede wszystkim w USA, gdzie kwestia regulacji dotyczących sztucznej inteligencji nadal jest przedmiotem żywej debaty. W Unii Europejskiej zaś zdecydowano się obranie drogi szczegółowej regulacji. Najbardziej znanym tego przykładem jest tzw. AI Act, czyli unijne rozporządzenie o sztucznej inteligencji, wchodzi w życie etapami.

Od lutego 2025 r. obowiązuje zakaz niektórych praktyk i wskazać tu można m.in. manipulowanie ludźmi za pomocą narzędzi AI. Od 2 sierpnia 2026 r. firmy muszą informować, że klient rozmawia z chatbotem i oznaczać treści wygenerowane przez AI, np. deepfake’i, ale także materiały reklamowe. Widać to bardzo dobrze właśnie w mediach, gdzie wiele grafik wygenerowanych w ten sposób zawiera informację o tym, iż została ona wygenerowana przez algorytmy sztucznej inteligencji.

To są oczywiście regulacje unijne, w Polsce zaś od 11 sierpnia 2026 r. obowiązuje ustawa o systemach sztucznej inteligencji. Na mocy tego dokumentu powołano także Komisję Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI). Głównym jej celem jest wdrażanie wspomnianego AI Act.

Dokładnie od 28 października 2026 roku KRiBSI będzie mogła kontrolować przedsiębiorstwa, prowadzić postępowania, przyjmować skargi i nakładać kary.

Różnica podejść między USA a Europą jest nadwyraz widoczne, ale trzeba pamiętać, że może mieć też skutki praktyczne. Regulacja tak dynamicznej branży może doprowadzić, że część funkcji AI trafi do Europy później niż do USA. Może także skończyć się na tym, że europejscy konsumenci będą nowe narzędzia i usługi otrzymywać w okrojonej wersji, bo firmy będą musiały dostosować je do unijnych przepisów. Zwolennicy AI Act widzą w tym cenę za ochronę użytkowników, a krytycy ryzyko, że Europa zostanie w tyle za resztą świata bardziej, niż aktualnie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj