Forsal logo

Pracownik może zyskać nawet kilkadziesiąt dni wolnego od pracy w roku, w dodatku pracodawca wypłaci mu 100 proc. wynagrodzenia. Pytamy prawnika gdzie jest „haczyk”

Kobieta, praca
Pracodawca nie może odmówić udzielenia wolnego. Komu przysługuje zwolnienie od pracy?/Shutterstock
Pracownikowi zatrudnionemu na umowę o pracę, którego staż pracy wynosi co najmniej 10 lat, przysługuje 26 dni urlopu wypoczynkowego w roku. Część zatrudnionych tę pulę może znacząco zwiększyć, a nawet... potroić, zachowując pełne wynagrodzenie. Jak to możliwe?

Od 1 maja do stażu pracy (istotnego m.in. przy wyliczaniu należnych dni urlopu) wlicza się także okres zatrudnienia na umowie zlecenie i prowadzenie jednoosobowej działalności gospodarczej. Dzięki temu wielu pracowników zyskało sześć dodatkowych dni urlopu.

Istnieje sposób, by liczbę dni wolnych od pracy zwiększyć i to z zachowaniem prawa do wynagrodzenia w wysokości 100 proc.

Ile dni urlopu przysługuje pracownikowi? Więcej niż 26 dni w roku

26 dni urlopu w roku to jedynie wymiar urlopu wypoczynkowego (dla pracowników ze stażem pracy powyżej 10 lat). Dodatkowo pracownik może skorzystać także z innych rodzajów urlopów i zwolnień:

  • zwolnienia na opiekę nad dzieckiem do 14. roku życia (w wymiarze 16 godzin lub 2 dni w roku, pełnopłatnych),
  • urlopu związanego z rodzicielstwem (macierzyńskiego, rodzicielskiego, ojcowskiego, wychowawczego),
  • urlopu szkoleniowego,
  • urlopu okolicznościowego,
  • urlopu opiekuńczego (w wymiarze 5 dni, jest to urlop bezpłatny),
  • zwolnienia od pracy z powodu siły wyższej (w wymiarze 16 godzin lub 2 dni w roku, pracownikowi przysługuje za nie 50 proc. wynagrodzenia).

Oprócz tego pracownik może skorzystać z urlopu bezpłatnego, którego długość zależy wyłącznie od porozumienia między pracownikiem a pracodawcą. Wróćmy jednak do tych dni wolnych, za które pracownik nie traci prawa do wynagrodzenia, w dodatku przysługuje mu pełne wynagrodzenie.

Czy honorowemu dawcy krwi należy się dodatkowy urlop?

Jak wyjaśnia radca prawny Iwona Gęsicka, to uproszczenie dość często stosowane w mediach i w praktyce kadrowej.

– Honorowemu dawcy krwi nie przysługuje „urlop”. Ustawa o publicznej służbie krwi przyznaje honorowemu dawcy krwi zwolnienie od pracy, czyli usprawiedliwioną i płatną nieobecność. To odrębna instytucja. Nie pomniejsza wymiaru urlopu wypoczynkowego, nie podlega planowaniu urlopów i nie wymaga zgody pracodawcy. Jest też ściśle związana z konkretną donacją. Pracownik nie może zgromadzić tych dni ani wykorzystać ich w dowolnie wybranym terminie - przypomina dr Iwona Gęsicka.

Faktem jest za to, że pracownik - zarówno w przypadku oddania krwi pełnej, osocza jak i płytek krwi - w dniu donacji i dniu następnym (jeśli dla pracownika jest dniem pracującym) otrzymuje zwolnienie, za które należy się 100 proc. wynagrodzenia. Warto przy okazji wspomnieć o tym, że od 1 maja 2026 r. pracownik, który nie został zakwalifikowany do donacji nie otrzymuje zwolnienia na cały dzień, a jedynie usprawiedliwienie od pracy na czas badań kwalifikacyjnych oraz niezbędnego dojazdu.

Czy pracodawca może odmówić pracownikowi zwolnienia?

To niezgodne z przepisami. Dobrą praktyką jest uprzedzenie przełożonego o zamiarze oddania krwi (nieobecność pracownika nie powinna być dla pracodawcy zaskoczeniem, w końcu można ją zaplanować wcześniej), pracodawca musi udzielić pracownikowi zwolnienia i wypłacić pełne wynagrodzenie za dni nieobecności.

Pracodawca nie może odmówić zwolnienia, jeżeli pracownik oddał krew lub osocze i przedstawił zaświadczenie z centrum krwiodawstwa. Nie może też wprowadzić własnego limitu w regulaminie pracy, bo byłoby to postanowienie mniej korzystne od ustawy. Za dni zwolnienia pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia, które w całości pokrywa pracodawca

- wyjaśnia dr Iwona Gęsicka, radca prawny i wykładowca akademicki.

Nietrudno policzyć, że krwiodawca, który w ciągu roku odda krew pełną tylko sześć razy (to górny limit liczby donacji dla mężczyzn), może zyskać 12 dni wolnego „ekstra”. Gdyby zdecydował się oddawać osocze (z zachowaniem jedynie wymaganych dwutygodniowych odstępów między donacjami), w punkcie krwiodawstwa mógłby być stałym gościem i z tego tytułu liczyć na usprawiedliwienie nawet kilkudziesięciu dni nieobecności w pracy.

Czy pracodawca może zwolnić pracownika z powodu częstych nieobecności, jeśli są one spowodowane wizytami w punkcie krwiodawstwa?

Okazuje się, że prawo nie zabrania korzystania z przywilejów i nie nakłada na krwiodawców limitów, jeśli chodzi o przysługujące im dni zwolnienia. Pracodawca nie może też uznać nieobecności za nieprzewidywalne, będące podstawą do wypowiedzenia umowy.

Samo korzystanie z ustawowego uprawnienia nie jest naruszeniem obowiązków pracowniczych i nie może być samodzielną przyczyną wypowiedzenia. Sąd Najwyższy dopuszcza wprawdzie wypowiedzenie z powodu częstych, choćby usprawiedliwionych nieobecności, ale dotyczy to przede wszystkim absencji chorobowych, które są nieprzewidywalne i realnie dezorganizują pracę. Donacje są planowane i zgłaszane z wyprzedzeniem, co pozwala pracodawcy zorganizować zastępstwo. Wypowiedzenie uzasadnione wyłącznie częstym oddawaniem krwi lub osocza byłoby obarczone bardzo wysokim ryzykiem uznania przez sąd pracy za nieuzasadnione. Nie można go wykluczyć bezwzględnie, ale pracodawca musiałby wykazać poważne i trwałe zakłócenia organizacji pracy, a nie wyłącznie koszty czy liczbę dni nieobecności

- tłumaczy dr Iwona Gęsicka.

Prawnik zwraca jednak uwagę na inną kwestię: kosztów, które z powodu nieobecności pracownika ponosi wyłącznie pracodawca. – Honorowe krwiodawstwo służy interesowi publicznemu: zapewnieniu systemowi ochrony zdrowia krwi i jej składników. Koszt zwolnień ponosi jednak konkretny pracodawca, prywatny czy publiczny, który nie otrzymuje z tego tytułu żadnej refundacji. Przy regularnym oddawaniu osocza, gdy oba dni każdej donacji przypadają na dni pracy, pracownik może być nieobecny nawet około 50 dni roboczych w roku. To mniej więcej dwa i pół miesiąca płatnej nieobecności. Do wynagrodzenia za ten czas dochodzą składki, a często także koszty zastępstw, pracy w godzinach nadliczbowych innych pracowników czy przesunięcia realizacji zadań. Dla małego przedsiębiorcy, który zatrudnia kilka osób, może to być obciążenie istotne zarówno finansowo, jak i organizacyjnie - wylicza ekspertka.

Jej zdaniem bardziej zasadne byłoby, aby mechanizmem refundacji (analogicznym do zwrotu kosztów dojazdu do centrum krwiodawstwa) objąć także wynagrodzenie za dni zwolnienia, zamiast kosztami obarczać podmiot, który w samym świadczeniu nie uczestniczy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Beata Jasina-Wojtalak
Beata Jasina-Wojtalak

Absolwentka filologii polskiej i studiów z zakresu samorządu terytorialnego i polityki regionalnej na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się tematyką społeczną, zdrowotną oraz zagadnieniami związanymi z zabezpieczeniem społecznym i świadczeniami dla rodzin, seniorów oraz osób bezrobotnych. W przeszłości związana z wydawnictwami Edipresse Polska i ZPR Media. W swojej pracy koncentruje się na wyjaśnianiu przepisów w przystępny sposób. Zainteresowana reportażem społecznym i tematyką feministyczną.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPracownik może zyskać nawet kilkadziesiąt dni wolnego od pracy w roku, w dodatku pracodawca wypłaci mu 100 proc. wynagrodzenia. Pytamy prawnika gdzie jest „haczyk” »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj