"USA poinformowały nas, że zdecydowały o nowej rotacji do Estonii"
Tsahkna poinformował o decyzji USA podczas rozmowy z dziennikarzami, w tym PAP, na marginesie odbywającej się w Nowym Jorku 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
- USA poinformowały nas, że zdecydowały o nowej rotacji do Estonii. To dobra wiadomość, bo jest to bardzo ważne dla naszego bezpieczeństwa, a także bardzo jasny przekaz dla prezydenta Putina, że nie ma mowy nawet o myśleniu o jakiejkolwiek agresji przeciwko wschodniej flance NATO – powiedział Tsahkna.
Pytany o liczebność i termin przybycia żołnierzy, odparł jedynie, że skala będzie „prawie taka sama”, a szczegóły zostaną podane później.
"Finlandię, Estonię, Łotwę, Litwę i Polskę trzeba traktować jako całość"
Tego samego dnia prezydent Litwy Gitanas Nauseda przekazał, że nowa rotacja amerykańskich wojsk - również po kilkumiesięcznej przerwie - jest „już w drodze” na Litwę. Tsahkna podkreślił, że wschodnią flankę – Finlandię, Estonię, Łotwę, Litwę i Polskę – trzeba traktować jako całość. - Było wiele pytań o to, czy art. 5 działa. Nie ma wątpliwości, że NATO jest w dobrej formie – ocenił.
Ryzyko ataków hybrydowych
Minister zapewnił, że estoński wywiad nie odnotowuje po drugiej stronie granicy ruchów ani dodatkowych wojsk, które wskazywałyby na przygotowania Rosji do poważnej operacji. Zaznaczył jednak, że trzeba być gotowym na prowokacje i ataki hybrydowe. Jak ocenił, państwa bałtyckie są na nie „w pewnym sensie uodpornione”, bo ich społeczeństwa „dokładnie wiedzą, czym jest Rosja”, a takie działania skuteczniej sieją strach w większych krajach, jak Niemcy.
Przesunięcia wojsk USA
Pytany, czy decyzja zapowiada przesunięcie wojsk USA z Niemiec lub Europy Zachodniej na wschód, odparł, że „to nie jest gra w szachy”. Przypomniał, że USA zapowiedziały strategiczne wycofanie części zdolności z Europy, ale ma się to odbywać w koordynacji z sojusznikami. - Nie może być żadnych luk. Jeśli USA coś zmieniają, europejscy sojusznicy muszą tę lukę wypełnić – powiedział.
Odnosząc się do przerwy w rotacjach, zwrócił uwagę, że liczy się nie tylko obecność wojsk, lecz także komunikacja strategiczna. Przypomniał, że wiosną prezydent USA Donald Trump mówił o Niemczech, a „w rzeczywistości zmiana rotacji objęła Polskę i państwa bałtyckie”. - Dla nas ważne jest, by USA wysyłały jasne sygnały i by za tymi sygnałami szły realne działania – dodał.
Sankcje wobec Rosji
Estoński dyplomata skrytykował zawarty we wtorek w UE kompromis dotyczący przedłużenia sankcji na Rosję o trzy lata, przy jednoczesnym wykreśleniu z listy rosyjskich oligarchów Michaiła Fridmana i Aliszera Usmanowa. Jak stwierdził, dwa państwa członkowskie postawiły UE przed wyborem: albo skreślić dwa nazwiska albo stracić cały reżim sankcyjny.
Pytany przez PAP o możliwość nakładania kolejnych restrykcji, przyznał, że nie jest w tej sprawie zbytnim optymistą. Ocenił, że szanse na kolejne duże pakiety sankcji są niewielkie, bo przy każdym ktoś domaga się skreśleń. Zasugerował, że UE może przyjmować sankcje „jedna po drugiej”.
Rotacyjna obecność wojsk USA w Estonii trwa od 2014 roku
Amerykańscy żołnierze stacjonują rotacyjnie w Estonii od 2014 r., po aneksji Krymu przez Rosję. Po szczycie NATO w Madrycie w 2022 r. rotacje stały się ciągłe. W ramach dwustronnej umowy obronnej w kraju przebywało zwykle 500–700 żołnierzy USA. Jednostki dla Estonii wydzielano z brygad USA rozmieszczonych w Polsce i Rumunii.
W lipcu jednak kolejne rotacje w Estonii i na Litwie nie zostały zastąpione. Według estońskich mediów, na początku lipca w Estonii pozostało niespełna 100 amerykańskich żołnierzy.
Z Nowego Jorku Oskar Górzyński
Redaktor i wydawca strony głównej, z redakcjami Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl) związany od 2010 roku. Zajmuje się tematyką stosunków międzynarodowych, polityki gospodarczej i technologicznej, bezpieczeństwa, a także psychologią, zarządzaniem i pracą. Wcześniej zajmował się naukowo teoriami społeczeństwa sieci.
