Teorie spiskowe świadczą o czymś bardzo niewygodnym dla elit

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 maja 2020, 13:11
Europa
Europa/ShutterStock
Teorie spiskowe zasługują na poważne traktowanie. To fascynujące zjawisko, które mówi o czymś bardzo niewygodnym dla elit

Od 13 tys. lat wokół Ziemi krąży Czarny Rycerz, satelita obcego pochodzenia. NASA o tym wie, ale nie powie. Lotnisko w Denver, wybudowane przez przedstawicieli Nowego Porządku Świata, to centrum zarządzania globalnym ludobójstwem i obóz reedukacyjny dla rebeliantów. Finlandia nie istnieje, w jej miejscu jest Morze Bałtyckie. Finowie żyją w Szwecji, a wszystkie aktualne mapy i odczyty GPS są zmanipulowane.

Takich księżycowych teorii zawsze były tysiące, a w dobie pandemii pojawiają się kolejne – np. że koronawirusa stworzyli szaleni ekolodzy. Zabawne? Do pewnego stopnia. Ale jeśli zakładasz, że ten artykuł będzie wyszydzał osoby wierzące w teorie spiskowe, to jesteś w błędzie. Jeśli oczekujesz po nim dowodów na fałszywość tych teorii, to się zawiedziesz. A może chciałbyś, bym podjął się ich obrony? Cóż, także się rozczarujesz.

Teorie spiskowe zasługują na poważne potraktowanie. To fascynujące zjawisko, które mówi o naszym świecie więcej, niż się może wydawać – ale nie to, w co wierzą ich wyznawcy, ani nie to, co głoszą ich krytycy. O czym zatem świadczą? O czymś bardzo niewygodnym dla elit.

Każdy wierzy w spiski

Na początek dla własnego dobra pozbądźmy się poczucia wyższości wobec wyznawców teorii spiskowych. Jak zauważa Joseph E. Uscinski, politolog z Uniwersytetu Miami, nie ma dowodów na to, że wiara w nie łączy się z niską inteligencją. Co więcej, zwolennicy konspiracyjnych wyjaśnień dziejów to nie jacyś godni politowania „inni”, lecz także my sami. „Badania opinii publicznej wskazują, że każdy z nas wierzy w co najmniej jedną teorię spiskową, a chyba nie chcemy uznać wszystkich ludzi za chorych umysłowo” – pisze Uscinski w wydanej w tym roku książce „Conspiracy Theories: A Primer” (Teorie spiskowe: elementarz). Teorię spiskową definiuje w niej jako tłumaczenie zdarzeń działaniami niewielkiej grupy potężnych jednostek, która w tajemnicy realizuje swoje partykularne interesy na szkodę ogółu.

>>> Polecamy: Trump zaostrza kampanię. Nowa strategia to atakowanie Chin

Źródło: Magazyn - eDGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraAtom mógłby zatrzymać zmiany klimatyczne. Dlaczego jest sabotowany od lat 70. XX wieku? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj