Dezinformacja oczami Polaków 2026
Platformy społecznościowe są głównym kanałem rozpowszechniania dezinformacji, ale w Polsce mniej więcej tyle samo zwolenników ma zarówno blokowanie fake newsów, jak i przestrzeganie wolności słowa - to niektóre wnioski z raportu wydanego przez Fundację Digital Poland.
Raport „Dezinformacja oczami Polaków 2026" opublikowany został w czerwcu; we wtorek był prezentowany w Białymstoku podczas zorganizowanego po raz pierwszy Kongresu Bezpieczeństwa Informacyjnego REINFO.
Raport zawiera wyniki badań przeprowadzonych po raz trzeci (odbywają się w cyklach co dwa lata); od drugiej edycji dzieje się to w ramach działalności Koalicji „Razem Przeciw Dezinformacji".
Badanie przeprowadzono w maju na reprezentatywnej grupie tysiąca Polaków w wieku 18-75 lat.
9 na 10 Polaków zetknęło się z tymi fake newsami
Wynika z niego, że 77 proc. Polaków deklaruje, iż choć raz spotkało się z fake newsem. Z tego 66 proc. wskazało portale społecznościowe jako główne miejsce kontaktu z fałszywymi informacjami. Na kolejnych pozycjach w zestawieniu znalazły się stacje telewizyjne, YouTube, ogólnopolskie portale internetowe oraz znajomi lub rodzina. Co piąty badany stwierdził, że miał do czynienia z fałszywymi informacjami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję.
Z badania wynika np., że aż 9 na 10 Polaków spotkało się z którymś z 30 fake newsów uznanych w analizie za najpopularniejsze teorie spiskowe i fałszywe informacje. Na czele list jest przekonanie, że samochody elektryczne zapalają się częściej niż spalinowe, a GMO szkodzi człowiekowi. W dziesiątce takich informacji jest też np. teoria o zamachu, a nie katastrofie lotniczej w Smoleńsku.
19 proc. Polaków zgadza się z połową badanych w opracowaniu fake newsów, a 11 proc. praktycznie ze wszystkimi.
Polacy chcą walki z fake newsami
Ankietowani pytani, czy są za blokowaniem fałszywych informacji, czy za wolnością słowa opowiedzieli się (ponad połowa), by ściągać fake newsy z internetu, ale też blisko połowa chciałaby, by przestrzegano wolności słowa nawet kosztem tego, że w internecie są nieprawdziwe informacje.
- To nie jest tak, że są dwa plemiona Polaków, jedni są za blokowaniem internetu, a drudzy za wolnością słowa. Mamy taki paradoks, że Polacy chcą i wolności słowa, a zarazem blokowania, tylko że nie wierzą państwu ani polskim instytucjom, żeby to robiły. W związku z tym chcieliby częściowo, żeby robiły to platformy (internetowe). Ale platformy też tego nie robią - mówił prezentujący raport Piotr Mieczkowski z Digital Poland.
Główne kanały dezinformacji
Za główne źródła dezinformacji w polskiej przestrzenie publicznej ankietowani uznali krajowych polityków i partie polityczne, zautomatyzowane boty i trolle wykorzystujące AI oraz twórców internetowych i influencerów.
Głównym kanałem rozpowszechniania dezinformacji są platformy społecznościowe - wynika z badania. - Generalnie społeczeństwo jest świadome, że fake newsy polaryzują, niszczą społeczeństwo. Co piąty Polak pokłócił się w rodzinie (...) na fazie fake newsów, z którymi się spotkał w mediach społecznościowych - mówił Mieczkowski.
47 proc. ankietowanych uważa, że dezinformacja (operacje wpływu) stanowi dziś zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju porównywalne z klasycznym atakiem zbrojnym.
Kto powinien walczyć z dezinformacją?
Według raportu, 37 proc. Polaków oczekuje, że w walce z fake newsami największą rolę powinny odegrać: rząd, ministerstwa oraz administratorzy stron, portali i aplikacji.
Za podmioty odpowiedzialne za takie działania wskazano także dziennikarzy i tradycyjne media, organizacje fact-checkingowe oraz platformy technologiczne m.in. Google, Meta, TikTok czy X.
- Bardzo mnie cieszy, że 65 proc. Polaków popiera zweryfikowanie tożsamości w sposób zapewniający anonimowość, żeby odseparować nas od botów - dodał. Za złą informację uznał to, że tylko 44 proc. ankietowanych poparło dofinansowanie niezależnych fact-checkerów. Z badań wynika, że ankietowani nie chcą AI w mediach. - Tam gdzie są poważne rzeczy i wymaga to weryfikacji, ludzie chcą człowieka - mówił Mieczkowski.
- Ogromnym wyzwaniem są syntetyczne treści i boty, czyli sztuczna inteligencja przejmuje kontrolę w mediach społecznościowych. To już nie są ludzie, to są boty. Doszliśmy do tzw. końca internetu, czyli jest więcej treści tworzonych przez sztuczną inteligencję, niż nas, jako użytkowników - powiedział PAP.
- To się robi zagrożenie, bo Europa nie ma własnej platformy, nie kontroluje własnej infosfery. Albo jest to chiński TikTok, albo platformy amerykańskie jak Facebook, Instagram czy X. Polacy są tego świadomi, chcą działań - dodał.
Polacy nie ufają państwu
Zwrócił jednak uwagę, że wyniki badań wskazują, iż Polacy nie ufają państwu (bez względu na to, kto rządzi) ale godzą się, że potrzebna jest interwencja, by ograniczyć dezinformację, czy edukacja medialna w szkołach.
REINFO w Białymstoku potrwa do środy. Biorą w nim udział również przedstawiciele Polskiej Agencji Prasowej. PAP jest jednym z patronów medialnych tego kongresu.
W mediach pracuje od ćwierćwiecza. Absolwent Politechniki Warszawskiej. Pierwsze kroki w zawodzie stawiał w Agencji Informacyjnej Boss. Później były dzienniki ekonomiczne, Nowa Europa, Prawo i Gospodarka i Puls Biznesu. Z Inforem związany od 2008 r. Redaktor i wydawca strony głównej redakcji Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl). Zajmuje się tematyką motoryzacji, transportu, budownictwa, surowców, makroekonomii, a także technologii, demografii, pracy oraz polityki i bezpieczeństwa.
