Edukacja medialna w szkołach i przedszkolach
Podczas konferencji prasowej w Olsztynie minister edukacji Barbara Nowacka powiedziała, że nowe umiejętności dotyczące edukacji medialnej uczniowie szkół podstawowych będą zdobywali na lekcjach polskiego, historii, geografii, informatyki, czy edukacji dla bezpieczeństwa. Dodała, że celem wprowadzenia tego modułu do podstawy programowej jest nauka dotycząca zagrożeń i manipulacji.
- Dzisiaj patrzymy na młodego człowieka, który często jest zagubiony. Musi rozróżnić prawdę od fałszu, poszukuje prawdziwych informacji, a one są bardzo trudne do odróżnienia. Przecież dorośli ludzie potrafią koncertowo zniszczyć swój dorobek życia, używając narzędzi sztucznej inteligencji. Młode pokolenie musi być znacznie mądrzejsze, znacznie bardziej odporne - mówiła minister Nowacka.
Zapytana, czy do szkół nie powinien być wprowadzony odrębny przedmiot dotyczący edukacji medialnej, minister stanowczo zaprzeczyła.
- Polskiej szkole nie jest potrzebny nowy przedmiot - mówiła Nowacka i dodawała, że już teraz nauczyciele poruszali z uczniami kwestie dotyczące informowania, dezinformowania, czy bezpiecznego poruszania się po internecie. Teraz sprawy edukacji medialnej mają być uczone w module przy współpracy nauczycieli kilku przedmiotów. W każdej szkole nad realizacją modułu, jego spinaniem między nauczycielami, ma czuwać dyrektor szkoły. W razie wątpliwości, czy nieprawidłowości kuratoria oświaty będą mogły sprawdzić realizację tego modułu w danej placówce.
Edukacja medialna jest po prostu niezbędna
- Edukacja medialna jest po prostu niezbędna. Dzieci spędzają około 5 godzin w sieci. Chodzi o to, żeby czasu spędzonego przed telefonem po pierwsze nie było tak dużo, a trochę mniej. Po drugie chodzi o to, by było to świadome, żeby człowiek, który patrzy w aplikację umiał rozróżnić prawdę od fałszu, umiał znaleźć źródło informacji i nie był łatwą ofiarą zarówno korporacji, firm, które sprzedają różne towary i usługi, ale również znacznie bardziej niebezpiecznych, działających wokół nas sił - mówiła minister Nowacka.
Młodzi ludzie częściej ufają influencerom niż naukowcom oraz częściej opiniom niż faktom
Wiceminister kultury Maciej Wróbel podkreślał, że dziś młodzi ludzie częściej ufają influencerom niż naukowcom, częściej ufają opiniom niż faktom.
- Dlatego musi wkroczyć edukacja medialna, która powie im, jaka jest rzeczywistość i jak odróżniać fake newsy od prawdziwej informacji - mówił Wróbel. Dodawał, że w ramach edukacji medialanej uczniowie w praktyce będą poznawali, jak wygląda tworzenie informacji, jak wygląda praca reportera, dziennikarza. - Chodzi o to, by młodzi ludzie zrozumieli, że dziennikarz zanim poda informację publicznie, musi sprawdzić ją w przynajmniej dwóch niezależnych od siebie źródłach, że musi zapytać drugą stronę, że musi zebrać jak najwięcej faktów - dodawał.
Wróbel przypomniał, że do walki z dezinformacją służy m.in. portal sprawdzamto.pl, który tworzą redakcje publicznych mediów: Polskiej Agencji Prasowej, Polskiego Radia i Telewizji Polskiej.
Redaktorka związana z mediami od ponad 20 lat, na co dzień relacjonuje zagadnienia społeczne, gospodarcze oraz tematy lifestyle’owe. Łączy rzetelność z przystępnym przedstawianiem informacji, zarówno tych poważnych, jak i lżejszych.
