Jako ludzkość produkujemy coraz więcej odpadów, a koszty ich utylizacji systematycznie rosną – od tej diagnozy wyszli uczestnicy panelu „Presja odpadowa – problem, który tworzy szanse?”. Kluczowym pytaniem jest dziś to, jak utrzymać stabilność systemu gospodarki odpadami i zabezpieczyć gminy oraz metropolie przed związanymi z nim zagrożeniami. Coraz częściej się podkreśla, że odporność systemu może wzmacniać rozwój infrastruktury przetwarzania, w tym instalacje termicznego przekształcania odpadów, a sama gospodarka odpadami może się stać strategicznym elementem samowystarczalności gmin, dostarczać energię przemysłowi i wzmacniać ochronę środowiska.
Co jest nie tak z systemem kaucyjnym
Tomasz Suligowski, prezes spółki OK Operator Kaucyjny SA, podkreślił, że aby skutecznie rozwijać w Polsce gospodarkę obiegu zamkniętego, trzeba w pierwszej kolejności zmienić podejście do dwóch kluczowych kwestii.
System kaucyjny pozbawiony jest obecnie pełnej kontroli. Brakuje danych, rozliczeń i transparentności. Potrzebny jest nadzór! – podkreśla Tomasz Suligowski
– Pierwsza z nich dotyczy samego postrzegania odpadów. Nie są one śmieciami, lecz wartościowymi surowcami, które powinny bezwzględnie wracać do obiegu gospodarczego. Drugie wyzwanie leży po stronie rynku – branża nie ma problemu z brakiem kapitału na inwestycje, lecz ze stabilnością popytu na pozyskiwany surowiec wtórny. Dziś recyklery mierzą się z niekontrolowanym napływem tanich tworzyw spoza Unii Europejskiej oraz brakiem skutecznych mechanizmów egzekwowania obowiązku stosowania recyklatów w nowych opakowaniach – powiedział Tomasz Suligowski.
Jak zaznaczył, głównym ograniczeniem rozwoju infrastruktury pozostaje otoczenie regulacyjne. Luki inwestycyjne w Polsce nie wynikają z braku środków, lecz z przewlekłych procedur administracyjnych i uzgodnieniowych. Aby zbudować stabilny rynek surowcowy, Polska potrzebuje przewidywalnego prawa – razem z pełnym wdrożeniem rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) oraz ze stworzeniem jasnych ram działania dla systemu kaucyjnego.
Prezes OK Operatora Kaucyjnego SA przypomniał, że uruchomiony w 2025 r. system kaucyjny objął swoim zasięgiem praktycznie każdego konsumenta w Polsce. Zwrócił jednak uwagę na często błędnie definiowany cel tej reformy.
– W powszechnym odbiorze za główny miernik sukcesu brać się powinno poziom zbiórki opakowań oraz to, czy znikają one z ulic i trawników. To oczywiście ważny efekt społeczny, ale prawdziwym celem systemu kaucyjnego jest wysoki poziom realnego recyklingu materiałowego w obiegu zamkniętym (bottle-to-bottle i can-to-can) oraz niedopuszczenie do utraty surowca z gospodarki – podkreślił.
Nie wiemy, ile zebranego surowca naprawdę wraca do obiegu!
Kluczowym problemem wykazanym po pierwszym roku funkcjonowania rynku nie jest sam brak zbiórki, lecz brak transparentnych danych o tym, jaka część zebranego materiału faktycznie trafia do recyklera i wraca na rynek w jakości przeznaczonej do kontaktu z żywnością (food-grade). Po etapie rozruchowym konieczne jest rzetelne podsumowanie i precyzyjne skorygowanie przepisów.
Najważniejszy aspekt finansowo-organizacyjny dotyczy nadzoru nad obrotem kaucji. Tomasz Suligowski wskazał, że w obrocie funkcjonujących na rynku podmiotów reprezentujących znajduje się ok. 5 mld zł depozytu konsumenckiego.
System kaucyjny jest pozbawiony obecnie pełnej kontroli. Brakuje danych, rozliczeń i transparentności. Potrzebny jest nadzór!
Tomasz Suligowski zwrócił uwagę na brak ustawowej, neutralnej instytucji koordynującej (organizacji parasolowej), która dokonywałaby comiesięcznego clearingu, weryfikowałaby przepływy finansowe oraz materiałowe i dostarczałaby Ministerstwu Klimatu i Środowiska rzetelne dane w czasie rzeczywistym.
– Polski, wielooperatorski model systemu kaucyjnego jest dziś jednym z najtańszych i najefektywniejszych kosztowo w Europie. Aby jednak utrzymać tę zdrową konkurencyjność i zapobiec przenoszeniu sporów biznesowych do sądów powszechnych, niezbędne jest szybkie powołanie niezależnej organizacji parasolowej w formule not for profit. Tylko w ten sposób zagwarantujemy pełną transparentność rozliczeń i jednakowe dla wszystkich firm zasady gry – zaznaczył Tomasz Suligowski.
Zbieramy opakowania, ale czy je recyklingujemy?
Wezwał również do pilnego doregulowania przepisów w obszarze ścigania nieuczciwych praktyk rynkowych, takich jak niszczenie czy celowe mieszanie wysokiej jakości zebranych surowców.
Prezes OK Operatora Kaucyjnego SA odniósł się także do tła międzynarodowego. Systemy kaucyjne obejmują obecnie ponad 240 mln mieszkańców Unii Europejskiej. Wyśrubowane unijne cele (osiągnięcie 90-procentowego poziomu selektywnej zbiórki do 2029 r.) sprawiają, że nawet kraje rozważające alternatywne ścieżki staną przed koniecznością wdrożenia tak wydajnych mechanizmów.
Dla Polski sprawne domknięcie regulacyjne systemu kaucyjnego to nie tylko spełnienie wymogów Brukseli, ale przede wszystkim szansa na zbudowanie nowoczesnego, samowystarczalnego rynku surowcowego.
Perspektywa różnych branż
Podczas dyskusji w Karpaczu o swoich spostrzeżeniach dotyczących gospodarki odpadami mówili przedstawiciele różnych obszarów rynku.
Henryk Drzewiecki, prezes Miejskiego Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Koninie, przedstawił perspektywę samorządową, ostrzegając, że prawdziwy zalew odpadów dopiero przed Polską. Jak wskazał, średnia ilość odpadów przypadająca na mieszkańca kraju sięga obecnie ok. 340 kg rocznie, a systemowi wciąż brakuje przemyślanej, spójnej strategii gospodarowania tym strumieniem. Drzewiecki zgłosił konkretne zastrzeżenia dotyczące funkcjonowania szaf kaucjomatowych, które zgodnie z założeniami miały przyjmować odpady już podzielone na frakcje, a w praktyce trafiają one do zakładu zmieszane i rozdrobnione.
– W mojej ocenie konieczne jest stworzenie dedykowanych instalacji do sortowania odpadów pochodzących z systemu kaucyjnego – powiedział.
Prezes konińskiego zakładu podkreślił też, że kluczowym elementem, którego brakuje w polskiej gospodarce odpadami, są spalarnie odpadów.
– Bez rozwiniętej sieci instalacji termicznego przekształcania odpadów niemożliwe będzie zbudowanie prawdziwej gospodarki obiegu zamkniętego. Nawet surowiec poddany procesowi recyklingu, taki jak PET, w pewnym momencie i tak wymaga ostatecznej utylizacji – argumentował.
Jego zdaniem lepszym rozwiązaniem jest zamiana takiego materiału na energię niż składowanie go na wysypisku. Polska dysponuje obecnie zaledwie 10 spalarniami odpadów, co Henryk Drzewiecki ocenił jako liczbę wyraźnie niewystarczającą wobec skali problemu.
Perspektywę branży recyklingowej przedstawiła Dorota Włoch, prezes zarządu ENERIS Surowce. Jak stwierdziła, w Polsce dużo dyskutuje się o samych przepisach, tymczasem realnym problemem pozostaje ich egzekwowanie.
– Porażką całej Europy w obszarze gospodarki odpadami pozostaje sektor tworzyw sztucznych. Znacznie lepiej radzimy sobie z sortowaniem szkła i papieru, w przypadku których recykling faktycznie działa sprawnie. W przypadku strumienia tworzyw sztucznych problemem nie jest brak regulacji, lecz przede wszystkim brak zbytu na pozyskiwany surowiec – mówiła.
Dorota Włoch stwierdziła, że wraz ze wzrostem czystości strumieni odpadów oraz udoskonaleniem technologii sortowania zapotrzebowanie na spalarnie odpadów będzie się w przyszłości stopniowo zmniejszać. Podkreśliła jednocześnie potrzebę prowadzenia z Polakami otwartej rozmowy na temat bezpieczeństwa tego typu instalacji, ponieważ społeczny opór wobec spalarni wciąż stanowi istotną barierę dla ich rozwoju. Jednak instalacje termicznego odzysku odpadów pozostają elementem domykającym i stabilizującym cały system gospodarki odpadami.
– Stanowią one istotny element bezpieczeństwa każdego kraju jako część rozproszonego systemu przetwarzania odpadów – podsumowała.
O doświadczeniach sieci handlowej mówił Ryszard Machoj, członek zarządu Lidla Polska. Przypomniał, że firma testowała własne rozwiązania kaucyjne przez ok. pięć lat, jeszcze przed wprowadzeniem systemu ogólnokrajowego i jako pierwsza na rynku zaczęła zbierać butelki PET oraz puszki.
– Aby dodatkowo zachęcić klientów do segregowania odpadów, Lidl oferuje im 10 gr za każde opakowanie, które nie jest objęte formalnym systemem kaucyjnym – powiedział.
Jak podsumowywało w sierpniu Ministerstwo Klimatu i Środowiska, system kaucyjny coraz śmielej wychodzi poza tradycyjne sklepy. Poza jednostkami handlowymi działa już prawie 600 punktów zbierania opakowań, jeszcze w czerwcu było ich tylko 230. Jak podało ministerstwo, od października 2025 r. do lipca 2026 r. w Polsce zwrócono 3,2 mld puszek i butelek ze znakiem kaucji.
Michał Perzyński
Podstawą do wprowadzenia w Polsce systemu kaucyjnego była unijna dyrektywa 2019/904 w sprawie zmniejszenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko (tzw. dyrektywa SUP). Nałożyła ona na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia selektywnej zbiórki do celów recyklingu. Przedsiębiorcy wprowadzający do obrotu napoje w opakowaniach są zobowiązani do osiągnięcia określonych poziomów selektywnego zbierania opakowań i odpadów opakowaniowych w ramach systemu: 77 proc. od 2025 r. i 90 proc. od 2029 r.
Źródło: MKiŚ
