Forsal logo

Miał być "złoty miesiąc", a przyszło załamanie. Co się dzieje z chińskimi autami?

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
34 minut temu
Miał być "złoty miesiąc", a przyszło załamanie. Co się dzieje z chińskimi autami?
Miał być "złoty miesiąc", a przyszło załamanie. Co się dzieje z chińskimi autami?/Shutterstock
Chiny doświadczyły największego spadku sprzedaży samochodów osobowych w tym roku na własnym rynku, bo aż 28 proc. w skali roku, przekazał portal „Nikkei Asia”. Co ciekawe, wrzesień zazwyczaj uchodził za szczyt sezonu zakupowego, a tym razem odnotowano tąpnięcie. Słabnący popyt krajowy uwydatnia zależność producentów od eksportu.

Sprzedaż aut elektrycznych i spalinowych mocno spadła

Sprzedaż aut spalinowych załamała się o 43 proc. r/r do 534 tys. sztuk, a pojazdów elektrycznych i hybryd typu plug-in o 16,7 proc. do 1,08 mln – podał w poniedziałek portal, powołując się na najnowsze dane Chińskiego Stowarzyszenia Samochodów Osobowych (CPCA). Głębsze tąpnięcie w segmencie pojazdów z napędem konwencjonalnym sprawiło jednocześnie, że udział tzw. elektryków w miesięcznej sprzedaży nowych aut osiągnął rekordowe 67 proc.

Tradycyjny "złoty miesiąc" nie przyniósł odbicia

Jak zaznaczono, wrzesień, określany w branży mianem „złotego” miesiąca, nie przyniósł oczekiwanego odbicia na największym rynku motoryzacyjnym świata. Według ankiety przeprowadzonej przez stowarzyszenie (CPCA) ponad jedna trzecia dealerów zadeklarowała, że sezonowy wzrost sprzedaży w tym roku w ogóle się nie pojawił, a konsumenci odkładają decyzje zakupowe.

Duży eksport chińskich pojazdów

Słabość na rynku wewnętrznym kontrastuje z wynikami zagranicznymi, co, jak zauważa „Nikkei Asia”, ilustrują raporty samych koncernów. Najwięksi producenci pojazdów elektrycznych, BYD oraz Geely, odnotowali we wrześniu skok sprzedaży eksportowej odpowiednio o 154 proc. i 162 proc. r/r. W tym samym czasie ich sprzedaż w Chinach spadła o 13 proc. w przypadku BYD, a o 20 proc. w przypadku Geely.

Analitycy domu maklerskiego Nomura tłumaczą spadek popytu w Chinach ograniczaniem rządowych dopłat do wymiany pojazdów oraz wygaszaniem ulg podatkowych. Eksperci wskazują, że ekspansji zagranicznej chińskich aut sprzyjają wysokie ceny paliw wynikające z konfliktu na Bliskim Wschodzie. Nomura zastrzega jednak, że silny eksport zapewni jedynie „ograniczoną” rekompensatę dla słabnącego rynku wewnętrznego.

Krzysztof Pawliszak

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
oprac. Kamil Nowak

Redaktor i wydawca strony głównej, z redakcjami Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl) związany od 2010 roku. Zajmuje się tematyką stosunków międzynarodowych, polityki gospodarczej i technologicznej, bezpieczeństwa, a także psychologią, zarządzaniem i pracą. Wcześniej zajmował się naukowo teoriami społeczeństwa sieci. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMiał być "złoty miesiąc", a przyszło załamanie. Co się dzieje z chińskimi autami? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj