Sadownicy protestują. Uważają, że sieci handlowe wymuszają na nich niskie ceny jabłek

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 września 2021, 18:44
Jabłka
<p>Jabłka w sklepach są nieproporcjonalnie drogie</p>/Shutterstock
To nie sadownik zarabia na polskich owocach, ceny dyktują w Polsce sieci handlowe - powiedział prezes Związku Sadowników RP Mirosław Maliszewski na wtorkowym proteście sadowników "Stop łobuzerce w handlu jabłkami".

Maliszewski zwrócił uwagę, że markety wymuszają na sadownikach sprzedaż jabłek po bardzo niskich cenach, często niezapewniających zwrotu kosztów produkcji. "Jest dzisiaj wykorzystywana przewaga rynkowa wielkich korporacji międzynarodowych, ale także polskich podmiotów zarówno w zakresie skupu owoców do przetwórstwa jak i zakresie handlu owocami deserowymi" - powiedział prezes Związku.

Ocenił, że praktyki sieci nie mają nic wspólnego z etyką biznesu i poszanowaniem partnerów w obrocie handlowym. "Nie jest to troska o klientów, a jedynie fałszywa troska służąca do tego, by wykorzystywać patriotyzm konsumencki do zaniżania cen skupu owoców i doprowadzania do bankructwa dostawców owoców, a zwłaszcza polskich sadowników" - mówił.

Maliszewski zwrócił uwagę, że jest duża rozbieżność między cenami uzyskiwanymi przez sadowników a cenami na półkach sklepowych. "To nie sadownik dyktuje wysokie ceny, ale markety" - stwierdził. Podkreślił, że to supermarkety zmuszają dostawców, pod groźbą wyrzucenia ich z listy dostarczycieli do sklepów, do obniżania ceny. Proponują podpisywanie umów na wielomiesięczne dostawy po niskich cenach, skazując ich pośrednio na bankructwo.

Prezes Związku Sadowników RP zaproponował - jego zdaniem - bardziej uczciwy podział zysku. Jeżeli np. cena jabłka byłaby na poziomie 4 zł za kg, to 2 zł powinien otrzymać sadownik, który inwestuje, produkuje i przechowuje jabłka. 1 zł - to kwota dla dystrybutorów do supermarketów pokrywająca koszty pakowania i dostaw. Dla sieci pozostawałby 1 zł na pokrycie ich działalności, czyli byłaby to 25 proc. marża, a nie kilkudziesięcioprocentowa, jak to ma miejsce obecnie.

Maliszewski powiedział, że Związek Sadowników RP złożył wniosek o kontrolę, czy nie jest wykorzystywana przewaga kontraktowa, poinformował też o stosowanych przez sieci praktykach.

Jego zdaniem protest może być początkiem fali, która ogarnie polskie sadownictwo. Zapowiedział, że jeżeli takie praktyki nie ustaną, Związek rozważy kolejne protesty, m.in. pod centrami dystrybucji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj