Forsal logo

Uważajcie na to bardzo popularne mięso. Nawet niewielka porcja doszczętnie niszczy jelita

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
44 minut temu
Uważajcie na to bardzo popularne mięso. Nawet niewielka porcja doszczętnie niszczy jelita
Uważajcie na to bardzo popularne mięso. Nawet niewielka porcja doszczętnie niszczy jelita/Shutterstock
Parówka na śniadanie, szynka na kanapce, bekon do jajecznicy albo kiełbasa z grilla w weekend. Dla wielu osób to zwyczajny element jadłospisu, nad którym nie ma się co zastanawiać. Tymczasem najnowsze analizy naukowców pokazują, że nawet niewielkie ilości przetworzonego mięsa mogą zwiększać ryzyko poważnych chorób. I właśnie to jest najbardziej niepokojące. Problem nie dotyczy wyłącznie tych, którzy jedzą go dużo.

Wystarczy niewielka porcja, żeby ryzyko zaczęło rosnąć

To nie kolejna dietetyczna moda ani próba wywołania paniki przy sklepowej ladzie. Za ostrzeżeniami stoją dane naukowe. Badacze z Institute for Health Metrics and Evaluation przy University of Washington potwierdzają obawy, przed którymi Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega od lat. Spożywanie przetworzonego mięsa wiąże się ze zwiększonym ryzykiem niektórych poważnych chorób.

Analizy opublikowane na łamach czasopisma „Nature Medicine”, przywołane jakiś czas temu przez polsatnews.pl, wskazują, że nawet niewielkie ilości tych produktów mogą mieć znaczenie dla zdrowia. Nie chodzi więc wyłącznie o osoby, które regularnie jedzą duże porcje kiełbasy czy bekonu. Na uwagę zasługują również te produkty, które trafiają na nasze talerze niemal automatycznie, dzień po dniu.

Parówka zjedzona w biegu przed pracą? Plasterek szynki w kanapce przygotowanej na wynos? Bekon, który ma być tylko dodatkiem do jajek? Właśnie takie codzienne wybory warto przemyśleć.

Jedna parówka dziennie? To już może mieć znaczenie

Naukowcy przeanalizowali ponad 70 badań obejmujących kilka milionów osób. Sprawdzali zależności między spożyciem przetworzonego mięsa, napojów słodzonych oraz tłuszczów trans a ryzykiem rozwoju takich chorób jak cukrzyca typu 2, choroba niedokrwienna serca i rak jelita grubego.

Wyniki wskazały, że spośród analizowanych produktów to właśnie przetworzone mięso miało najsilniejszy związek z ryzykiem wystąpienia badanych schorzeń. - Ostrożnie oszacowaliśmy, że, w porównaniu z zerowym spożyciem, spożywanie przetworzonego mięsa (w ilości 0,6–57 g dziennie) wiązało się ze średnim wzrostem ryzyka cukrzycy typu 2 o co najmniej 11 proc. i wzrostem ryzyka raka jelita grubego o 7 proc. – wyjaśniają naukowcy na łamach „Nature Medicine”, cytowani przez polsatnews.pl.

Warto zwrócić uwagę na wskazany zakres spożycia. Mowa o ilościach, które bez trudu mogą pojawić się w codziennej diecie. Kilka plasterków wędliny, parówka czy niewielki dodatek bekonu mogą sprawić, że przetworzone mięso będzie regularnie obecne w jadłospisie.

Nie oznacza to, że zjedzenie jednej parówki automatycznie prowadzi do choroby. Ryzyko nie działa w ten sposób. Dane pokazują jednak, że regularne spożywanie przetworzonego mięsa wiąże się z większym prawdopodobieństwem wystąpienia określonych schorzeń. A nawyki żywieniowe mają znaczenie właśnie dlatego, że powtarzamy je przez lata.

Nie ma bezpiecznej dawki? Naukowcy zwracają uwagę na ważny szczegół

Najbardziej niepokojące wnioski dotyczą nie tylko tych, którzy jedzą dużo przetworzonego mięsa. Znaczenie ma również jego niewielkie, ale regularne spożycie. Badacze wskazują, że ryzyko zdrowotne wzrasta wraz ze zwiększaniem ilości jedzonego przetworzonego mięsa. W ich analizie nie udało się wskazać poziomu spożycia, który można byłoby uznać za całkowicie pozbawiony ryzyka w kontekście badanych chorób.- Szybki wzrost ryzyka zdrowotnego wraz ze wzrostem spożycia przetworzonego mięsa sugeruje, że nie ma bezpiecznej ilości spożywanego przetworzonego mięsa w kontekście ryzyka zachorowania – wskazują naukowcy.

Co to oznacza w praktyce? Że codzienna parówka na śniadanie, szynka na kanapce czy kiełbasa pojawiająca się regularnie na grillu nie są obojętne dla organizmu. Nie chodzi o to, by po jednym posiłku wpadać w panikę, lecz by spojrzeć na całość swoich przyzwyczajeń.

Istotne jest również rozróżnienie między zwiększonym ryzykiem a pewnością zachorowania. Nie każdy, kto je wędliny, zachoruje na raka jelita grubego lub cukrzycę typu 2. Badania opisują zależności dotyczące populacji, a nie przesądzają o losie konkretnej osoby. Nie zmienia to jednak faktu, że ograniczenie produktów wiązanych z wyższym ryzykiem może być rozsądnym elementem dbania o zdrowie.

Parówki, bekon, salami i szynka. Co dokładnie znajduje się na tej liście?

Przetworzone mięso to kategoria, która obejmuje znacznie więcej produktów niż tylko kiełbasę czy boczek. Należą do niej między innymi parówki, kiełbasy, bekon, szynki, salami, wędliny w plastrach, kabanosy oraz konserwy mięsne.

Łączy je sposób przetwarzania. Mięso jest między innymi peklowane, wędzone, solone lub konserwowane z wykorzystaniem określonych substancji, aby poprawić jego smak, nadać mu charakterystyczne właściwości i przedłużyć trwałość. Dzięki temu takie produkty mogą dłużej pozostawać w sprzedaży i są wygodne w codziennym użyciu.

Problem polega na tym, że niektóre metody przetwarzania mogą sprzyjać powstawaniu związków niekorzystnych dla zdrowia. Znaczenie mają między innymi azotany i azotyny, które w określonych warunkach mogą uczestniczyć w tworzeniu związków N-nitrozowych. Część z nich wykazuje działanie rakotwórcze.

Na tym nie kończą się zastrzeżenia. Wiele przetworzonych produktów mięsnych zawiera dużo soli, a niektóre również znaczne ilości tłuszczów nasyconych. Nadmierne spożycie soli może sprzyjać podwyższeniu ciśnienia tętniczego, natomiast jakość całej diety i udział poszczególnych składników mają znaczenie dla zdrowia metabolicznego.

Nie bez powodu przetworzone mięso od lat znajduje się w centrum zainteresowania naukowców badających związki między dietą a nowotworami.

WHO już wcześniej ostrzegała przed przetworzonym mięsem

Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC), działająca w strukturach Światowej Organizacji Zdrowia, w 2015 roku zaklasyfikowała przetworzone mięso do Grupy 1, czyli czynników o udowodnionym działaniu rakotwórczym u ludzi.

Ta klasyfikacja bywa błędnie interpretowana. Nie oznacza, że zjedzenie parówki jest równie niebezpieczne jak palenie papierosów. Grupa 1 informuje o sile dowodów potwierdzających rakotwórczość danego czynnika, a nie o identycznym poziomie ryzyka w każdej sytuacji. W przypadku przetworzonego mięsa szczególne znaczenie ma związek z rakiem jelita grubego. To właśnie dlatego zalecenia dotyczące zdrowego żywienia od dawna podkreślają potrzebę ograniczania takich produktów.

Nowe analizy nie pojawiają się więc w próżni. Są kolejnym elementem wiedzy, która wskazuje, że codzienna dieta może wpływać na długofalowe zdrowie. Nawet jeśli pojedynczy posiłek wydaje się nieistotny, powtarzany przez wiele lat nawyk może mieć znaczenie.

Co jeść zamiast wędlin i parówek?

Dobra wiadomość jest taka, że zmiana codziennych wyborów nie musi oznaczać rewolucji w kuchni. Nie trzeba od razu układać skomplikowanego jadłospisu ani rezygnować ze wszystkich ulubionych potraw. Warto zacząć od prostych zamian i częściej sięgać po produkty mniej przetworzone.

Zamiast wędliny na kanapce można wybrać jajko, pastę z roślin strączkowych albo inne źródło białka. W jadłospisie warto uwzględnić także ryby, soczewicę, ciecierzycę, pełnoziarniste produkty zbożowe i warzywa. Takie rozwiązania pomagają urozmaicić dietę i zwiększyć udział produktów dostarczających błonnika oraz innych cennych składników odżywczych.

Znaczenie ma nie tylko to, co trafia na talerz, ale również to, co stopniowo z niego znika. Jeśli przetworzone mięso jest obecne w kilku posiłkach każdego dnia, ograniczenie jego spożycia może być dobrym pierwszym krokiem. Warto też pamiętać, że zamiana wędliny na inny produkt wysoko przetworzony niekoniecznie przyniesie oczekiwane korzyści. Liczy się jakość całego jadłospisu.

Najważniejsza jest regularność. Zdrowe nawyki nie powstają w ciągu jednego dnia i nie wymagają stosowania kolejnej modnej diety. Buduje się je poprzez decyzje, które powtarzamy każdego dnia.

Parówka zjedzona od czasu do czasu nie przesądza o naszym zdrowiu. Jeśli jednak przetworzone mięso stało się stałym elementem śniadań, kanapek i kolacji, warto przyjrzeć się temu nawykowi. Naukowcy przypominają, że nawet niewielkie ilości mogą mieć znaczenie, a ograniczenie ich spożycia to jeden z prostych sposobów, by lepiej zadbać o siebie w dłuższej perspektywie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Jagienka Michalik
Jagienka Michalik

Absolwentka politologii i dziennikarstwa na  Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec.  Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże,  ostatecznie zwyciężyła magia mediów  internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także  te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZmiana czasu z letniego na zimowy. Czy to już w ten weekend z 17 na 18 października przesuwamy wskazówki zegara? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj