Ważne
SKRÓT:
- RPO Sylwia Gregorczyk-Abram proponuje, by zniesławienie przestało być przestępstwem - odpowiedzialność ma mieć charakter wyłącznie cywilny.
- Oznacza to, że za zniesławienie nie groziłby już wyrok karny ani status osoby karanej w KRK - tylko obowiązek przeprosin lub zapłata odszkodowania.
- Dziś skazanie za zniesławienie, nawet na grzywnę, zamyka drogę do niektórych zawodów, np. nauczyciela akademickiego.
- Krytycy takiego rozwiązania mogą argumentować, że osłabi ono ochronę przed hejtem i pomówieniami - RPO odpowiada, że prawo cywilne da wystarczające narzędzia.
Koniec artykułu o zniesławieniu w kodeksie karnym? Oto co proponuje RPO
Dziś, jeśli ktoś uzna, że twój wpis w Internecie naruszył jego dobre imię, może złożyć zawiadomienie o przestępstwie - nie tylko pozew cywilny. Grozi ci wtedy postępowanie karne, a w razie skazania choćby na grzywnę - status osoby karanej.
Rzecznik Praw Obywatelskich chce to zmienić całkowicie. W piśmie do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka proponuje, by odpowiedzialność za zniesławienie przestała być przestępstwem i przeszła wyłącznie na grunt prawa cywilnego. W praktyce oznaczałoby to, że za zbyt ostrą opinię nie trafisz już przed sąd karny - rozliczysz się jedynie w procesie cywilnym, płacąc odszkodowanie lub publikując przeprosiny.
To propozycja, która budzi emocje po obu stronach sporu. Zwolennicy mówią o końcu zastraszania krytyków i dziennikarzy. Przeciwnicy mogą zapytać: czy to nie otworzy furtki do bezkarnego obrażania ludzi w sieci? RPO odpowiada, że nie - bo prawo cywilne już dziś daje narzędzia do skutecznego dochodzenia roszczeń, a jedyną różnicą będzie brak więzienia i wyroku karnego.
Jaka kara grozi za zniesławienie i dlaczego nawet grzywna bywa dotkliwa?
Największym problemem, na który zwraca uwagę RPO, nie jest sama wysokość kary, ale konsekwencje wpisu do rejestru karanych (KRK - Krajowy Rejestr Karny). Skazanie za zniesławienie, nawet na karę grzywny, oznacza uzyskanie statusu osoby karanej.
W piśmie do ministra sprawiedliwości RPO wskazuje wprost, że taki status uniemożliwia wykonywanie niektórych zawodów - dotyczy to między innymi nauczycieli akademickich. Osoba skazana za zniesławienie, nawet jeśli zapłaciła tylko grzywnę, może więc stracić możliwość pracy na uczelni.
"Skazanie za popełnienie przestępstwa zniesławienia, nawet na karę grzywny, wiąże się z uzyskaniem statusu osoby karanej, który uniemożliwia wykonywanie niektórych zawodów, co dotyczy m.in. nauczycieli akademickich" -sygnalizuje wprost w piśmie do Ministra Sprawiedliwości z 22 września 2026 r. Sylwia Gregorczyk-Abram, Rzecznik Praw Obywatelskich.
Ważne
To pokazuje, że przepis o zniesławieniu nie jest martwym zapisem w kodeksie - jego konsekwencje mogą realnie wpłynąć na czyjąś karierę zawodową, nawet jeśli wypowiedź była elementem uzasadnionej krytyki.
SONDA - czy jesteś za usunięciem zniesławienia z katalogu przestępstw?
Dlaczego sama groźba procesu karnego zniechęca ludzi do mówienia prawdy?
RPO wskazuje na zjawisko nazywane efektem mrożącym. Chodzi o sytuację, w której sama możliwość wszczęcia postępowania karnego powstrzymuje ludzi przed zabieraniem głosu w ważnych sprawach.
"Perspektywa możliwości poniesienia odpowiedzialności karnej, jak również samego oskarżenia, może wywoływać i w praktyce wywołuje efekt mrożący, skutkujący zniechęceniem obywateli, w tym dziennikarzy i sygnalistów, do aktywnego uczestnictwa w debacie publicznej i krytyki dostrzeganych nieprawidłowości" - zauważa RPO.
RPO zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt - samo oskarżenie działa stygmatyzująco. W świecie, w którym informacje o sprawach sądowych rozchodzą się błyskawicznie w Internecie, osoba oskarżona traci dobre imię jeszcze przed rozstrzygnięciem sprawy. To dodatkowo zniechęca do publicznego mówienia o nieprawidłowościach - nawet jeśli ostatecznie sąd uniewinni oskarżonego.
Prawo karne powinno być ostatecznością, a nie pierwszym narzędziem
Centralny argument RPO opiera się na zasadzie znanej prawnikom jako ultima ratio - ostateczność środków karnych. Oznacza to, że prawo karne powinno wkraczać tylko wtedy, gdy inne gałęzie prawa nie są w stanie skutecznie chronić danego dobra.
"Instrumenty prawa karnego powinny być wykorzystywane wyłącznie wtedy, gdy zapewnienie efektywnej ochrony określonemu dobru prawnemu nie jest możliwe za pomocą środków właściwych innym gałęziom prawa" pisze Rzecznik Praw Obywatelskich.
Zdaniem RPO ochrona dobrego imienia nie wymaga aż tak drastycznego środka jak proces karny. Prawo cywilne już dziś daje narzędzia do dochodzenia przeprosin, sprostowania czy odszkodowania - i to one, a nie kodeks karny, powinny być głównym sposobem rozwiązywania sporów o naruszenie czci.
Jeden czyn, dwa procesy - jak działa podwójna ścieżka odpowiedzialności za zniesławienie?
RPO zwraca uwagę na praktyczny problem, który dotyka osób pozwanych lub oskarżonych o zniesławienie. W maju 2026 roku weszła w życie ustawa wdrażająca unijną dyrektywę SLAPP - chroni ona osoby zaangażowane w debatę publiczną przed pozwami cywilnymi, które są w rzeczywistości próbą zastraszenia krytyka, a nie dochodzeniem realnej szkody.
Problem w tym, że taka ochrona dotyczy wyłącznie postępowań cywilnych. Na gruncie prawa karnego podobnych mechanizmów nie ma. RPO ostrzega, że to może doprowadzić do przesunięcia nieuczciwych strategii - zamiast pozywać krytyka po cywilnemu, wystarczy złożyć zawiadomienie o przestępstwie z art. 212 k.k., wobec którego osoba pozwana nie ma analogicznych środków ochrony.
Ważne
Co więcej, nic nie stoi na przeszkodzie, by ta sama wypowiedź była ścigana jednocześnie na dwóch frontach - karnym i cywilnym. RPO nazywa to "multiplikowaniem postępowań" i wskazuje, że to typowa taktyka stosowana wobec osób niewygodnych dla władzy czy biznesu.
Co RPO proponuje zamiast kodeksu karnego - sześć konkretnych zmian
RPO nie poprzestaje na krytyce obecnego stanu prawnego. W piśmie do ministra sprawiedliwości wskazała listę konkretnych rozwiązań, które miałyby wzmocnić ochronę dobrego imienia na gruncie prawa cywilnego - tak, by rezygnacja z odpowiedzialności karnej nie oznaczała bezkarności za prawdziwe naruszenia czci.
Sześć postulatów RPO w zakresie ochrony cywilnoprawnej przed zniesławieniem:
- wprowadzenie instytucji tzw. ślepego pozwu - możliwości pozwania osoby, której tożsamości jeszcze nie znamy,
- zapewnienie skutecznej egzekucji obowiązku przeprosin zasądzonego przez sąd,
- uproszczenie i odformalizowanie procedury sprostowania prasowego,
- obniżenie opłaty sądowej od pozwu o ochronę dóbr osobistych,
- poprawa dostępu do nieodpłatnej pomocy prawnej dla osób najbardziej narażonych na naruszenia,
- wzmocnienie kadrowe sądów, żeby sprawy o ochronę dóbr osobistych rozpatrywano szybciej.
To nie pierwszy apel RPO - sprawa zniesławienia ciągnie się od ponad dekady
Apel wysłany do ministra Żurka we wrześniu 2026 roku nie jest pierwszą próbą zmiany przepisów o zniesławieniu. RPO zwraca uwagę, że debata na ten temat toczy się w Polsce od wielu lat, a Rzecznik wielokrotnie zabierał w niej głos.
Pierwszy wniosek w tej sprawie trafił do Trybunału Konstytucyjnego już w 2012 roku. Kolejne wystąpienia kierowano do Ministerstwa Sprawiedliwości w 2016 roku oraz do Senatu w 2017 roku. W 2019 roku RPO zorganizował debatę poświęconą relacji między ochroną dobrego imienia a wolnością słowa, a w 2021 roku przedstawił opinię do projektu ustawy dotyczącego tej kwestii.
Ważne
Co istotne, nawet Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego przygotowała już propozycję zmiany art. 212 i 213 k.k., która mogłaby stanowić podstawę do dalszych prac legislacyjnych. Mimo to żaden rząd dotychczas nie przełożył tych propozycji na konkretny projekt ustawy - przepisy nie zmieniły się.
Co dalej? RPO czeka na odpowiedź ministra sprawiedliwości
W swoim piśmie RPO formalnie zwróciła się do ministra Waldemara Żurka o przedstawienie informacji na temat obecnego stanu prac w Ministerstwie Sprawiedliwości nad zmianą przepisów o zniesławieniu. Zadeklarowała też gotowość do współpracy przy wypracowaniu ostatecznego kształtu nowych rozwiązań.
Na razie nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle ministerstwo odpowie na ten apel konkretnym projektem ustawy. Biorąc pod uwagę, że podobne postulaty RPO formułował już czternaście lat temu, trudno jednoznacznie przewidzieć, czy tym razem zakończy się to realną zmianą prawa.
Zniesławienie w kodeksie karnym - czy będzie zniesione? Pytania i odpowiedzi (FAQ)
Co to jest zniesławienie według polskiego prawa?
To przestępstwo opisane w art. 212 Kodeksu karnego, polegające na pomówieniu kogoś o postępowanie lub właściwości, które mogą go poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu.
Czy za zniesławienie grozi więzienie?
Obecne przepisy przewidują odpowiedzialność karną za zniesławienie, która może obejmować różne rodzaje kar, w tym do 1 roku więzienia. RPO wskazuje jednak, że już kara grzywny oznacza uzyskanie statusu osoby karanej w KRK.
Dlaczego skazanie za zniesławienie jest groźne, nawet jeśli to najczęściej tylko grzywna, a nie więzienie?
Bo status osoby karanej uniemożliwia wykonywanie niektórych zawodów.
Co to jest efekt mrożący, o którym mówi RPO?
To zjawisko polegające na tym, że sama możliwość oskarżenia o zniesławienie zniechęca ludzi, w tym dziennikarzy i sygnalistów, do publicznego mówienia o nieprawidłowościach.
Czy RPO chce całkowicie znieść odpowiedzialność za naruszenie czyjegoś dobrego imienia?
Nie. RPO postuluje przeniesienie tej odpowiedzialności na grunt prawa cywilnego, czyli pozwów o ochronę dóbr osobistych, zamiast postępowań karnych.
Co to jest dyrektywa SLAPP i jak wiąże się ze sprawą zniesławienia?
To unijna regulacja chroniąca osoby zaangażowane w debatę publiczną przed bezzasadnymi pozwami cywilnymi. RPO zwraca uwagę, że podobnej ochrony brakuje na gruncie prawa karnego.
Co RPO proponuje w zamian za odpowiedzialność karną?
Między innymi wprowadzenie tzw. ślepego pozwu, uproszczenie procedury sprostowania prasowego, obniżenie opłat sądowych oraz lepszy dostęp do bezpłatnej pomocy prawnej.
Źródło: Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
W redakcji Infor.pl dzieli się wiedzą opartą na przygotowaniu zawodowym radcy prawnego oraz doświadczeniu z kancelarii prowadzonej od 2017 roku. Jego droga zawodowa związana z prawem zaczęła się jednak już w 2012 roku – po ukończeniu studiów na kierunku prawo na Krakowskiej Akademii rozpoczął pracę w kancelarii (choć jako stażysta zdobywał doświadczenie prawnicze już od 2010 roku), by następnie w latach 2014–2016 odbyć aplikację w Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Krakowie i zdać państwowy egzamin zawodowy na radcę prawnego w 2017 roku. Szczególny nacisk kładzie na zagadnienia z zakresu prawa cywilnego, gospodarczego, autorskiego, nowych technologii oraz obrotu nieruchomościami, a także prawa pracy i ubezpieczeń społecznych. Z Krakowem związany jako mieszkaniec od 2007 roku, co przekłada się także na dobrą znajomość lokalnego kontekstu. Prywatnie pasjonuje się motoryzacją – zarówno światem samochodowym, jak i motocyklowym (od kilku lat motocyklista) oraz kinematografią. Miłośnik Włoch.

