Według litewskiego ministra obrony Robertasa Kaunasa maszyna brała udział w ataku na cele w rejonie Petersburga. Najprawdopodobniej uległa awarii lub została zakłócona przez rosyjskie systemy walki elektronicznej. Dron rozbił się w okolicach wsi Juodžionys i uszkodził samochód cywilny. Na szczęście nikt nie został ranny.
Zdaniem Litwinów maszyna nadleciała od strony Polski. Potwierdził to przed wtorkowym posiedzeniem rządu premier Donald Tusk. Szef rządu zaznaczył, że Polska nie przyzwala na tego typu działania.
– Chcę podkreślić bardzo mocno – Polska nie pozwala na prowadzenie operacji na naszym terytorium bez wyraźnej zgody. To się nie zmieni, niezależnie od tego, kto miałby tę operację przeprowadzać – zaznaczył szef rządu.
Potężny dron przeleciał nad Polską i spadł na Litwie. Co wiadomo o FP-1?
Na podstawie analizy szczątków Litwini ustalili, że był to masowo produkowany dron FP-1 firmy Fire Point. Przedsiębiorstwo stało się znane dzięki pociskom manewrującym FP-5 Flamingo. Obecnie eksperymentuje też z pociskami balistycznymi FP-7.
FP-1 został zaprojektowany jako tani środek ataku saturacyjnego, skuteczny tylko przy użyciu w dużej liczbie. Można go traktować jako ukraińską odpowiedź na rosyjskie drony Shahed-136 oraz Geran-2 i Geran-3.
Pod względem wymiarów FP-1 jest identyczny z FP-2. Obie konstrukcje mają rozpiętość skrzydeł 6 metrów, a różni je jedynie proporcja między masą głowicy bojowej a zapasem paliwa.
FP-1 to ważna broń Ukrainy. Może razić cele na odległość nawet 2600 km
Dron napędzany jest silnikiem spalinowym, który obraca śmigło pchające. Prędkość przelotowa wynosi od 140 do 180 km/h. Wersja dalekiego zasięgu, czyli FP-1, przenosi 60-kilogramową głowicę bojową. Jej zasięg ma przekraczać 1000 km, a według producenta najnowsze odmiany osiągają nawet 2600 km.
Możliwe, że Ukraińcy podają tak duży zasięg z uwzględnieniem kreatywnego wykorzystania balonów stratosferycznych. Producent nie rozstrzyga jednak, jak dokładnie wyliczono tę wartość.
Początkowo FP-1 i FP-2 korzystały z systemów nawigacji inercyjnej oraz satelitarnej. Pierwszy z nich pozwala określać położenie maszyny na podstawie pomiarów jej ruchu, natomiast drugi wykorzystuje sygnały nawigacyjne z satelitów. Połączenie tych rozwiązań umożliwia prowadzenie drona na zaprogramowanej trasie.
Kamery i Starshield na pokładzie FP-1. Tak Ukraina rozwija swoje drony
W 2026 roku pojawiły się również informacje o zastosowaniu kamer współpracujących z systemami widzenia maszynowego. Technologia ta pozwala analizować obraz i rozpoznawać wybrane elementy otoczenia, co może zwiększać możliwości naprowadzania na cel w końcowej fazie lotu.
Wszystkie te maszyny lub przynajmniej ich część może wykorzystywać także terminale łączności Starshield. Rozwiązanie to ma zapewniać komunikację z bazą podczas operacji na dużych odległościach, również nad terytorium Rosji. Nie ma jednak potwierdzenia, że dron, który rozbił się na Litwie, był wyposażony we wszystkie te systemy.
Absolwent Uniwersytetu w Białymstoku. W swojej pracy analizuje globalną geopolitykę, modernizację armii oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Bogate doświadczenie w mediach zdobywał krok po kroku. Pracę w zawodzie rozpoczynał w Polska Press, a następnie rozwijał warsztat jako copywriter, dziennikarz i wydawca w ogólnopolskich portalach Interia oraz Wirtualna Polska.

