Forsal logo

Nowe laptopy prosto od Nvidii. Firma zapowiada ultrawydaje sprzęty, ale cena zwala z nóg

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
dzisiaj, 07:00
Laptop Nvidia RTX Spark
Laptop Nvidia RTX Spark/Materiały prasowe
Nvidia ruszyła z przedsprzedażą pierwszych komputerów z własnym procesorem RTX Spark. Laptopy produkowane przez topowych producentów, takich jak m.in. Lenovo, Dell, HP czy MSI trafią do sklepów już 16 października tego roku. Choć sprzęty zapowiadają się jako ultrawydajne, to przy okazji będą też dość kosztowne, bo najtańsze konfiguracje zaczynają się już od 2599 dolarów.

Nvidia pierwszy raz kompletną platformą PC

Do tej pory Nvidia była jedynie producentów kart graficznych do komputerów i laptopów, czyli zaledwie jednego z wielu komponentów. W takich warunkach ich komponenty parowane były z procesorami od Intela lub AMD, a w ostatnich latach zdarzały się nawet układy od chińskiego Qualcomma. Teraz jednak ma się to zmienić za sprawą serii RTX Spark, czyli w zasadzie kompleksowej platformy, która ma być skierowana dla komputerów z systemem Windows. Chodzi o jeden układ o nazwie N1X, który łączy w sobie procesor, kartę graficzną oraz pamięć operacyjną.

Premiera została potwierdzona 7 października bieżącego roku podczas wydarzenia Microsoftu, na którym Jensen Huang (CEO Nvidii) przeprowadził z Satyą Nadellą dedykowaną rozmowę. Nie było to jednak czysto kurtuazyjne spotkanie, bo była to też okazja do tego, aby zaprezentować Surface Laptop Ultra, a więc jeden z pierwszych laptopów z nowym układem.

Całość jest o tyle ważne, że układy od Nvidii bazować będą na architekturze Arm, którą kojarzyć możemy ze smartfonów, a nie standardowego dla komputerów x86. Dlaczego zdecydowano się na tak nietypowy ruch? Tutaj przede wszystkim chodzi o wydłużenie czasu pracy na baterii oraz projektowanie bardziej smukłych sprzętów. Już teraz niektórzy producenci gwarantują, że laptopy z układami od Nvidii mają oferować całodniowy czas pracy na baterii oraz grubość sięgającą zaledwie 14 mm.

Co laptopy od Nvidii będą miały w środku? Parametry, które wyglądają obiecująco

Laptopy z układami N1X będą oferować dwie konfiguracje pod tą samą nazwą. Z tego też powodu trzeba będzie szczególną uwagę zwracać na parametry kupowanych przez nas sprzętów. Czym będą dokładnie różnić oba te układy?

Mocniejszy wartiant N1X

Słabszy wariant N1X

Procesor

20 rdzeni

18 rdzeni

Układ graficzny

6145 rdzeni CUDA

5120 rdzeni CUDA

Pamięć zunifikowana

24-128 GB

24-32 GB

Urządzenia

laptopy i mini-PC

tylko laptopy

Według dostępnych informacji w mocniejszej wersji sprzęt ma oferować tyle samo rdzeni na poziomie układów GeForce RTX 5070. Słabszy wariant ma pod tym względem ma być odpowiednikiem RTX-ów 5060 Ti. Nie warto jednak zakładać, że wydajność będzie porównywalna, bo mowa tutaj jednak o cienkim laptopie o znacznie mniej wydajnym układzie chłodzenia i niższym poborze energii.

Tym jednak na co warto szczególnie zwrócić uwagę, jest współdzielona pamięć dla procesora oraz grafiki. Taki projekt laptopa pozwala bowiem na przydzielanie obu tym podzespołom takiej liczby pamięci, jakiej aktualnie wymagają od nich uruchomione zadania. Z tego też powodu w wersjach z pamięcią sięgającą 128 GB możliwy jest scenariusz, w której karta graficzna dostanie do swojej dyspozycji aż 111 GB pamięci. Żeby lepiej uświadomić sobie, o jakiej skali zasobów tutaj mowa, wystarczy wskazać, że najbardziej wydajne karty z serii GeForce RTX 5090 oferują "jedynie" 24 GB pamięci.

Lokalne AI i granie bez limitów? Na papierze tak, ale praktyka to jeszcze znak zapytania

Jedną z zalet tego sprzętu ma być możliwość uruchamiania dużych agentów AI bezpośrednio na takim komputerze bez konieczności korzystania z chmury. Nvidia zapowiada, że komputery z RTX Spark na pokładzie będą w stanie obsłużyć modele o wielkości 120 miliardów parametrów z kontekstem sięgającym nawet miliona tokenów. Tego rodzaju wydajność z powodzeniem byłaby w stanie zaspokoić wiele potrzeb programistów i osób, które na codzień korzystają w swojej pracy ze sztucznej inteligencji.

W kontekście gamingu, bo ten na tych sprzętach także jest możliwy, istnieje kilka niewiadomych, które nie zostały jeszcze określone. Największą obawą jest tutaj wspominana architektura arm, która ma problem z obsługą wielu tytułów oraz programów blokujących oszustwa w grach wieloosobowych. Czy problem ten został załatany i na premierę laptopów będzie dało się uruchamiać wszystkie najpopularniejsze gry? Nie wiadomo.

Zamiast takich informacji przedstawiciele Nvidii deklarują, że ich nadchodzące sprzęty będą w stanie obsłużyć wiele gier w rozdzielczości 1440p (2560 x 1440 pikseli) w 100 klatkach na sekundę z użyciem technologii DLSS. Jest to wynik całkiem imponujący, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, iż nadal mowa tutaj o laptopach i konstrukcjach mini-PC.

Na ten moment wsparcie w rozwoju gier na platformę zapowiedziały firmy takie jak Electronic Arts, Ubisoft, Epic Games, Riot Games, Krafton czy Tencent. Co dość ciekawe, pierwsze gry, takie jak Alan Wake 2 (2023) czy Fortninte już na laptopach z RTX Spark działają. Niebawem do listy tej mają dołączyć inne popularne gry wieloosobowe, takie jak Valorant, League of Legends czy PUBG Battlegrounds. W 2027 roku zaś będzie można spodziewać się premiery najnowszej odsłony Call of Duty.

Ogromna wydajność, ale nie na każdą kieszeń

Choć sprzęty te wydają się spełnieniem marzeń dla wielu osób marzących o wydajnym sprzęcie do pracy i gier, tak nie można zignorować ogromnego "słonia w pokoju", jakim w tym przypadku jest cena. W amerykańskich sklepach laptop Asus ProArt P16 z 32 GB pamięci zunifikowanej, mocniejszym układem oraz dyskiem 1TB wyceniony został na 3399,99 dolarów.

Jest to dość wysoka cena i jeśli ktoś liczył, że w Polsce będzie choć trochę taniej, srogo się rozczaruje. Na polskiej stronie firmy laptop ten wyceniony został na 14 999 zł. Droższe warianty tego modelu kosztują w przedsprzedaży kolejno 19 990 oraz 27 999 zł. Są to więc ceny wykraczające daleko poza możliwości przeciętnego odbiorcy i potwierdzają, że będzie to sprzęt skierowany wyłącznie do profesjonalistów, którzy cenić sobie będą bezkompromisowość oraz mobilność.

Tak wysokie ceny to w głównej mierze zasługa drogiej pamięci RAM, której nadal brakuje na rynku. Nie dziwi więc, że sprzęty, w których jest jej 32 GB lub więcej aktualnie kosztują tyle, ile trzeba zapłacić za porządny, używany samochód. Mimo wszystko nadal zainteresowanie sprzętem jest ogromne, co potwierdził sam Asus, który podczas ostatniej konferencji wynikowej zadeklarował, że partnerzy handlowi wykupili całą pierwszą pulę laptopów, zmuszając producenta do ponownego zamówienia układów u Nvidii.

Czy więc będzie to rewolucja komputerów osobistych, na którą czeka się od lat? A może stanie się to jedynie ciekawostką i co najwyżej sprzętem dla profesjonalistów? Czas pokaże, ale jeśli laptopy z nowymi układami mają wkomponować się na stałe w obraz rynku PC i laptopów, to z tymi cenami może być to po prostu wyjątkowo trudne.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Przemysław Paterek
Przemysław Paterek

Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNowe laptopy prosto od Nvidii. Firma zapowiada ultrawydaje sprzęty, ale cena zwala z nóg »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj