Ukraina wybrała specyficzne cele
Między 8 a 11 października Siły Zbrojne Ukrainy obrały sobie za cel wyjątkowo specyficzne miejsca i dokonały serii aż trzech udanych dronowych. Tym razem jednak, zamiast celowa w rafinerie czy punkty istotne dla przetwarzania lub sprzedaży ropy, celem stały się centra danych rosyjskiej firmy Yandex. Jest to odpowiedź Kijowa na wcześniejsze ataki Rosjan na ukraińską infrastrukturę data center.
Pierwszy atak w nocy z 7 na 8 października wymierzony był w centrum danych w Sasowie w obwodzie rizańskim, 300 kilometrów od Moskwy. Znajdowały się tam m.in. superkomputery Yandexu, które wykorzystywane były do szkolenia sztucznej inteligencji. Noc później doszło do ataku w Kałudze (obw. kałuski), gdzie rannych zostało 9 osób. Ostatni atak miał miejsce 11 października we Włodzimierzu (obw. włodzimierski) ok. 200 km od Moskwy. Ten doprowadził do całkowitego zatrzymania pracy tego obiektu, a dodatkowe ataki na podstacje energetyczne wywołały zakłócenia w dostawach prądu w części miasta.
Efekty tych ataków odczuwają przede wszystkim zwykli obywatele, którzy na co dzień korzystają z internetu. Awarii uległy bowiem usługi takie jak Yandex Cloud, wyszukiwarka, handel elektroniczny, dostawy jedzenia i przeszło 80 innych usług, których infrastruktura korzystała z technologii zaatakowanej firmy. Dosyć znamienne jest to, że ową awarię odczuły także rosyjskie koleje oraz T-Bank, który także wykorzystywał serwery Yandex do obsługi swoich procesów oraz aplikacji. Po ostatnich atakach liczba adresów internetowych, która odpowiadała na zapytania, spadła o 60%.
Po ukraińskich atakach w internecie zrobiło się spokojniej?
Krótko po tych wydarzeniach, zwłaszcza 11 października dało się trafić w sieci na liczne posty, które sugerowały, jakoby ruch tzw. troll kont, prowadzonych przez Rosjan pod przykrywką spadł. Internauci z Polski, ale także innych krajów, sugerowali, że aktywność tego rodzaju profili spadła praktycznie do zera, nie przejawiając żadnych oznak działania.
Sęk w tym, że może być to bardziej wrażenie, niż realny efekt ostatnich ataków. Serwis niebezpiecznik.pl przekazuje, że ruch rosyjskich botów spadł drastycznie, jednak nie chodzi tutaj o konta w mediach społecznościowych. Najbardziej widać to w przypadku tzw. botów-crawlerów, a więc tych znanych z generowania spamu i ataków bruteforce. Dane te potwierdza m.in. Cloudfire, którego dane pokazują, że ruch owych botów spamujących spadł praktycznie do zera.
Więc jeśli patrzeć na kwestię spokoju w internecie bardziej holistycznie, to faktycznie tak jest, choć odczują to przede wszystkim specjaliści od cyberbezpieczeństwa. Czy wpłynie to także na aktywność fałszywych kont, przeprowadzających akcje dezinformacji w mediach społecznościowych? Trudno powiedzieć, bo jak niebezpiecznik.pl zaznacza, że nie można wykluczyć, że serwery dostarczane przez Yandex w jakimś stopniu były narzędziem wspierającym rosyjskie działania wpływu w social mediach. Na razie jednak nie ma żadnych dowodów, aby tak faktycznie było.
Wobec tego wszystkie obserwacje dt. spadku zaangażowania kont szerzących rosyjską propagandę są na razie bardziej ciekawostką niż potwierdzonym faktem. Pewne jest natomiast, że ostatnie ataki są dla Rosjan odczuwalne, co pozwala Ukrainie traktować je jako udane i nie można wykluczyć, że z czasem będzie dochodzić do nich coraz częściej.
Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktor zawodu i pasji. Zajmuje się tematami technologicznymi, branżą gier oraz nowymi mediami. Wolne chwile lubi spędzać nie tylko przy grach, ale także na odkrywaniu i analizowaniu fikcyjnych światów, ewentualnie na składaniu komputerów.
