Forsal logo

Kreml ukrywa prawdę ws. dżumy? "Cały świat czeka na informacje z Rosji"

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
dzisiaj, 12:33
Kreml ukrywa prawdę ws. dżumy? "Cały świat czeka na informacje z Rosji"
Kreml ukrywa prawdę ws. dżumy? "Cały świat czeka na informacje z Rosji"/Shutterstock
Epidemia wąglika w 1979 roku czy katastrofa w elektrowni jądrowej w Czarnobylu w 1986 roku to tylko dwa z wielu przypadków, w których Kreml ukrywał prawdę o tym, co się naprawdę stało. Światowa opinia publiczna obawia się, że w sprawie domniemanego przypadku dżumy na Syberii może być podobnie. Oficjalne komunikaty w tej sprawie są "spóźnione i niejasne", a to dodatkowo podsyca obawy - ocenił w piątek portal Politico.

Kreml niechętnie dzieli się informacjami

Niechęć Kremla do dzielenia się informacjami ze światową opinią publiczną widoczna była nie tylko w przypadku katastrofy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu w 1986 r., kiedy władze ZSRR zwlekały z podjęciem działań i zaprzeczały faktom - przypomniało Politico.

Epidemia wąglika w Swierdłowsku w 1979 roku

W 1979 r. – jak wykazało dochodzenie amerykańskich naukowców – Związek Radziecki zataił informacje o wybuchu epidemii wąglika w Swierdłowsku (obecnie Jekaterynburg), w wyniku której zginęło co najmniej 66 osób. Oficjalnie przekonywano, że przyczyną zachorowań było spożycie skażonego mięsa, podczas gdy w rzeczywistości ludzie ci zostali narażeni na kontakt z bakterią w wyniku wypadku w tajnym laboratorium broni biologicznej.

Epidemia łysienia wśród dzieci w 1988 roku

Rosji zarzucano również tuszowanie tajemniczej epidemii łysienia w obwodzie czerniowieckim w 1988 r., w wyniku której ponad 175 dzieci straciło włosy. Władze radzieckie utrzymywały, że przyczyną było zatrucie talem (poprzez żywność), jednak późniejsze badania podały tę wersję w wątpliwość - czytamy w Politico.

Zakażenia wirusem HIV i Covid-19

Kreml bagatelizował też i zaniżał statystyki dotyczące przypadków zakażenia wirusem HIV, a podczas pandemii Covid-19 Rosję oskarżano o zaniżanie liczby zgonów spowodowanych koronawirusem, zwłaszcza w początkowej fazie tego kryzysu - dodał serwis.

Zamachy bombowe z 1999 roku, zatonięcie okrętu Kursk w 2000 roku, zestrzelenie MH17 w 2014 roku

Praktyka ta wykracza poza kwestie dotyczące zdrowia publicznego - podkreślił portal. Zamachy bombowe na bloki mieszkalne w 1999 r., zatonięcie okrętu podwodnego Kursk w 2000 r. oraz zestrzelenie w 2014 r. samolotu linii Malaysia Airlines (lot MH17) przez wspieranych przez Kreml separatystów – wszystkie te wydarzenia budziły wątpliwości co do sposobu, w jaki Rosja komunikuje się z opinią publiczną, oraz co do jej zaangażowania w przejrzystość działań - wymieniło Politico.

"Cały świat czeka na informacje z Rosji"

UE i USA uważnie monitorują sytuację w Irkucku, ale zdają się tracić cierpliwość w związku ze sposobem, w jaki Rosja przekazuje informacje - zaznaczył serwis.

- Cały świat czeka na informacje z Rosji – powiedziała w czwartek rzeczniczka Komisji Europejskiej Eva Hrncirzova. - Potrzebujemy danych z Moskwy. Wiąże się to z członkostwem Rosji w strukturach WHO na Europę oraz z wymogiem terminowego przekazywania informacji - podkreśliła.

- „Niespójny” sposób komunikacji ze strony Rosji jest niebezpieczny – przyznał przedstawiciel Komisji, wypowiadający się pod warunkiem zachowania anonimowości. - Napędza to wszelkiego rodzaju spekulacje. Utrudnia też, a wręcz uniemożliwia działania prewencyjne – powiedział, cytowany przez Politico.

USA wezwały Rosję do pokazania bardziej szczegółowych danych

Sekretarz stanu USA Marco Rubio wezwał we wtorek Rosję do udostępnienia bardziej szczegółowych danych. Dziennik „The Wall Street Journal” poinformował natomiast w środę, że USA wystosowały do Rosji oficjalną notę dyplomatyczną z prośbą o dodatkowe informacje na temat śmiertelnego przypadku dżumy, przypominając Kremlowi o ciążącym na nim – zgodnie z prawem międzynarodowym – obowiązku terminowego informowania o wybuchach epidemii.

Co się stało w instytucie zajmującym się dżumą?

25 września Daria Szypiłowa, pracownica, zajmującego się dżumą instytutu badawczego w obwodzie irkuckim, miała rozbić probówkę zawierającą patogen wywołujący dżumę płucną – podały lokalne media. Cztery dni później kobieta trafiła do szpitala z objawami ciężkiego zapalenia płuc. Zmarła w nocy z 1 na 2 października. Po jej śmierci w kilku placówkach medycznych w regionie wprowadzono kwarantannę, a około 200 osób, które miały kontakt z kobietą, objęto obserwacją medyczną. Władze informowały, że badania nie wykazały w organizmie zmarłej obecności mikroorganizmów związanych z jej pracą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Politico
oprac. Kamil Nowak

Redaktor i wydawca strony głównej, z redakcjami Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl) związany od 2010 roku. Zajmuje się tematyką stosunków międzynarodowych, polityki gospodarczej i technologicznej, bezpieczeństwa, a także psychologią, zarządzaniem i pracą. Wcześniej zajmował się naukowo teoriami społeczeństwa sieci. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBMW bojkotuje AfD. Koncern wycofał ofertę auta służbowego dla szefa landtagu Saksonii-Anhalt »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj