Szybki wzrost gospodarki bez odpowiednio szybkiego tempa miejskiej zabudowy skazuje miliony ludzi na długotrwałe dojazdy do pracy. W USA takich osób jest już około 2 miliony.

Nazywane są one „superdojeżdżającymi”, czyli osobami, które poświęcają na dojazd do pracy łącznie średnio około dwóch godzin dziennie. Średni cza dojazdu dla całego kraju to 26 minut - podaje Quartz.

Z analizy przeprowadzonej przez firmę ApartmentList na danych U.S. Census wynika, że problem ten dotyczy przede wszystkim trzech obszarów metropolitalnych o bardzo wysokich kosztach życia: San Francisco, Los Angeles oraz Nowy Jork. Jednak fenomen ten jest widoczny też w innych obszarach o bardzo zróżnicowanej charakterystyce (El Paso, Texas, Floryda).

Zjawisko to jest pochodną rosnących kosztów życia w miastach, które wypychają pracowników z klasy średniej i niższej z centr i skazują na długotrwałe dojazdy.

Koszty społeczne wspomnianego zjawiska są wysokie. Z artykułu opublikowanego w 2008 roku w Scandanavian Journal of Economics wynika, że ludzie skazani na katorżnicze podróże systematycznie ubożeją oraz mają znacznie gorsze od lepiej sytuowanych jednostek samopoczucie. U wielu z nich długotrwałe dojazdy wywołują stres, który sprawia, że ich opłacalność staje się mocno dyskusyjna.

Miastami, które zmuszają do długotrwałych dojazdów do pracy największą liczbę osób w USA są kolejno Nowy Jork, Los Angeles, San Francisco, Waszyngton oraz Boston.