10 października obchodzony jest Europejski i Światowy Dzień Przeciwko Karze Śmierci.
Białoruś jest ostatnim krajem w Europie, w którym wykonuje się karę śmierci.
Jak wykonywany jest wyrok śmierci
Strzał w tył głowy – tak wykonywany jest wyrok śmierci na Białorusi. Skazany nie wie, kiedy to się stanie, a informacja przychodzi tuż przed samą egzekucją. Rodzina dostaje informację o śmierci już po wykonaniu wyroku, ale ciało zmarłego nie jest jej oddawane. Władze nie udzielają również informacji o miejscu pochówku.
– Atmosfera całkowitej tajemnicy to spuścizna, która wraz z samą instytucją kary śmierci zachowała się na Białorusi z czasów ZSRS – powiedział PAP Andrej Pałuda z organizacji Wiasna, koordynator kampanii „Obrońcy praw człowieka przeciwko karze śmierci na Białorusi”.
– Z czego wynika ta praktyka – utrzymywania skazanego w niewiedzy, braku informacji dla rodziny, ukrywania informacji o miejscu, gdzie człowiek jest pochowany? W czasach ZSRS tajemnica miała ukryć skalę represji. Często rodzina otrzymywała informację o wyroku np. dziesięciu lat bez prawa do korespondencji, a człowiek już dawno leżał w ziemi – zaznaczył.
Według niego ta niepewność to także dodatkowy element presji.
– Siedząc w celi śmierci, człowiek rozpoznaje i „zgaduje” po odgłosie kroków – czy to niosą jedzenie, czy to strażnik, czy może idą już „po niego” – dodał.
Urzędowa tajemnica rozciąga się także na praktykę prawną i ezopowy język machiny administracyjnej. Żaden dokument czy przedstawiciel państwa nie powie: „pani krewny został rozstrzelany”.
– Nie. Oficjalna formuła brzmi „ubył na mocy wyroku”. To taki eufemizm, za którym kryje się najwyższy wyrok – zaznaczył Pałuda.
Po upadku ZSRS i odzyskaniu przez Białoruś niepodległości kary śmierci nigdy nie zniesiono. W 1994 r. zakazano wymierzania najwyższego wymiaru kary kobietom.
Sytuacja praw człowieka na Białorusi
Od sfałszowanych wyborów prezydenckich w 2020 r. sytuacja praw człowieka na Białorusi dramatycznie się pogorszyła, a pozyskanie jakichkolwiek informacji na temat wymierzanych oraz wykonywanych wyroków stało się jeszcze trudniejsze niż wcześniej. Nie ma już w kraju niezależnych mediów ani organizacji obywatelskich, a obrońcy praw człowieka, którzy wcześniej mozolnie zbierali informacje, monitorując oficjalne dokumenty, raporty sądowe i np. kontaktując się z rodzinami skazanych, mają jeszcze trudniejsze zadanie. Działanie na terenie Białorusi jest niemożliwe, a wszystkie organizacje praw człowieka objęto zakazem. Aktywiści są za granicą lub za kratami.
– Dopiero w tym roku udało się nam uzyskać potwierdzenie informacji o wykonaniu wyroku śmierci w 2024 r. wobec skazanego o nazwisku Taratuta – przypomniał Pałuda.
Wiadomo, że od 2015 r. najwyższy wymiar kary sądy orzekły 24 razy, a po 2020 r. – pięć.
– Nie mamy żadnych danych na temat lat 2025-2026, jednak nie możemy ocenić, czy wynika to z braku wyroków i egzekucji, czy też z braku dostępu do informacji – dodał.
Obecnie, jak podkreślił, „kara śmierci nieodzownie łączy się z sytuacją praw człowieka na Białorusi i jest elementem mechanizmu represji, zastraszania społeczeństwa”.
W ostatnich latach do przepisów regulujących stosowanie kary śmierci wprowadzono poważne zaostrzenia. Doszło do tego m.in. w maju 2022 r., niedługo po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, w którą bezpośrednio była zaangażowana Białoruś, m.in. udostępniając terytorium do ataku na sąsiednie państwo.
– Była to błyskawiczna reakcja władz na przypadki sabotażu na białoruskiej kolei. Chodziło o tzw. partyzantów kolejowych, którzy próbowali przeszkodzić w ruchu pociągów (transportujących wojska i sprzęt) – wyjaśnił Pałuda.
Zmiany polegały na rozszerzeniu przepisów, umożliwiając skazanie na karę śmierci za samo „usiłowanie” popełnienia przestępstwa terrorystycznego.
Drakońskie wyroki
Ostatecznie „partyzantów kolejowych” skazano na drakońskie wyroki, przede wszystkim z artykułów o „terroryzmie”. Wymierzono im kary od 13 do 23 lat więzienia w koloniach o wzmocnionym i zaostrzonym rygorze.
W 2023 r. przepisy ponownie zaostrzono – tym razem wprowadzono możliwość wymierzenia najwyższego wymiaru kary za przestępstwa niezwiązane z morderstwem, a konkretnie – za „zdradę stanu” w przypadku urzędników i wojskowych. Według analityków celem było „zdyscyplinowanie” aparatu państwowego i struktur siłowych.
– To nie są abstrakcyjne zmiany. Przepisy te zastosowano przynajmniej jeden raz – wobec obywatela Niemiec Rico Kriegera, który najpierw został skazany, następnie jednak był ułaskawiony, a następnie – objęty wymianą. Tym razem udało się uniknąć wykonania wyroku, ale nie wpływa to na powagę sytuacji i realność tego instrumentu prawnego – przestrzegł rozmówca PAP.
Pałuda przypomniał stanowisko białoruskich obrońców praw człowieka, którzy od dekad bezskutecznie walczą o zniesienie kary śmierci na Białorusi.
Christy Pike w USA - nieudana egzekucja
– Wszelkie dywagacje, zwłaszcza takie jak te pojawiające się w związku z nieudaną egzekucją Christy Pike w USA, o mniej lub bardziej „ludzkim” obliczu kary śmierci, są pozbawione sensu. Żaden system prawny nie jest wolny od błędów, a nieludzka jest sama kara śmierci – podkreślił. – Nie jest ważne, czy to przycisk, czy zastrzyk, czy nabój. To ludzie zabijają ludzi – podsumował Pałuda.
Według białoruskich przepisów na najwyższy wymiar kary nie można skazać kobiet oraz mężczyzn powyżej 65 lat i poniżej 18 lat (chodzi o wiek w chwili popełnienia przestępstwa). Według szacunków obrońców praw człowieka od powstania niezależnej Białorusi wykonano około 400 egzekucji.
O zniesienie kary śmierci lub wprowadzenie moratorium na jej wykonywanie niejednokrotnie apelowały do władz Białorusi Unia Europejska, Rada Europy, OBWE i międzynarodowe organizacje obrońców praw człowieka.
Justyna Prus (PAP)
just/ joz/
Prawnik. Z marką INFOR związana od 2016 r. Specjalizuje się w tematyce kadrowej, płacowej oraz prawie oświatowym. Autorka licznych publikacji prasowych.

