"Zazwyczaj kryzysy, choć były postrzegane jako coś złego, wzmacniały integrację europejską; obecny kryzys też może być interpretowany z tej perspektywy" - powiedział w rozmowie z PAP politolog z Instytutu Nauk Europejskich belgijskiego Uniwersytetu Louvain-La Neueve.

Zaznaczył, że "wypracowywane rozwiązania (...) wzmacniają kompetencje UE w kwestii kontroli budżetów narodowych, z których stopniowo rezygnują państwa członkowskie". Dlatego "obecny kryzys jest szansą na wzmocnienie projektu europejskiego" - powiedział.

>>> Czytaj też: "Le Figaro": Polskę czeka awans. Może dołączyć do "twardego jądra" Unii

Jego zdaniem osiągnięty w poniedziałek między Paryżem i Berlinem kompromis łączy dwa sprzeczne podejścia - Francji i Niemiec - w kwestii zarządzania gospodarczego. "Niemcy mówili od dawna, że chcą zaostrzenia dyscypliny budżetowej w UE, ale do poniedziałku nie było porozumienia na temat tego, jak ją zorganizować" - powiedział.

Dodał, że w wyniku kompromisu z prezydentem Nicolasem Sarkozym kanclerz Niemiec "osłabiła" swoje żądania wzmocnienia roli Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, ale "dopięła swego, jeśli chodzi o meritum zaostrzenia dyscypliny budżetowej, poprzez propozycję wprowadzenia do konstytucji każdego kraju tzw. złotej reguły, która zakazuje zbyt dużego deficytu i długu". Wcześniej Berlin zabiegał m.in. o to by Europejski Trybunał Sprawiedliwości mógł "anulować" budżety narodowe państw naruszających równowagę budżetową.

Reklama

Sarkozy i Merkel rozmawiali w poniedziałek w Pałacu Elizejskim na temat wspólnych propozycji uzdrowienia sytuacji w strefie euro przed czwartkowo-piątkowym szczytem przywódców UE w Brukseli. Uzgodniony między nimi kompromis zakłada m.in. automatyczne sankcje wobec krajów, których deficyt przekracza 3 proc. PKB i wprowadzenie złotej reguły, która utrzymywałaby w ryzach równowagę budżetową.

Francusko-niemiecki kompromis przewiduje także comiesięczne szczyty przywódców eurogrupy i zgodę na zmianę traktatu UE w marcu, opowiadając się za przeprowadzeniem jej w gronie 27 państw, a jeśli to okaże się niemożliwe - poprzez umowę przyjętą przez państwa eurogrupy, ale otwartą dla innych państw spoza niej.

Zdaniem Delreux nowy traktat, o który zaapelowali Merkel i Sarkozy, przyjmie najprawdopodobniej formę takiej umowy międzyrządowej. Według niego wynikiem rozmów przywódców UE będzie więc "osobny traktat, równoległy do traktatu europejskiego", ale którego zapisy "w przyszłości będą mogły być wpisane do traktatu z Lizbony".