Ma ona przejąć wiele zadań, które do tej pory wypełniała centrala funduszu – chociażby prowadzenie centralnego wykazu ubezpieczonych. Ale UUZ będzie też pełnił zupełnie nowe funkcje. Najbardziej skomplikowaną z nich będzie wycena świadczeń. To w UUZ powstanie nowy cennik, wedle którego oddziały funduszu będą płacić szpitalom za leczenie. Tak zwana taryfa świadczeń po opublikowaniu w formie obwieszczenia prezesa UUZ na stronie internetowej urzędu będzie bezpośrednio wiążąca dla wojewódzkich NFZ.

Innym nowym zadaniem UUZ będzie ocena technologii medycznych. Do tej pory zajmowała się tym Agencja Oceny Technologii Medycznych, AOTM. Teraz to UUZ ma wydawać rekomendacje w przypadku wprowadzania świadczeń gwarantowanych czy określania lub zmiany poziomu lub sposobu finansowania takich świadczeń. Opiniowanie w sprawie wprowadzenia nowych leków czy wyrobów medycznych leżało będzie w kompetencjach rady przejrzystości, która ma działać przy ministrze zdrowia.

UUZ strony nie będzie odgórnie narzucał polityki działania wojewódzkim funduszom, ale będzie kontrolował, czy w regionach nie ma nadużyć. Jeżeli je zauważy, może nakazać NFZ konkretne działania naprawcze. Urząd odziedziczy też po centrali NFZ takie zadania, jak podział środków ze składek między wojewódzkie NFZ czy sporządzanie prognozy przychodów.

Finansowanie zadań UUZ ma być pokrywane ze środków zgromadzonych ze składek na ubezpieczenie zdrowotne, w formie comiesięcznego odpisu. Autorzy szacują roczne koszty utrzymania instytucji na 106 mln zł. Ale gwarantują, że nowy urząd będzie działał sprawniej. Jak piszą autorzy projektu „dodatkowo połączenie tych funkcji w ramach jednego urzędu centralnego spowoduje ograniczenie kosztów operacyjnych związanych z ich realizacją”. Jednak już pojawiają się wątpliwości, czy likwidacja centrali nie będzie tylko pozornym ruchem, bo na jej miejscu pojawi się nowy moloch.

Wczoraj założenia do ustawy decentralizującej weszły w fazę konsultacji wewnętrznych w resorcie zdrowia. Za dwa tygodnie ma zostać ustalona jej ostateczna wersja i wtedy pomysły resortu będą konsultowane z innymi ministerstwami. Później projektem zajmie się rząd. – To duża zmiana systemowa, nie chcemy tego robić pochopnie. Ale jak się wszystko uda, to możemy przekazać Sejmowi projekt ustawy jeszcze przed wakacjami. Nam zależy na czasie, bo to pierwszy krok do reformy – mówi wiceminister zdrowia Sławomir Neumann.

Decentralizacja NFZ ma przygotować pole do wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych oraz pełnej informatyzacji NFZ.