Forsal logo

Królewski sojusz w Rabacie. Jak KGHM może wykorzystać lekcję z Chile? [ANALIZA]

Ten tekst przeczytasz w 12 minut
51 minut temu
Rabat.,Morocco
Królewski sojusz w Rabacie. Jak KGHM może wykorzystać lekcję z Chile? [ANALIZA]/Shutterstock
Polskie hutnictwo miedziowe staje przed poważnym wyzwaniem strukturalnym: wyczerpywanie się najpłytszych partii złóż w LGOM i rosnące koszty eksploatacji wymuszają dywersyfikację źródeł koncentratu. Długoterminową odpowiedzią na ten deficyt może stać się Maroko.

Doświadczenia technologiczne nabyte w obu Amerykach, partnerstwo z państwowym ONHYM i królewską Managem Group oraz krótki, bezpieczny szlak atlantycki dają spółce z Lubina unikalną szansę na zbudowanie własnego przyczółka surowcowego w Afryce Północnej.

Koniec traumy Sierra Gorda i nowy wektor KGHM

Przejęcie kanadyjskiej spółki Quadra FNX w 2012 roku za blisko 9 mld złotych przez lata uznawano za sztandarową porażkę zagranicznej ekspansji KGHM. Obiekty z chilijską Sierra Gorda na czele drenowały kapitał spółki, wymuszając serię odpisów aktualizujących, które łącznie sięgnęły 15 mld złotych. Karty jednak odwróciły się już w 2021 roku, wówczas projekt osiągnął rentowność, przynosząc do centrali zastrzyk kapitałowy rzędu 1,48 mld złotych. Generowana gotówka pozwoliła spłacić lwią część zadłużenia zewnętrznego i wypłacić pierwszą dywidendę. Finansowy zwrot rozbudził ambicje – KGHM przystąpił do budowy czwartej linii mielenia, która ma zwiększyć moce przerobowe zakładu nawet o 25% i wydłużyć żywotność kopalni do 2045 roku. Sierra Gorda staje się fundamentem regionalnego hubu: trwają rozmowy o przetwarzaniu rud z sąsiedniej kopalni Spence, a w rejonie Catabela North-East prowadzone są nowe prace poszukiwawcze. Tym samym, lokalna silna pozycja KGHM-u uległa stabilizacji, umożliwiając dalszy rozwój zagraniczny.

Równolegle do sukcesów w Ameryce Południowej, KGHM porządkuje portfolio w Ameryce Północnej, gdzie w Kanadzie kontynuuje pogłębianie drugiego szybu projektu Victoria, a w USA finalizuje sprzedaż wyeksploatowanej kopalni Carlota, skupiając zasoby na aktywach Robinson.

Kontrastuje to z sytuacją w kraju. Złoża macierzyste w LGOM stopniowo tracą dawną rentowność. Średnia głębokość eksploatacji przekracza już 1100 metrów, gdzie naturalna temperatura skał dochodzi do 50°C, a utrzymanie wydobycia wymusza olbrzymie nakłady na nową wentylację wyrobisk. Jeśli huty w Głogowie i Legnicy mają utrzymać pełne moce przetwórcze i konkurencyjność kosztową, KGHM musi zasilić je zewnętrznym, jakościowym koncentratem.

Wykorzystując obecne okno możliwości i poduszkę finansową, KGHM staje przed kluczową szansą ekspansji w Afryce. Nabyte w Amerykach kompetencje inżynieryjne w połączeniu z unijną inicjatywą o surowcach krytycznych (CRMA) dają polskiej spółce niespotykaną dotąd dźwignię wejścia na nowy rynek. Kluczowy pozostaje jednak wybór kierunku: podczas gdy uwaga światowych gigantów koncentruje się niemal wyłącznie na Afryce Subsaharyjskiej, pragmatyczną alternatywę stanowi Maghreb.

Dlaczego Maghreb, a nie Pas Miedzionośny?

Pas Miedzionośny, obejmujący Demokratyczną Republikę Konga (DRK) i Zambię, to główna arena rywalizacji mocarstw o kluczowe surowce transformacji energetycznej. Z jednej strony Unia Europejska i USA próbują budować alternatywę w postaci Korytarza Lobito, z drugiej niepodzielną hegemonię utrzymują Chiny, kontrolujące operacje w 15 z 19 kluczowych kopalni w DRK. Warszawa w porównaniu do światowych gigantów nie dysponuje narzędziami projekcji siły w tym regionie ani parasolem wywiadowczo-militarnym zdolnym zabezpieczyć polskie inwestycje. Aktywa państwowego giganta byłyby tam bezpośrednio wystawione na ryzyko polityczne, strukturalny chaos oraz działania lokalnych watażków i najemników m.in. z rosyjskiego Africa Corps, tym samym windując potencjalne ryzyko na skraj nieopłacalności.

Zamiast licytować się z mocarstwami o zdominowane rynki, KGHM może zbudować własną pozycję na północy kontynentu. Naturalnym partnerem jest Maroko – państwo instytucjonalnie stabilne, silnie związane gospodarczo z Unią Europejską i posiadające jednoznaczny wektor prozachodni. Dodatkowy parasol dyplomatyczny pod wspólne inwestycje tworzy polskie poparcie dla marokańskiego planu autonomii Sahary Zachodniej – absolutnie niezbędne do rozpoczęcia współpracy z Rabatem.

O przewadze Maroka decyduje przede wszystkim geografia. Położenie nad Atlantykiem pozwala zbudować łańcuch dostaw całkowicie odporny na blokady globalnych wąskich gardeł morskich, oparty na bezpiecznej trasie wzdłuż wybrzeży Europy. Czas tranzytu z marokańskich portów atlantyckich do hubów w Europie to zaledwie 4 do 7 dni, co wobec ponad 40 dni w przypadku transportu z Chile, oznacza radykalną redukcję kapitału zamrożonego na statkach oraz drastyczne cięcie emisji z transportu morskiego. W realiach zaostrzającej się unijnej polityki klimatycznej i dyskusji o rozszerzeniu mechanizmu CBAM na miedź, krótki szlak potencjalnie zasilany w przyszłości lokalnym OZE staje się twardym atutem ekonomicznym. Do tego dochodzi komplementarność geologiczna: część marokańskich złóż wykazuje charakterystykę zbliżoną do rud z dolnośląskiego zagłębia, co wydatnie ułatwia ich późniejszą obróbkę hutniczą w polskich rafineriach.

Potencjał marokańskich złóż

Marokańska geologia miedziowa opiera się na dwóch kluczowych typach mineralizacji surowca: osadowej oraz porfirowo-hydrotermalnej. O ile złoża osadowe to macierzysta domena inżynierów z Dolnego Śląska, o tyle rudy hydrotermalne i porfirowe stanowią obszar doświadczeń opanowanych przez polską spółkę w chilijskiej Sierra Gorda. Podpisane 24 marca 2026 roku w Rabacie memorandum o współpracy z państwowym urzędem ONHYM oraz Managem Group nie pozostało jedynie dyplomatyczną deklaracją, jak ujawnił sam prezes KGHM, porozumienie weszło w fazę operacyjną: polscy geolodzy rozpoczęli wstępne rozpoznanie terenu, przygotowując grunt pod formalne wnioski o koncesje eksploracyjne.

Kluczem do zrozumienia skali stojącej przed spółką szansy jest profil drugiego z sygnatariuszy. Managem Group to ramię wydobywcze prywatnego funduszu inwestycyjnego marokańskiej rodziny królewskiej, tym samym wejście w partnerstwo z Managem oznacza de facto relację z najwyższym szczeblem decyzyjnym w Rabacie. Spółka jest bezwzględnym krajowym liderem w wydobyciu kobaltu i srebra, realizując m.in. z francuską Grupą Renault strategiczny projekt produkcji siarczanu kobaltu do baterii pojazdów elektrycznych. Co istotne, Managem z powodzeniem operuje również w Afryce Zachodniej i Środkowej (wydobywając złoto, kobalt i miedź). Współpraca z królewskim koncernem tworzy zatem nie tylko przyczółek na rynku marokańskim, lecz także potencjalną platformę do dalszej, selektywnej ekspansji w regionie. Sojusz z Managem to jednak miecz obosieczny: wejście w orbitę interesów rodziny królewskiej minimalizuje ryzyko biurokratyczne, ale eliminuje instytucjonalną symetrię w przypadku ewentualnych sporów koncesyjnych. W relacji z królewskim holdingiem KGHM będzie musiał polegać na twardych gwarancjach międzyrządowych, a nie standardowym arbitrażu handlowym.

Wśród analizowanych aktywów w samym Maroku kluczowe miejsce zajmuje Tizert w prowincji Taroudant, czyli największy i najnowocześniejszy projekt miedziowy w kraju, o docelowej rocznej produkcji na poziomie 100–120 tys. ton koncentratu (ok. 30–33 tys. ton czystej miedzi). Managem rozwija ten projekt samodzielnie, co uniemożliwia bezpośrednie wejście KGHM w strukturę właścicielską od podstaw. Przestrzeń do współpracy wciąż jednak istnieje: KGHM może zaoferować zaawansowane know-how w dziedzinie automatyzacji głębinowej, odwadniania czy mechaniki wyrobisk, negocjując w zamian długoterminowe kontrakty offtake na gotowy koncentrat do zasilenia polskich pieców hutniczych.

Zagospodarowanie Tizertu nie zamyka marokańskiego rynku; Rabat dysponuje aktywami idealnie skrojonymi pod profil KGHM. Projekt Bouskour, oparty na mineralizacji zbliżonej do doświadczeń z Sierra Gorda, znajduje się w fazie przedinwestycyjnej, z zasobami szacowanymi na ponad 40 mln ton rudy. Deficyt wody w regionie wymaga zaawansowanych technologii obiegu zamkniętego i oszczędnej flotacji – dokładnie takich, jakie polscy inżynierowie optymalizowali na pustyni Atakama. Tworzy to optymalną przestrzeń do powołania spółki joint-venture i wykorzystania doświadczeń z Chile.

Z kolei w portfelu państwowego ONHYM wyróżniają się dwa perspektywiczne obszary: rejon Tazalaght oraz Asfalou. Choć oba były w przeszłości przedmiotem lokalnej eksploatacji, wciąż oczekują na głębokie, nowoczesne rozpoznanie geofizyczne. Złoża w Asfalou leżą w trudnym reżimie hydrogeologicznym, co stanowiło barierę dla dotychczasowych operatorów, lecz wpisuje się w kompetencje KGHM nabyte w Ameryce Południowej. Z kolei struktura geologiczna rejonu Tazalaght wykazuje cechy zbliżone do tej znanej z rodzimego LGOM-u. Otwiera to drogę do wdrożenia sprawdzonych w Polsce technologii mechaniki podziemnej i flotacji, które koncern z Lubina doskonali od ponad pół wieku. Podział na natychmiastowy offtake z Tizertu oraz długofalową eksplorację obszarów ONHYM jest konieczny ze względu na czas: podczas gdy rozpoznanie Asfalou czy Tazalaght to perspektywa produkcyjna kolejnej dekady, presja kosztowa w LGOM wymaga zabezpieczenia pierwszych dostaw koncentratu w znacznie krótszym horyzoncie czasowym.

Współpraca i symbioza technologiczna

Współpraca z Rabatem nie może ograniczać się jednak tylko do prostego modelu surowcowego, opartego na drenażu zasobów. KGHM musi chronić krajowe hutnictwo w Głogowie i Legnicy, dlatego celem strategicznym pozostaje import wzbogaconego koncentratu, a nie surowej rudy. Dla Marokańczyków kluczowe jest natomiast pozostawienie jak największej części łańcucha wartości na miejscu. Rosnąca samoświadomość potencjału na całym kontynencie wymaga zmiany podejścia do współpracy w regionie – odpowiedzią na te rozbieżne interesy jest zaawansowany transfer technologii wzbogacania, mechanizacji i gospodarki wodnej.

Zamiast powielać schematy eksploatacyjne, Polska może wnieść unikalną wartość w obszarze optymalizacji procesów hydrometalurgicznych i flotacji. Wspólne projekty z Managem Group – dysponującą już rozwiniętym segmentem kobaltowym – mogłyby objąć rozbudowę instalacji rafinacji metali towarzyszących i siarczanów na potrzeby europejskiego przemysłu bateryjnego. Taki model realnie wspiera unijną dywersyfikację z dala od dominacji chińskich przetwórców, tworząc jednocześnie trwałe miejsca pracy w marokańskim przemyśle przetwórczym. Rozbudowa łańcucha rafinacji wiąże się też z potencjalną szansą na dodatkowe finansowanie i polityczne wsparcie europejskich partnerów.

Ofertę surowcową powinien uzupełniać polski klaster przemysłowy. Poprzez utworzenie w Maroku regionalnych baz serwisowych i dystrybucyjnych dla polskich maszyn górniczych powstałaby nowa przestrzeń ekspansji dla rodzimego sektora ciężkiego. Potencjalnie pozwoliłoby to zaoferować marokańskim kopalniom konkurencyjną, sprawdzoną w trudnych warunkach dolnośląskich alternatywę wobec silnie zakorzenionego na rynku sprzętu francuskiego czy chińskiego. Potencjalna próba ekspansji wymagałaby uzyskania preferencyjnych warunków dla lokalnych odbiorców, w starciu z subsydiowanym sprzętem z Chin cenniejsze może być tylko prawdziwe dzielenie się technologią. Budowa pozycji polskich dostawców sprzętu nie obędzie się również bez oporu sojuszniczego – wymaga przełamania tradycyjnej dominacji francuskich i skandynawskich łańcuchów dostaw oraz konieczności zaoferowania konkurencyjnego mechanizmu finansowania eksportu.

Równie istotnym atutem KGHM pozostaje transfer know-how w zarządzaniu zasobami wodnymi w warunkach skrajnego deficytu hydrologicznego. Rozwiązania przetestowane w Sierra Gorda – obejmujące pompowanie nieodsolonej wody morskiej rurociągami na duże odległości i wysokości oraz jej integrację z procesami flotacji – odpowiadają na kluczowy problem południowych prowincji Maroka. Wdrożenie tego typu instalacji, zasilanych lokalną energetyką słoneczną i wiatrową, zdejmuje presję środowiskową z deficytowych zasobów wód gruntowych, chroniąc marokańskie rolnictwo przed konkurencją ze strony kopalń i dając kolejne szanse na partnerstwa z europejskimi sojusznikami, zwiększając rolę polskich projektów.

Budowa trwałego partnerstwa wymaga również zakotwiczenia instytucjonalnego. Inwestycjom przemysłowym powinno towarzyszyć powołanie Polsko-Marokańskiego Ośrodka Kompetencji Górniczych, opartego na współpracy Akademii Górniczo-Hutniczej z wiodącymi uczelniami w Maroku (na czele z École Nationale Supérieure des Mines de Rabat). Wspólne programy badawcze i kształcenie kadr inżynieryjnych budują pozycję Polski jako przewidywalnego i sprawdzonego partnera na lata. Współpraca akademicka wiązałaby się z nieproporcjonalną szansą budowy regionalnego wizerunku. Całość przedsięwzięcia potencjalnie mogłaby zostać zgłoszona jako Projekt Strategiczny w ramach unijnego rozporządzenia CRMA, co otworzyłoby drogę do lewarowania inwestycji preferencyjnymi kredytami Europejskiego Banku Inwestycyjnego oraz grantami z programu Global Gateway.

Marokański wektor surowcowy

Doświadczenia wyciągnięte z chilijskiej Sierra Gorda stają się dla KGHM kapitałem, który pozwala przedefiniować wektory zagranicznej ekspansji. Polska spółka nie musi wybierać między defensywnym trwaniem przy wyczerpujących się złożach Dolnego Śląska a wejściem w ryzykowne, niestabilne operacje w Afryce Subsaharyjskiej.

Partnerstwo z Rabatem oferuje unikalną synergię: łączy komplementarność geologiczną z bezpieczeństwem logistycznym krótkiego szlaku atlantyckiego oraz parasolem unijnej dyplomacji surowcowej. Jeśli KGHM zdoła połączyć zabezpieczenie wsadu hutniczego z transferem zaawansowanych technologii hydrologicznych, promocją rodzimego klastra maszynowego i współpracą akademicką – Maroko stanie się modelowym przyczółkiem polskiego przemysłu w Afryce. Przyczółkiem, który nie tylko ustabilizuje bilans surowcowy polskich hut na dekady transformacji, ale również wyznaczy nowy standard ekspansji polskiego kapitału na rynkach Globalnego Południa.

Autor: Franciszek Kopczewski – Analityk ds. konfliktów asymetrycznych, bezpieczeństwa surowcowego i Globalnego Południa. Publikował na łamach CIMSEC, Modern Diplomacy, Eurasia Review, polskiego Układu Sił i Portalu Obronnego oraz greckiego think tanku KEDISA. Student Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Źródło zewnętrzne
oprac. Oliwia Zielińska

Specjalizuje się w tematach z pogranicza bezpieczeństwa, finansów i technologii. Publikuje w serwisach Grupy INFOR, m.in. na Dziennik.pl i Forsal.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKrólewski sojusz w Rabacie. Jak KGHM może wykorzystać lekcję z Chile? [ANALIZA] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj