– Konieczna jest przebudowy systemu i przejścia od pustych statystyk do realnych wskaźników jakościowych – tłumaczy Krzysztof Zdobylak, zwracając przy okazji uwagę na znacznie groźniejsze, a wciąż spychane na boczny tor zjawisko. Chodzi o kryzys efektywności.
– Polska wydaje nieproporcjonalnie dużo funduszy na kosztowne lecznictwo szpitalne, podczas gdy w rozwiniętych państwach większość problemów zdrowotnych rozwiązuje się znacznie taniej i skuteczniej na poziomie lekarza rodzinnego, pielęgniarki oraz położnej – wyjaśnia.
Co się naprawdę dzieje w POZ
Choć program opieki koordynowanej rozwija się w podstawowej opiece zdrowotnej od czterech lat, tempo zmian wyraźnie wyhamowało. Doniesienia o objęciu reformą połowy placówek POZ w kraju to w dużej mierze mit. Ekspert zaznacza, że to liczba krążąca w przestrzeni publicznej od blisko dwóch lat, a rzeczywistość jest bardziej skomplikowana.
Jak informuje, część przychodni realizuje zaledwie ułamek z pięciu dostępnych ścieżek terapeutycznych, włączając do nich jedynie wybraną grupę chorych.
– Brakuje też wyznaczonego przez decydentów sztywnego horyzontu czasowego np. dojścia do 100 proc. placówek w ciągu roku lub półtora oraz uwzględnienia specyfiki małych, wiejskich ośrodków w zestawieniu z dużymi centrami miejskimi. Placówki obawiają się również braku stabilnego i pewnego finansowania w dłuższej perspektywie – wyjaśnia Krzysztof Zdobylak.
W jego ocenie błędem jest ocenianie reformy wyłącznie przez mierniki procesowe, czyli przez liczbę podpisanych umów czy wykonanych procedur medycznych. Jak podkreśla prawdziwym celem powinna być weryfikacja tego, jak wdrożenie opieki koordynowanej realnie poprawiło zdrowie ubezpieczonych w NFZ.
– Dziś państwo takich danych jakościowych po prostu nie posiada – wyjaśnia.
Reforma sieci szpitali i inne działania
Aby odwrócić tradycyjną „piramidę świadczeń”, konieczne jest całościowe spojrzenie na system, który przypomina układ naczyń połączonych. Inwestycje w POZ muszą iść w parze z reformą sieci szpitali oraz ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, tylko wtedy wydatki na wczesne etapy leczenia zwrócą się w postaci mniejszego obłożenia oddziałów ratunkowych i szpitalnych.
– Kluczowym ogniwem nowej architektury zdrowia ma być koordynator. Pacjent nie może być zmuszany do samodzielnego błądzenia po labiryncie procedur. Zadaniem placówki POZ, funkcjonującej docelowo jako kompleksowa, a nie jedynie „podstawowa” opieka, powinno być pilotowanie chorego od pierwszej wizyty, przez ewentualne konsultacje i hospitalizacje, aż po wyzdrowienie. Niezbędne jest też włączenie do opieki koordynowanej setek tysięcy pacjentów onkologicznych, którzy dziś nie mają dostępu do skoordynowanego wsparcia blisko domu – wylicza Krzysztof Zdobylak, zwracając jednocześnie uwagę, że dziś o standardzie leczenia decyduje w Polsce kod pocztowy i odrobina szczęścia, co stoi w sprzeczności z zasadą równego dostępu do świadczeń. Ekspert podkreśla, że zamiast emocjonować się wyłącznie długością kolejek, czas zbudować system jednej prędkości oparty na danych i mierzalnych efektach zdrowotnych.
PO