Protestujący blokują wejście do odlewni od poniedziałku.

Sekretarz generalny CGT w Fonderie de Bretagne, Mael Le Goff, powiedział AFP, że wstrzymano pracę w zakładzie, a stu pracowników jest gotowych blokować go dzień i noc. "Protestujemy przeciwko zamknięciu fabryki" - mówił Le Goff, zwracając uwagę, że jej kierownictwo nie zaprzeczyło doniesieniom medialnym w tej sprawie.

Założona w 1965 roku Fonderie de Bretagne, spółka zależna Grupy Renault, jest ważnym zakładem produkcyjnym w południowej Bretanii. Zatrudnia ok. 370 osób, a wytwarzane są tam części odlewnicze dla przemysłu motoryzacyjnego oraz części do silników i skrzyń biegów.

Renault wraz ze swoimi japońskimi partnerami Nissanem i Mitsubishi zapowiedziało na środę przedstawienie planu dalszej strategicznej współpracy. W piątek Grupa Renault ma zaprezentować plan oszczędnościowy o wartości 2 mld euro, co zapowiadano już w lutym.

Tymczasem jeszcze we wtorek prezydent Francji Emmanuel Macron ma ujawnić plany pomocy publicznej dla całego sektora motoryzacyjnego.

Reklama

Grupa Renault przechodzi obecnie kryzys. Dostawy samochodów w Europie spadły w kwietniu aż o 79 proc., a epidemia koronawirusa spowodowała zamknięcie fabryk koncernu oraz sieci dostawców i dilerów samochodowych.

Według mediów czterem fabrykom koncernu grozi zamknięcie: w Flins, Choisy-le-Roi, Dieppe oraz właśnie w Bretanii. Tymczasem francuski rząd chce, aby Renault przestał rozbudowywać fabryki za granicą. Gotów jest też zwiększyć subsydia na produkcję samochodów elektrycznych oraz finansowe wsparcie dla osób o niskich dochodach, które chcą nabyć nowe samochody, mniej zanieczyszczające środowisko.

W kwietniu ogłoszono przyznanie 5 mld euro pomocy dla Renault. Jednak minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire zaznaczył, że rząd oczekuje najpierw planu naprawczego ze strony koncernu i ograniczania emisji CO2.

Z Paryża Katarzyna Stańko (PAP)