Polacy ignorują ostrzeżenia MSZ, latają do Dubaju, Kataru, Omanu. Sikorski: „Mam nadzieję, że nie będą domagać się ewakuacji na koszt podatnika”

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 marca 2026, 09:46
[aktualizacja 10 marca 2026, 11:03]
Szef MSZ Radosław Sikorski
Szef MSZ Radosław Sikorski/Shutterstock
Wojna na Bliskim Wschodzie nie odstraszyła tych, którzy już zapłacili za wycieczki i nie chcą zmieniać swoich planów. Wielu Polaków wciąż lata do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, mimo wyraźnych ostrzeżeń MSZ. Szef MSZ Radosław Sikorski ostro to skrytykował.

Atak Izraela na Iran 28 lutego 2026 roku zaskoczył nie tylko tych, którzy nieszczególnie interesują się polityką światową. Jednak część osób nawet po wybuchu konfliktu, który nie ominął również ZEA, do tej pory enklawy luksusu i beztroskiego wypoczynku, uparcie lata do Dubaju, Omanu czy Kataru.

Polacy nie boją się latać do Dubaju? Jest komentarz szefa MSZ

Tylko od 1 marca do krajów, które są zagrożone atakami, wyleciało 736 Polaków. Najwięcej do Zjednoczonych Emiratów Arabskich: to - jak wynika z danych udostępnionych przez Straż Graniczną - 368 osób. Choć MSZ ostrzega przed podróżami do tych krajów, Polacy te ostrzeżenia ignorują.

Jeśli chodzi o ZEA, Ministerstwo Spraw Zagranicznych „odradza wszelkie podróże do Zjednoczonych Emiratów Arabskich“. Najwyraźniej jednak ostrzeżenie to nie ma takiej siły, jak zapewnienia osób, które w Dubaju przebywały w czasie pożaru w pięciogwiazdkowym hotelu w luksusowej dzielnicy Palm Jumeirah. W sieci można było obejrzeć m.in. relacje influencerów, którzy mieszkają w ZEA lub spędzają tam urlop. Zgodnie z dotychczasową narracją, Dubaj przedstawiany był jako bezpieczny.

I choć wiele wskazuje na to, że Dubaj przestaje być bezpieczną przystanią dla inwestorów, a Polaków wylatujących do ZEA na wakacje raczej odstraszy niż przyciągnie, najwyraźniej jest inaczej. Jak skomentował beztroski stosunek Polaków do ostrzeżeń MSZ Radosław Sikorski, ma nadzieję, że „nie będą domagać się ewakuacji na koszt podatnika“.

We wtorkowe przedpołudnie na platformie X, szef MSZ opublikował kolejny wpis na temat ewentualnej ewakuacji Polaków do kraju. „Proszę Państwa o poparcie dla takiej zmiany ustaw aby za powrót do kraju samolotem rządowym lub wojskowym z miejsc gdzie były ostrzeżenia o niebezpieczeństwie można było pobierać opłatę“ - napisał Radosław Sikorski.

W poniedziałkowy poranek rzecznik MSZ Maciej Wewiór poinformował z kolei, że do niedzieli 8 marca do kraju wróciły 8064 osoby, po które Polska wysłała samoloty. Odbyły się 44 loty. To Polacy, którzy utknęli w krajach Bliskiego Wschodu, gdy nagle zamknięto przestrzeń powietrzną. Obecnie przywracane są połączenia komercyjne, Polacy z krajów zagrożonych bombardowaniami wracają również samolotami rejsowymi. Każdego dnia około tysiąc polskich obywateli przylatuje do kraju.

O co w związku z atakiem Izraela na Iran apeluje  MSZ?

Oprócz ostrzeżeń przez wszelkimi podróżami do ZEA i krajów zagrożonych atakami odwetowymi ze strony Iranu, Ministerstwo Spraw Zagranicznych zachęca również do rejestrowania swojej podróży w systemie Odyseusz.

Nie jest to obowiązkowe, jednak umożliwia - w razie zagrożenia - kontakt MSZ z obywatelem Polski. Zarejestrowanie się w systemie pozwala również na otrzymywanie bieżących powiadomień o zagrożeniach w kraju podróży oraz innych informacji konsularnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj