Ukraińcy kontratakują w obwodzie zaporoskim
W poniedziałek ukraiński ekspert wojskowy Kostantin Maszowiec poinformował, że rosyjskie Zgrupowanie Wojsk "Dniepr" – obejmujące 58. Armię Ogólnowojskową działającą w zachodniej części obwodu zaporoskiego oraz w obwodzie chersońskim – "praktycznie zatrzymało się" w rejonie Orichiwa oraz na dalekich przedpolach Zaporoża (w rejonie miejscowości Prymorskie, około 15 km na południe od miasta).
Według Maszowca ukraiński kontratak zmusił rosyjskie pododdziały do wycofania się z północnej i centralnej części Prymorskiego. Poza tym, zgodnie z jego relacją, rosyjskie wojska wyparto również z Nowojakoliwki i północnej części Łukjaniwskiego (obie miejscowości na południowy wschód od Zaporoża) oraz odepchnięto je na południe od Pawliwki (na południe od Nowojakoliwki).
Do tego Rosjanie bez powodzenia próbują posuwać się naprzód w rejonie samego Orichiwa (około 50 km na południowy wschód od Zaporoża). Atakują na południowy wschód od miasta – w okolicach Biłohirii i Małej Tokmaczki – a także na południe od Orichiwa – w rejonie Robotynego i Danyliwki – oraz na zachód i północny zachód od Orichiwa w kierunku Małych Szczerbaków i Nowopawliwki.
Maszowiec zaznaczył, że ukraińskie kontrataki zmuszają Rosjan do obrony, uniemożliwiając im skuteczne rozwijanie własnego natarcia.
Rosjanie chcieli wziąć Orichiw w "kleszcze" i ruszyć na Zaporoże
Analitycy z Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) twierdzą, że ograniczone ukraińskie kontrataki i zwiększona presja dronowa na Rosjan w tym rejonie trwają od lutego. Według nich celem tych działań jest wzmocnienie kontruderzenia Sił Zbrojnych Ukrainy w okolicach Hulajpola, na granicy obwodów zaporoskiego i dniepropietrowskiego (obszar położony ponad 30 km na północny wschód od Orichiwa). Jaki jest ich cel?
Jak pisze ISW, rosyjskie dowództwo liczyło, że postępy w rejonie Hulajpola i Orichiwa otworzą im drogę na Zaporoże – ważny ośrodek przemysłowy Ukrainy, który przed wojną liczył przeszło 700 tys. mieszkańców. Jeszcze pod koniec 2025 r. – gdy ich oddziały stosunkowo szybko zajmowały teren w rejonie Hulajpola – wydawało się to możliwe.
Według amerykańskich analityków dowódcy Putina – jak to mają w zwyczaju – chcieli wziąć Orichiw w "kleszcze", nacierając na miasto od wschodu (ze strony Hulajpola) i od zachodu (z rejonu Prymorskiego). "Pozwoliłoby to obejść silnie umocnione ukraińskie linie obrony w obwodzie zaporoskim, biegnące ze wschodu na zachód, zamiast prowadzić kosztowne natarcia czołowe z południa" – czytamy w raporcie ISW.
Teraz, gdy Ukraińcy wiążą ich siły na kluczowych kierunkach kontratakami, Rosjanie mogą zapomnieć o rychłej realizacji tych założeń.
Dlaczego Rosjanom nie idzie?
ISW ocenia, że na początku marca Rosjanie znaleźli się na południu Ukrainy w trudniejszym położeniu niż jeszcze parę miesięcy temu. Dlaczego?
Ukraińcy zaatakowali ich w momencie, gdy w ich szeregi wkradł się chaos związany z problemami z łącznością i systemami dowodzenia, które pojawiły się po blokadzie Starlinka na początku lutego.
Poza tym kontrataki SZU uniemożliwiły im umocnienie pozycji zajętych jesienią 2025 r. Wojska Putina szły do przodu, wykorzystując głównie taktykę infiltracji – małe grupki ich żołnierzy przenikały przez linię frontu, gromadziły się na tyłach ukraińskich punktów oporu i potem ruszały dalej do ataku. Dlatego też Ukraińcy mogli z łatwością namierzyć i po kolei wybić ich nieokopane, rozrzucone na znacznym obszarze "szpice".
"Wykorzystanie tych błędów przez Ukrainę prawdopodobnie pozbawiło Rosjan dogodnych pozycji wyjściowych, z których planowali rozpocząć letnią ofensywę mającą – dość nierealistyczny – cel dotarcia do Zaporoża" – twierdzi ISW.
Rosyjska armia jest za słaba, by zrealizować plany Putina
Ukraińskie lokalne kontrataki na południu mogą mieć poważne konsekwencje na pozostałych odcinkach frontu. Rosjanie bowiem już osiągają minimalne postępy na wszystkich kierunkach natarcia, a w rejonie Kupiańska mają nawet problemy z utrzymaniem zajętych pozycji. Tymczasem muszą przerzucać swoje siły, często jednostki uznawane za elitarne, z kierunków priorytetowych – czyli z obwodu donieckiego – na południe. To wpływa na przebieg wojny. ISW pisze:
"Fakt, że seria ukraińskich kontrataków na poziomie taktycznym zmusza Rosję do podejmowania decyzji na poziomie operacyjnym i strategicznym, wskazuje, jak bardzo rosyjskie siły są rozciągnięte jeszcze przed rozpoczęciem planowanej dużej ofensywy. Kreml najprawdopodobniej będzie musiał porzucić wcześniejsze założenia ofensywy wiosna–lato 2026 albo znacząco je zmodyfikować – w obwodzie donieckim, w obwodzie zaporoskim lub w obu tych rejonach jednocześnie".
Amerykańscy analitycy kwitują, że obecnie "rosyjskie siły zbrojne po prostu nie dysponują potencjałem, który pozwalałby przełamać ukraińską obronę w sposób, o jakim nieustannie mówi rosyjski prezydent Władimir Putin".