Rosjanie wyją z wściekłości. Musk odciął im "technologiczną protezę"

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 lutego 2026, 10:40
[aktualizacja 6 lutego 2026, 08:14]
Muskie
Rosjanie wyją z wściekłości. Musk odciął im "technologiczną protezę"/Telegram
Armia Kremla traci swoją „technologiczną protezę” – przestały działać terminale Starlink, których używano do komunikacji i dowodzenia na froncie. Rosyjscy blogerzy wojenni podnieśli larum. „Teraz gwałtownie wyjdzie na jaw, że oddziały pozbawione łączności nie są w stanie działać skutecznie. To będzie nowina dla niektórych w rządowych gabinetach” – napisał jeden z nich.

"90 proc. jednostek bez internetu". Panika wśród blogerów

W środę wieczorem tzw. Z-blogerzy poinformowali, że na całym froncie przestały działać terminale łączności satelitarnej Starlink. "Na całym froncie Starlinki padły. U przeciwnika też" – napisał na Telegramie Władimir Romanow (ok. 140 tys. obserwujących). Wkrótce doniesienia te potwierdzili kolejni jak "Dwaj Majorzy", "Obserwator Wojskowy" oraz "Białoruski Siłowik". Ten ostatni zaznaczył, że satelitarny internet nie działa w niemal 90 proc. jednostek. 

"Teraz nagle wyjdzie na jaw, że oddziały pozbawione łączności nie są w stanie działać skutecznie. To będzie nowina dla niektórych w rządowych gabinetach" – narzekał jeden z blogerów, cytowanych przez rosyjski niezależny serwis Moscow Times.

Rosja nie ma alternatywy dla Starlinka

Z kolei kanał Alex Parker Returns – prowadzony przez Z-patriotę, czasem równie krytycznego wobec poczynań rosyjskiego MON jak nieżyjący Prigożyn – zaznaczył, że restartowanie terminali tym razem "nic nie da".  "Najmocniej uderzy to w wysunięte grupy szturmowe, na przykład w rejonie Kupiańska. Zostały one całkowicie odcięte od łączności z zapleczem" – podkreślił. 

Natomiast "Obserwator Wojskowy" podkreślił, że to naprawdę potężny kłopot dla rosyjskiej armii, która wciąż nie ma własnej alternatywy dla amerykańskiego Starlinka. "Wiele rozwiązań, w tym dowodzenie na polu walki, było na nim oparte i traktowane jako coś oczywistego" – stwierdził.

Rosjanie niejako sprowokowali Kijów i firmę SpaceX, właścicieli systemu satelitarnego, do takich działań. W styczniu zaczęli na szeroką skalę instalować terminale Starlink na swoich dronach uderzeniowych – Shahed, Mołnia i BM-35 – i atakować cele w Ukrainie.  

W reakcji minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow interweniował u Elona Muska, do którego należy SpaceX. Miliarder i jego ludzie szybko zareagowali. Najpierw wprowadzono tymczasowe rozwiązanie, utrudniające operowanie rosyjskim dronom ze Starlinkami. Teraz Kijów ogłosił, że wszystkie terminale Starlink w kraju zostaną ponownie zarejestrowane – te, które nie trafią na tzw. białą listę, po prostu przestaną działać. Fedorow zaznaczył, że to jedyna techniczna możliwość przeciwdziałania wykorzystywaniu terminali przez armię Putina.   

"Biała lista Starlink działa – autoryzowane terminale pracują normalnie. Kontynuujemy weryfikację i współpracujemy ze SpaceX, aby zapewnić szybką rejestrację terminali. To pierwszy taki przypadek na świecie wdrażany w czasie rzeczywistym. Jesteśmy wdzięczni zespołowi SpaceX za ich zaangażowanie 24/7" - czytamy we wpisie Fedorowa z czwartku.

Z kolei doradca ministra obrony Ukrainy Serhij Sternenko – co potwierdzają teraz rosyjscy blogerzy wojenni – zapewniał, że po masowym odłączeniu Starlinka rosyjskie jednostki napotkają poważne problemy z dowodzeniem na poziomie taktycznym, a ukraińska armia będzie mogła odzyskać przewagę w zakresie łączności.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj