"90 proc. jednostek bez internetu". Panika wśród blogerów

W środę wieczorem tzw. Z-blogerzy poinformowali, że na całym froncie przestały działać terminale łączności satelitarnej Starlink. "Na całym froncie Starlinki padły. U przeciwnika też" – napisał na Telegramie Władimir Romanow (ok. 140 tys. obserwujących). Wkrótce doniesienia te potwierdzili kolejni jak "Dwaj Majorzy", "Obserwator Wojskowy" oraz "Białoruski Siłowik". Ten ostatni zaznaczył, że satelitarny internet nie działa w niemal 90 proc. jednostek.

"Teraz nagle wyjdzie na jaw, że oddziały pozbawione łączności nie są w stanie działać skutecznie. To będzie nowina dla niektórych w rządowych gabinetach" – narzekał jeden z blogerów, cytowanych przez rosyjski niezależny serwis Moscow Times.

"Rosja nie ma alternatywy dla Starlinka"

Z kolei kanał Alex Parker Returns – prowadzony przez Z-patriotę, czasem równie krytycznego wobec poczynań rosyjskiego MON jak nieżyjący Prigożyn – zaznaczył, że restartowanie terminali tym razem "nic nie da". "Najmocniej uderzy to w wysunięte grupy szturmowe, na przykład w rejonie Kupiańska. Zostały one całkowicie odcięte od łączności z zapleczem" – podkreślił.

Natomiast "Obserwator Wojskowy" podkreślił, że to naprawdę potężny kłopot dla rosyjskiej armii, która wciąż nie ma własnej alternatywy dla amerykańskiego Starlinka. "Wiele rozwiązań, w tym dowodzenie na polu walki, było na nim oparte i traktowane jako coś oczywistego" – stwierdził.

Rosjanie sami się o to prosili. Ukraina wprowadza "białą listę" Starlinków

Rosjanie niejako sprowokowali Kijów i firmę SpaceX, właścicieli systemu satelitarnego, do takich działań. W styczniu zaczęli na szeroką skalę instalować terminale Starlink na swoich dronach uderzeniowych – Shahed, Mołnia i BM-35 – i atakować cele w Ukrainie.

W reakcji minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow interweniował u Elona Muska, do którego należy SpaceX. Miliarder i jego ludzie szybko zareagowali. Najpierw wprowadzono tymczasowe rozwiązanie, utrudniające operowanie rosyjskim dronom ze Starlinkami. Teraz Kijów ogłosił, że wszystkie terminale Starlink w kraju zostaną ponownie zarejestrowane – te, które nie trafią na tzw. białą listę, po prostu przestaną działać. Fedorow zaznaczył, że to jedyna techniczna możliwość przeciwdziałania wykorzystywaniu terminali przez armię Putina.

Z kolei doradca ministra obrony Ukrainy Serhij Sternenko – co potwierdzają teraz rosyjscy blogerzy wojenni – zapewniał, że po masowym odłączeniu Starlinka rosyjskie jednostki napotkają poważne problemy z dowodzeniem na poziomie taktycznym, a ukraińska armia będzie mogła odzyskać przewagę w zakresie łączności.