Dron pojawił się znikąd nad Kijowem

W poniedziałek nad Kijowem miała miejsce dziwna sytuacja. Nad miastem, niespodziewanie, pojawił się rosyjski dron, a dopiero potem zawyły syreny alarmu przeciwlotniczego.

Co ważne, wcześniej nie „zaanonsowały” go alarmy nad obwodami czernihowskim i kijowskim, nad którymi przeleciał. Jak dostał się do miasta niezauważony? Odpowiedzi częściowo udzielił ekspert militarny Serhij Beskrestnow, znany jako "Flash", który obecnie doradza MON w Kijowie.

Rosja używa Starlinków. Z niszczycielskim skutkiem

W sobotę rosyjskie drony – najpewniej typu Shahed/Gerań – trafiły dwa ukraińskie helikoptery wojskowe w obwodzie kirowohradzkim, prawie 300 km od linii frontu. "Flash" pisał na Telegramie, że najpewniej były wyposażone w terminale Starlink. "Te Shahedy, sterowane ręcznie, leciały niemal przy samej ziemi, aby nie zostały wykryte przez radary" – czytamy w niedzielnym wpisie eksperta na Telegramie.

Co ważne, bezzałogowce kierowane przy użyciu sieci Starlink są do tego odporne na działanie systemów do walki elektronicznej, a także mogą zmieniać cele w trakcie lotu i uderzać w nie precyzyjnie, sterowane manualnie przez operatora z terytorium Rosji.

BM-35 atakuje Dniepr. To ten sam, którego widziano w Kijowie?

Z kolei w poniedziałek Beskrestnow poinformował na Telegramie, że Rosjanie uderzyli na Dniepr nowymi dronami typu BM-35, które pojawiły się na froncie w 2025 r. Posiadają one skrzydła w układzie delta. Są napędzane chińskim silnikiem benzynowym, pozwalający im operować w zasięgu 500 km. Przede wszystkim, jak zaznaczył "Flash", są również wyposażone w terminale Starlink.

Ekspert uważa, że coraz szersze wykorzystanie terminali systemu Muska zupełnie zmienia poziom zagrożenia dla Ukrainy. "To dla nas ogromny problem" – przyznał. Dlaczego? Ponieważ Ukraina nie ma środków, by je zwalczać tak skutecznie jak zwykłe Shahedy.

Tak więc bezzałogowiec, który pojawił się niespodziewanie nad Kijowem, również najpewniej leciał nisko – niewykryty przez radary – i był wyposażony w amerykański terminal. Eksperci wskazują, że takie drony mogą wykorzystywane nie tylko do ataków, ale również wykonywać loty zwiadowcze przed uderzeniami rakietowymi.

Jak Rosjanie zdobywają Starlinki i z nich korzystają?

Rosjanie omijają blokady technologiczne, korzystając z usług "cichych pośredników" w krajach takich jak Kazachstan czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. System jest banalnie prosty: tamtejsze firmy kupują terminale Starlink jako zwykły sprzęt cywilny, a następnie wysyłają je do Rosji w transportach z laptopami czy sprzętem AGD. Dzięki temu tysiące anten trafia na front bez wiedzy producenta, ukryte w oficjalnych papierach jako nieszkodliwa elektronika użytkowa.

Samo posiadanie sprzętu to jednak dopiero połowa sukcesu – kluczem jest jego uruchomienie. Rosyjscy żołnierze korzystają z kont zarejestrowanych na podstawione osoby za granicą i opłacają abonament zagranicznymi kartami płatniczymi. W efekcie, gdy terminal loguje się do sieci na ukraińskim froncie, system identyfikuje go jako legalnie opłacone urządzenie cywilne, co pozwala Rosjanom korzystać z szybkiej łączności satelitarnej mimo nałożonych sankcji.