Koniec budowy M2. Kosztowała 10 mld zł
9 listopada 2026 roku – tego dnia ma zakończyć się budowa drugiej linii metra (M2) w Warszawie. Wykonawca, firma Gülermak, zakłada, że wyrobi się w terminie. Tym samym cała M2 będzie gotowa po szesnastu latach od rozpoczęcia pierwszych prac. Dla porównania pierwsza linia powstawała aż ćwierć wieku (1983–2008).
Metro to największa miejska inwestycja w Polsce. Koszt budowy wszystkich odcinków, wraz z zamówionym taborem, to ok. 10 mld zł. Za te pieniądze powstanie w sumie 21 stacji, z czego ostatnie trzy (Lazurowa, Chrzanów, Karolin) są na ostatnim etapie budowy.
Co dzieje się na budowie metra?
„Na bemowskim odcinku drugiej linii metra zaawansowane są zarówno prace torowe, jak i wykończeniowe, a na poszczególnych stacjach widoczne są już pierwsze elementy wyposażenia. W budowanych odcinkach tunelu trwa betonowanie nawierzchni torowej” – podaje Metro Warszawskie.
Miejska spółka informuje, że na stacji Karolin trwa budowa ostatniego wyjścia z metra, na kolejnej (Chrzanów) zamontowano 3 z 4 wind oraz 8 z 10 kompletów schodów ruchomych, a na stacji Lazurowa w połowie gotowa jest posadzka na podziemnym peronie.
W połowie roku zakończy się układanie torów. Następnie rozpoczną się jazdy testowe. Wykonawca musi sprawdzić wszystkie systemy przed 9 listopada. Nie oznacza to jednak, że wtedy pasażerowie przejadą się nowym odcinkiem. Inwestor, czyli Metro Warszawskie, ma kolejne dwa miesiące na dokonanie odbioru inwestycji. Zgodę muszą wydać także nadzór budowlany i strażacy.
Najprawdopodobniej ostatnim odcinkiem drugiej linii metra pasażerowie pojadą na przełomie 2026 i 2027 roku.
Co po M2? Co najmniej rok przestoju
Przez lata najwyższą pozycją w budżecie m.st. Warszawy, jeżeli chodzi o inwestycje, były wydatki na budowę metra. W 2027 roku ten koszt „zniknie” z zestawienia. Miasto co prawda planuje budowę trzeciej linii (M3) z okolic Stadion Narodowy na Gocław, ale do rozpoczęcia prac jest jeszcze daleka droga.
Do marca 2027 roku przygotowana ma zostać dokumentacja projektowa. Pracuje nad nią konsorcjum ILF Consulting Engineers i Metroprojekt. Dopiero wtedy Warszawa będzie mogła rozpisać przetarg na prace budowlane, o ile zgromadzi wszystkie potrzebne pozwolenia.
Kluczowe w tym przypadku jest uzyskanie zgody środowiskowej (DŚU), o którą miasto zabiega od… 2021 roku. Przez dwa lata urząd był w sporze z Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ), która żądała pogłębionego raportu środowiskowego. Ostatecznie miasto dostarczyło dokumenty 13 grudnia 2024 roku. W przypadku budowanego obecnie odcinka metra Warszawa na podobną decyzję czekała dwa lata. Co ważne, bez DŚU nie można ubiegać się o wydanie pozwolenia na budowę.
Co z finansowaniem budowy metra?
– Ta część linii będzie miała ponad 8 km i 6 nowych stacji. Mam nadzieję, że jeżeli uda się zapewnić unijne finansowanie, prace będziemy mogli rozpocząć w 2028 roku – mówił dwa lata temu Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.
Finansowania z UE na razie nie ma. Niedawno, podczas sejmowego zespołu ds. budowy metra w Krakowie, padła zapowiedź stworzenia specjalnego funduszu. Prezydent Kraków stwierdził, że chodzi aż o 10 mld euro na wszystkie planowane sieci metra w Polsce (czyli de facto na Kraków i Warszawę). Jednak minister Jan Szyszko, który negocjuje budżet w Brukseli, skwitował krótko: „pierwsze słyszę”.
Problemem przy ewentualnym wsparciu M3 mogą być niskie prognozy ruchowe. Inwestycje współfinansowane przez Brukselę muszą realnie poprawiać komunikację w mieście. W przypadku M3 sytuacja jest „na styku”. Dużo lepsze parametry ma linia czwarta, która jest na wczesnym etapie przygotowań. Nie ma jednak szans, by „czwórka” wskoczyła na miejsce „trójki” w 2028 roku.
Czy Warszawa jest w stanie budować metro bez wsparcia z UE? To trudne, ale nie niemożliwe. Jak donosi Gazeta Wyborcza, co roku w miejskiej kasie zostają nadwyżki. A nawet jeśli – jak w 2025 roku – planowany jest dług, to w ostatecznym rozrachunku okazuje się kilkukrotnie niższy niż zakładano. Miejską kasą rządzą pesymiści. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej warto, żeby wolne środki inwestować w rozwój.
Skarbnik Warszawy zapowiedziała nawet, że do 2030 roku można zwiększyć program inwestycyjny aż o 7 mld zł. Te środki starczyłyby na budowę nie tylko metra szacowaną na 5–6 mld zł.