Kraje Zatoki mają zapasy pocisków przechwytujących na kilka dni wojny
O sprawie informuje brytyjski dziennik "Financial Times", powołując się na źródła w ukraińskim przemyśle zbrojeniowym. Po wybuchu wojny z Iranem USA oraz państwa Zatoki Perskiej używają do obrony przed irańskimi bezzałogowcami kosztownych rakiet przechwytujących do systemów Patriot.
Jednak ich zapasy szybko się kurczą. Brytyjski tygodnik "The Economist" szacuje, że po czterech dniach wojny sojusznicy USA z Zatoki zużyli już ponad 800 pocisków przechwytujących PAC-3 i antybalistycznych THAAD (Terminal High Altitude Air Defence System). Tymczasem z dokumentów wynika, że np. szczególnie narażone Zjednoczone Emiraty Arabskie zakupiły ich w ostatnich 15 latach niewiele ponad 1000 sztuk. Słowem – zapasy gromadzone przez lata mogą wykorzystać w kilka dni. Oczywiście, jeśli Iran będzie zdolny do utrzymania tempa ostrzału.
Ukraina może pomóc. Ale ma własne problemy
Tymczasem na Ukrainie działa wiele firm produkujących kinetyczne drony przechwytujące. Są to niewielkie quadrokoptery w kształcie pocisku lub drony ze stałym skrzydłem. Jak twierdzi jeden z rozmówców "FT", kosztują "kilka tysięcy dolarów za sztukę" i okazały się bardzo skuteczne przeciwko Shahedom – zestrzeliwują około 90 proc. z nich.
Przedstawiciel ukraińskiej firmy produkującej takie przechwytujące bezzałogowce potwierdził, że prowadzone są rozmowy z Pentagonem w tej sprawie. Zaznaczył jednak, że każda sprzedaż ukraińskich systemów – nawet jeśli są one wytwarzane poza Ukrainą – musi zostać uzgodniona z władzami w Kijowie.
Wcześniej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski informował, że rozmawiał z emirem Kataru oraz prezydentem Zjednoczonych Emiratów Arabskich o wykorzystaniu ukraińskich technologii do zwalczania dronów. Podkreślił przy tym, że Kijów będzie mógł pomóc partnerom dopiero po zaspokojeniu własnych potrzeb obronnych.
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły operację wojskową przeciwko Iranowi 28 lutego. W odpowiedzi na uderzenia na swoim terytorium Teheran zaczął wysyłać setki dronów w kierunku państw Zatoki Perskiej, na których terenie znajdują się amerykańskie bazy wojskowe.
Amerykanie obawiają się Shahedów. Skutecznie przebijają się do celu
Według źródeł CNN przedstawiciele administracji Donalda Trumpa podczas zamkniętego briefingu na Kapitolu stwierdzili, że irańskie drony typu Shahed stanowią największe zagrożenie dla operacji na Bliskim Wschodzie. Wyjaśnili, że ze względu na lot na niskiej wysokości i stosunkowo niewielką prędkość skuteczniej omijają systemy obrony powietrznej niż pociski balistyczne.
Z kolei wysocy rangą amerykańscy wojskowi podczas tego samego briefingu ostrzegli, że mogą nie być w stanie zestrzelić wszystkich bezzałogowców, które Iran wysyła w kierunku amerykańskich obiektów na Bliskim Wschodzie. W związku z tym – jak podkreślili – Waszyngton zdecydował się skoncentrować na jak najszybszym niszczeniu irańskich wyrzutni dronów i rakiet.
Ukrainie całymi tygodniami brakowało pocisków dla F-16
Tymczasem w czwartek agencja Reuters podała, powołując się na trzy źródła zaznajomione ze sprawą, że ukraińskie myśliwce F-16 przez ponad trzy tygodnie nie miały wystarczającej liczby pocisków do zwalczania rosyjskich dronów i rakiet. Niedobór trwał od końca listopada do połowy grudnia – w czasie, gdy Rosja przygotowywała się do zimowej kampanii nalotów, dostawy uzbrojenia od zachodnich partnerów Kijowa nagle ustały.
Według rozmówców agencji w pewnym momencie dla całej eskadry F-16 pozostało zaledwie kilka amerykańskich pocisków powietrze–powietrze AIM-9 Sidewinder. Jedno ze źródeł twierdzi, że przez niemal miesiąc Ukraina nie miała czym uzbroić części swoich myśliwców. Sytuacja pokazuje, jak bardzo ukraińska obrona powietrzna zależy od dostaw uzbrojenia z Zachodu.
Reuters nie ustalił, dlaczego dostawy zostały przerwane ani czy odpowiadały za to Stany Zjednoczone czy państwa europejskie. Departament Obrony USA, ukraińskie siły powietrzne oraz kancelaria prezydenta Ukrainy odmówiły komentarza.