– To była jawna dyskryminacja, a ja byłam wściekła z bezsilności. Moi koledzy z takim samym jak ja stażem zatrudnieni i wykształceniem zarabiali dużo więcej. Przypadkiem dowiedziałam się, że ich pensje są o pięćset złotych wyższe od mojej, przy takim samym stażu pracy i dokładnie tym samym zakresie zadań – mówi z oburzeniem Anka, która pracowała jako handlowiec w dużej firmie z branży budowlanej.

Anka z firmy odeszła. Zdecydowała się na własną działalność gospodarczą, ale jak dodaje, ciągle boli ją ta niesprawiedliwość. Tę niesprawiedliwość z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet wzięli pod lupę eksperci agencji zatrudnienia Personnel Service.

- Przyjrzeliśmy się danym dotyczącym przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, a więc mówimy o średniej, która z definicji upraszcza rzeczywistość – mówi Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy, założyciel Personnel Service. - To nie jest wskaźnik idealny, bo np. nie pokazuje struktury stanowisk, ale daje nam punkt odniesienia i pozwala zobaczyć skalę zjawiska w ujęciu makro. Z danych Eurostatu wynika, że nieskorygowana luka płacowa w Polsce należy do niższych w Unii Europejskiej i wynosi około 7-8 proc., podczas gdy średnia unijna przekracza 12 proc. To relatywnie dobry wynik, ale nie oznacza braku problemu. Kobiety wciąż mierzą się z barierami strukturalnymi na rynku pracy – dodaje Inglot.

Kara za wiek? Płacowa luka rośnie razem z karierą

Różnica pojawia się już na starcie. Wśród osób do 24. roku życia kobiety zarabiają średnio o 398,91 zł mniej. W grupie 25-34 lata luka zwiększa się do 656,85 zł. Najbardziej wyraźny skok widać jednak w momencie, gdy kariera nabiera tempa – w wieku 35-44 lata różnica przekracza 1200 zł (1214,46 zł), a w przedziale 45-54 lata utrzymuje się na zbliżonym poziomie (1169,61 zł).

To właśnie w okresie największej aktywności zawodowej dystans finansowy jest największy. Dopiero po 55. roku życia różnica wyraźnie maleje (136,50 zł), by w grupie 65+ ponownie wzrosnąć do 474,76 zł. Dane pokazują, że luka nie znika wraz z doświadczeniem – przeciwnie, materializuje się w najbardziej kluczowym momencie kariery.

Im większa firma, tym większa różnica w zarobkach

Skala organizacji ma znaczenie. W najmniejszych firmach zatrudniających do 5 osób kobiety zarabiają przeciętnie o 215,66 zł więcej niż mężczyźni, a w podmiotach liczących 6-9 pracowników przewaga ta wynosi 292,11 zł. W firmach 10-49 osób różnica jest neutralna (55,03 zł).

Sytuacja zmienia się w średnich i dużych organizacjach. W firmach zatrudniających 50-249 osób luka wynosi już 1043,13 zł, w podmiotach 250-999 pracowników aż 1146,63 zł. Natomiast w największych organizacjach, zatrudniających powyżej tysiąca osób, sięga zawrotnej kwoty 1620,24 zł miesięcznie. Zatem im większa struktura, tym większy finansowy dystans między kobietami a mężczyznami.

Duże znaczenie ma branża

Różnice wynagrodzeń wyraźnie zależą od sektora gospodarki. W górnictwie i wydobywaniu luka, ze względu na to, że to głównie męska branża, wynosi aż 2513,47 zł. W działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej różnica to 2277,31 zł, a w przemyśle 1448,02 zł.

Największe dysproporcje widoczne są w sektorach o wysokiej wartości dodanej. W działalności finansowej i ubezpieczeniowej różnica sięga 4722,60 zł, a w informacji i komunikacji, czyli w programowaniu – 3644,90 zł. W handlu oraz naprawie pojazdów samochodowych to 1507,81 zł, w edukacji 1242,32 zł, a w opiece zdrowotnej i pomocy społecznej 1919,76 zł.

Są też obszary, w których sytuacja jest odwrotna. Co ciekawe, w budownictwie kobiety zarabiają przeciętnie o 1139,82 zł więcej niż mężczyźni, a w sektorze dostawy wody i gospodarowania odpadami różnica wynosi 62,86 zł na korzyść kobiet. To jednak wyjątki, które nie zmieniają ogólnego obrazu.

To nie jest jednorazowe odchylenie

Ze styczniowego „Barometru Polskiego Rynku Pracy” Personnel Service wynika, że aktywność zawodowa kobiet jest niższa niż mężczyzn. Wśród kobiet zatrudnienie deklaruje 66 proc., podczas gdy wśród mężczyzn 72 proc. Najczęstszą formą zatrudnienia pozostaje umowa o pracę, bo posiada ją zdecydowana większość pracujących kobiet. Jednocześnie 34 proc. kobiet deklaruje, że obecnie nie pracuje, co oznacza o 6 pkt proc. wyższy odsetek niż w przypadku mężczyzn.

- Te dane pokazują, że luka płacowa nie jest jednorazowym odchyleniem, ale zjawiskiem, które kumuluje się w czasie. Różnica kilkuset czy nawet ponad tysiąca złotych miesięcznie przekłada się w skali roku na kilkanaście tysięcy złotych, a w perspektywie całej kariery – na realną różnicę w poziomie oszczędności, inwestycji czy wysokości przyszłej emerytury. Dlatego dyskusja o luce płacowej powinna wykraczać poza porównanie średnich i dotyczyć struktury zatrudnienia, dostępu do stanowisk decyzyjnych oraz rozwiązań wspierających łączenie ról zawodowych i rodzinnych – podsumowuje Krzysztof Inglot z Personnel Service.