- Nowym zapisom zabrakło precyzji?
- Podatek od ogrodzenia. Kto płaci, kto nie płaci
- Generalne porządki ministerstwa finansów
- Zamiast porządku wyszedł chaos?
- Sądowa batalia o wysokość ogrodzenia
„Płacę już podatek od mojego domu, który postawiłem za swoje ciężko zarobione pieniądze, a teraz jeszcze skasują mnie za ogrodzenie? No krew człowieka zalewa!” – To tylko jeden z licznych komentarzy w sieci, jaki wylały się po tym, kiedy w styczniu ubiegłego roku pojawiły się zmiany w systemie opodatkowania nieruchomości.
Nowym zapisom zabrakło precyzji?
Czy rzeczywiście trzeba płacić nową daninę, która dotyczyłaby milionów Polaków? Choć w założeniu, obowiązujące od stycznia 2025 roku przepisy miały podatkowe kwestie doprecyzować, to chyba jednak te plan spaliły na panewce. Jeszcze kiedy trwały prace nad ustawą, eksperci wskazywali, że brzmienie proponowanych zapisów mogą budzić wątpliwości. Mieli racje?
Już po wejściu w życie nowych regulacji resort finansów sprawę wyjaśniał i zapewniał, że ministerstwo nie wprowadziło nowego podatku od ogrodzeń. - Do końca 2024 roku ogrodzenie było uznawane za budowlę w rozumieniu ustawy z 12 stycznia 1991 roku o podatkach i opłatach lokalnych (upol) i podlegało podatkowi od nieruchomości od jego wartości początkowej, pod warunkiem, że jego użytkowanie związane było z prowadzeniem działalności gospodarczej - tłumaczyło ministerstwo.
Podatek od ogrodzenia. Kto płaci, kto nie płaci
W stanie prawnym obowiązującym od stycznia 2025 roku ogrodzenie w dalszym ciągu pozostaje przedmiotem podatku od nieruchomości jako jedna z budowli wymienionych w załączniku 4 do upol. Warunkiem do objęcia ogrodzeń podatkiem konieczne było i jest obecnie wykazanie związku z prowadzeniem działalności gospodarczej – brzmiały wyjaśnienia resortu.
Nieopodatkowane podatkiem od nieruchomości pozostają również ogrodzenia budynku mieszkalnego, którego część zajęta jest przez osobę prywatną na prowadzenie biura rachunkowego lub gabinetu stomatologicznego. Zajęcie części budynku mieszkalnego na cele działalności gospodarczej nie pozbawia budynku charakteru mieszkalnego, a budynki mieszkalne ustawa jednoznacznie wyłącza z kategorii obiektów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. W tym zakresie stan prawny także nie uległ zmianie.
Te ustawowe regulacje oznaczają, że ci, którzy mają domy jednorodzinne na ogrodzonej posesji, na której nie prowadzą działalności gospodarczej, nie płacą od podatku od ogrodzenia.
Generalne porządki ministerstwa finansów
Wedle zapewnień ministerstwa finansów, nowe przepisy mają uporządkować system opodatkowania nieruchomości i dostosować go do współczesnych, rynkowych realiów. Po fali niepokoju i oburzenia, jaka po wprowadzeniu podatkowych zmian zalała media społecznościowe, resort wskazuje, że podatek od ogrodzeń dotyka jedynie określonych przedsiębiorców i nie obejmuje wszystkich obywateli. Jednocześnie ministerstwo przypomina, że budowle wykorzystywane w działalności leśnej, w tym te należące do Lasów Państwowych, nadal zwolnione są z płacenia podatku od nieruchomości. Odnosi się to zarówno do poprzednich przepisów obowiązujących do końca 2024 roku, jak i tych obecnych.
Zamiast porządku wyszedł chaos?
Miało być prościej i bardziej przejrzyście, a podatnicy mieli wreszcie wiedzieć, na czym stoją. Tymczasem zamiast klarowności mamy kolejną porcję interpretacyjnych zakrętów. Wprowadzone w ubiegłym roku regulacje wywołało liczne kontrowersje i spotkało się z wyraźną krytyką. Interpretacyjna niejednoznaczność doprowadziła do skierowania wielu spraw do wojewódzkich sądów administracyjnych. Z relacji Dziennik Gazeta Prawna wynika, że dotychczasowe orzecznictwo w przeważającej mierze nie sprzyja właścicielom nieruchomości.
Sądowa batalia o wysokość ogrodzenia
Infor.pl przywołuje wyrok Wojewódzkiego Sąd Administracyjny w Łodzi z 18 lutego 2026 r. dotyczący opodatkowania ogrodzeń. Wątpliwości podatnika wynikały z przyjętej przez niego interpretacji przepisów. Uważał, że za budowlę można uznać wyłącznie obiekt powstały w wyniku robót budowlanych, takich jak budowa, odbudowa, rozbudowa, nadbudowa, przebudowa lub montaż, do których stosuje się przepisy ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane. W jego ocenie ogrodzenie o wysokości poniżej 2,2 m, które nie wymaga ani zgłoszenia, ani uzyskania pozwolenia na budowę, nie powinno być uznawane za budowlę w rozumieniu przepisów o podatku od nieruchomości.
Podatek trzeba zapłacić
Z taką interpretacją nie zgodził się jednak organ podatkowy, który wcześniej wydał w tej sprawie interpretację indywidualną. Stanowisko to podzielił również Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi. W uzasadnieniu wyroku sąd wskazał, że brak obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę lub dokonania zgłoszenia nie oznacza, iż do danych prac nie mają zastosowania przepisy prawa budowlanego. Regulacje te obejmują bowiem znacznie szerszy zakres zagadnień niż wyłącznie kwestie związane z pozwoleniami i zgłoszeniami.
W konsekwencji sąd uznał, że nawet ogrodzenie o wysokości poniżej 2,2 m może być traktowane jako budowla w rozumieniu przepisów o podatku od nieruchomości. Oznacza to, że po spełnieniu określonych w ustawie warunków podlega ono opodatkowaniu.
Ciąg dalszy nastąpi
Należy jednak podkreślić, że większość wydanych wyroków nie jest jeszcze prawomocna. W związku z tym ostateczne rozstrzygnięcie sporów dotyczących opodatkowania ogrodzeń najprawdopodobniej nastąpi dopiero na poziomie Naczelny Sąd Administracyjny. Obecna sytuacja rodzi niepewność prawną, szczególnie wśród właścicieli nieruchomości dysponujących dużymi działkami, na których znajdują się rozbudowane ogrodzenia. Osoby te obawiają się potencjalnych skutków finansowych wynikających z nowych regulacji.