Metro za 43 mld zł. Ale kto je chce?

Gdy wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz w ubiegłym roku zapowiadał budowę metra w dziesięciu polskich miastach, wielu pukało się w czoło. Wydawało się, że to spora przesada. Okazuje się, że Ministerstwo Infrastruktury rozpoczęło pracę nad tym – dość nietypowym – projektem.

„Resort infrastruktury przygotowuje obecnie analizę dotyczącą uwarunkowań realizacji szeroko rozumianych systemów transportu szynowego (w tym metra) w największych polskich miastach” – informuje w odpowiedzi na jedną z interpelacji Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury.

W latach 2028–2034 na ten cel przeznaczonych ma zostać aż ok. 10 mld euro, głównie z funduszy unijnych. To ok. 43 mld złotych, licząc po dzisiejszym kursie. Dla porównania budowa całej drugiej linii metra w Warszawie pochłonęła 10–11 mld zł.

Czy metro w Lublinie i Trójmieście ma sens?

W Polsce istnieje obecnie jedna sieć metra – w Warszawie. Drugim miastem, które marzy o podziemnej kolei, jest Kraków. Wydaje się, że pierwsze pociągi pojadą tam najszybciej dopiero w połowie przyszłej dekady.

Czy istnieje realna szansa, że w latach 2028–2034 ruszą kolejne inwestycje? Władze Wrocławia, trzeciego pod względem liczby ludności miasta w Polsce, nie chcą budowy metra. Ponad dekadę temu zleciły analizę Polskiej Akademii Nauk, z której wynikało, że system byłby drogi i nie poprawiłby dostępności transportu.

„Przy sprawnie działającym systemie tramwajowo-kolejowym, wprowadzenie metra nie skutkowało już tak spektakularnym wzmocnieniem zasięgu dostępności, a wymagałoby poniesienia olbrzymich środków finansowych” – odpowiedział na jedną z interpelacji w tej sprawie Michał Młyńczak, wiceprezydent Wrocławia.

Zupełnie inaczej podchodzą do tematu w Lublinie. Władze chętnie widziałyby metro w swoim mieście. Na jedno z zapytań radnych odpowiadają tak:

„Dotychczasowe informacje pojawiające się w mediach dotyczące budowy systemu metra w Lublinie mają charakter koncepcyjny, wizualizacyjny i publicystyczny, nie stanowią oficjalnych dokumentów planistycznych lub formalnych. Koncepcje te obejmują potencjalny przebieg linii metra, łączący kluczowe dzielnice miasta, w tym obszary mieszkaniowe, centrum oraz główne węzły transportowe” – wyjaśnia Tomasz Fulara, wiceprezydent Lublina.

W Trójmieście nie wierzą w metro. Od lat działa tam Szybka Kolej Miejska (SKM), która przecina większość miast metropolii. W tym przypadku lepiej sprawdziłoby się zwiększenie częstotliwości kursowania niż budowa alternatywnego systemu, który musiałby przebiegać podobnym szlakiem. Podobnie w Poznaniu – tam zamiast metra eksperci postulują stworzenie kolei średnicowej, która – częściowo – mogłaby poruszać się w tunelu.

To może Łódź?

Teoretycznie budowa „łódzkiego metra” już trwa. Chodzi jednak o inwestycję kolejową, czyli dwa tunele podziemne pod niemal całym miastem. Jednak budowa ściągnęła na miasto plagę nieszczęść. Jedna z kamienic runęła, kolejne trzeba wyburzyć, a do tego PLK S.A. wyrzuciło z budowy wykonawcę.

Gdy pierwszy z tuneli uda się zbudować, w Łodzi powstaną trzy nowe podziemne stacje: Śródmieście, Koziny i Polesie. Kiedy to nastąpi? Tego nikt nie wie, bo aktualnie PLK S.A. szuka firm zainteresowanych dokończeniem budowy.

Równolegle trwa budowa tunelu przez spółkę CPK. To inna inwestycja, ale również podziemna. Powstaje tam wylot dla „igreka”, czyli linii dużej prędkości. Połączona zostanie stacja Łódź Fabryczna z trasą w kierunku Wrocławia.

Po tych inwestycjach w Łodzi nawet nie ma dyskusji nad tym, by budować kolejne, „prawdziwe” metro.

Kraków wciąż daleko

Nawet Kraków, którego władze chcą budować metro, będzie czekał latami na wbicie pierwszej łopaty. Inwestycji mocno sprzyja Stanisław Bukowiec, wiceminister z PSL związany z Małopolską. Nie należy zapominać, że z Krakowa pochodzi lider ludowców – Władysław Kosiniak-Kamysz.

Niedawno w stolicy województwa małopolskiego odbyła się wyjazdowa komisja infrastruktury poświęcona budowie metra. Rzeczywistość jest jednak dość brutalna. Inwestycja wciąż nie ma zapewnionego finansowania ze szczebla centralnego.

„Władze Krakowa nie zwracały się z pisemnym wnioskiem do Ministra Finansów i Gospodarki o zagwarantowanie w budżecie państwa środków z przeznaczeniem na zaprojektowanie i budowę metra w Krakowie. Wojewoda Małopolski również nie występował z wnioskiem o zabezpieczenie środków na powstanie metra w Krakowie” – na pytanie posła z Krakowa, Łukasza Kmity, odpowiada Hanna Majszczyk, wiceminister finansów.

Kto dostanie miliardy na metro?

W Szczecinie, Białymstoku czy Bydgoszczy do tematu metra nikt nie podchodzi poważnie. Pozostałe miasta mniej lub bardziej analizowały ten temat. Na dziś wygląda jednak na to, że miliardy trafią do dwóch miast.

W Warszawie planowane są aż trzy kolejne linie, z czego dwie posiadają już wytyczone trasy oraz częściową dokumentację. W Krakowie do zrobienia jest więcej, ale pewne prace też już poczyniono. Gdyby cały budżet rozdzielić tylko między te dwa miasta – Kraków zbudowałby swoją pierwszą linię, a Warszawie dwie kolejne (M3 i M4).

Czy to na pewno dobry kierunek? W obydwu miastach metro się przyda, a do tego „obroni się” pod względem liczby przewożonych pasażerów. Jednak warto spojrzeć szerzej i miliardy przeznaczyć – jak sugeruje Wrocław czy Poznań – na rozwijanie transportu aglomeracyjnego, niekoniecznie metra.