10 mld rocznie na kolej
– Jesteśmy na finiszu dogrywania szczegółów Funduszu Kolejowego. Niedawno widziałem się z ministrem Andrzejem Domańskim w tej sprawie. Mam tu duże wsparcie. Mam nadzieję, że ustawa zostanie uchwalona jeszcze w tym roku i będziemy mieli w budżecie kwotę bazową w wysokości 10 mld zł rocznie na inwestycje kolejowe – powiedział „Forsalowi” Dariusz Klimczak, minister infrastruktury.
Oznacza to, że środki mogłyby być dostępne już w 2027 roku. Jak przyznaje Klimczak, po wprowadzeniu Funduszu zmieni się formuła i organizacja pracy na kolei. Na inwestycje zostanie zapewnione co najmniej 10 mld zł rocznie. Minister dodaje, że kwota ta może się zwiększyć w przypadku skorzystania z innych środków, np. funduszy unijnych.
Miliardy z dróg na tory
To spory zwrot. Do tej pory w resorcie premiowano kierowców. Od 2004 roku istnieje Krajowy Fundusz Drogowy, który gromadzi środki przede wszystkim na budowę dróg ekspresowych i autostrad.
To ten fundusz doprowadził do lawinowego wzrostu liczby szybkich tras. W 2004 roku w Polsce istniało jedynie ok. 720 km dróg ekspresowych i autostrad. Obecnie jest to 5465,7 km. W budowie pozostaje kolejne 1294 km.
Tylko w tym roku Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), który zapewnia finansowanie funduszu drogowego, założył wydatki na poziomie 32,5 mld zł. Głównym źródłem pieniędzy jest opłata paliwowa, która aż w 80 proc. trafia do drogowców (szacunki na ten rok to 8,8 mld zł). Od przyszłego roku zostanie podzielona po równo między nich a kolejarzy. To będzie główne źródło finansowania inwestycji kolejowych.
„Przez lata polska kolej zmagała się z brakiem przewidywalności finansowej, co drastycznie ograniczało zdolność do długofalowego planowania wielkich inwestycji. Dotychczasowy model, oparty na corocznych decyzjach budżetowych, okazał się nieefektywny” – piszą przedstawiciele PLK S.A., chwaląc proponowane zmiany Funduszu Kolejowego.
W swoim piśmie kolejarze informowali, że Fundusz będzie dysponował budżetem w wysokości ok. 12 mld zł. Minister Klimczak mówi, że będzie to raczej ok. 10 mld zł. Zdaniem kolejarzy ważniejsza jest jednak zmiana systemowa. Wykorzystanie modelu sprawdzonego przez GDDKiA powinno przyspieszyć inwestycje, których w najbliższych latach będzie sporo.
„Kolej wyborem numer jeden”
Kolej przeżywa obecnie swój renesans – nawet mimo takich wiadomości, jak wycofanie się czeskiego RegioJet. Coraz więcej osób decyduje się na pociąg, także ze względu na obecne zawirowania na rynku paliw. Prezes PKP Intercity Janusz Malinowski przyznaje, że już teraz przewozy dalekobieżne notują rekordy, a w kolejnych latach pasażerów będzie znacznie więcej. Jego zdaniem trudno więc obecną „górkę” interpretować jako efekt wojny na Bliskim Wschodzie.
W planach na następne lata Intercity zakłada, że liczba pociągokilometrów (pockm) zwiększy się z 66 tys. (rok 2025) do nawet 98 tys. (rok 2030). Tym samym znacząco wzrośnie liczba pasażerów. Należy pamiętać, że to założenia tylko jednego przewoźnika – i to wcale nie największego. W tym roku kolej w Polsce ma przewieźć ok. 400 mln pasażerów, a we wspomnianym 2030 roku ma to być aż pół miliarda.
– Celem, jeżeli chodzi o politykę transportową, jest dla mnie to, aby transport kolejowy był wyborem numer jeden Polaków. Staram się wiele robić w tym kierunku, ale na razie nie mogę mówić o wszystkich planowanych ustawach czy zmianach przepisów, o których rozmawiam m.in. z Ministerstwem Finansów. Szykuję bazę legislacyjną, w której transport kolejowy będzie premiowany – zapowiedział w rozmowie z „Forsalem” Dariusz Klimczak.